Poniżej wywiad wideo, a w dalszej części newsa tłumaczenie wywiadu, jakiego Lars udzielił w trakcie pobytu Metalliki w Abu Dhabi. Rozmowa dotyczyła wszelkich spraw bieżących zw. z zespołem i jego najbliższych planów (film 3D, działalność własnej wytwórnia, praca nad nowym albumem, powrót do Zjednoczonych Emiratów) i posłużyła do refleksji nad ostatnim albumem, a więc „Death Magnetic”.
Polecamy też poranny wywiad z Ulrichem, podszyty prawdziwie australijskim humorem.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=BRij92DzXlg&feature=player_embedded
– Ponad dwie dekady zajęło Metallice przybycie do Abu Dhabim, a teraz wracacie po 18 miesiącach od waszego ostatniego występu. Czyli dobrze bawiliście się za pierwszym razem?
Gdy byliśmy tu półtora roku temu, to było doprawdy magiczne. I nie mówię tego każdemu. Rzecz jasna byli tu ludzie z Emiratów, ale było tu też wiele dzieciaków przybyłych z Iranu, z Iraku, Jordanii, z Libanu, z Syrii, z Bahrajnu, z Arabii Saudyjskiej, z Kuwejtu – wiele różnych dzieciakó z wielu różnych miejsc, wiele różnych narodowości i to dało wspaniałą energię i wspaniałe, wspólne doświadczenie. Więc gdy trzy lub cztery miesiące temu dostaliśmy ofertę, by wrócić, dla Metalliki nie było nad czym się zastanawiać. Po prostu weszliśmy w to mówiąc, „Oczywiście. Z ochotą znów przyjedziemy.” Powoli rozmawiamy teraz z ludźmi o innych miejscach, w których możemy pograć. Potencjalnie, takie dochodzą mnie słuchy, może damy radę pojawić się wkrótce w Doha [stolicy Kataru – red.]. Tyle jest tutaj pasji i tyle miłości dla takich rzeczy, jakie robimy i, oczywiście, to niejako nowa granica.
– Czy to dziwne uczucie dla zespołu [wciąż] odwiedzać nowe rejony po tylu latach istnienia?
Nie wiem, czy to dziwne uczucie; myślę, że to bardziej jak błogosławieństwo. To coś, co bardzo sobie cenimy. Gdy sto lat zaczęliśmy grać, tyle było części świata, w któych ten rodzaj muzyki, jaki uprawialiśmy, nie był tak naprawdę akceptowany. Wiele było miejsc, w któych o tym typie muzyki, jaki uprawialiśmy, w ogóle nie słyszano; ludzie nie wiedzieli nawet, co robimy. Było wiele miejsc, do których logistycznie i praktycznie nie było dość insfrastruktury, by wesprzeć wizytę takiego zespołu jak nasz. Gdy zaczynaliśmy, nie można było pojechać do Europy Wschodniej, w wielu miejscach Ameryki Łacińskiej ledwie dało się grać, ledwo dało się grać w wielu miejscach południowo-wschodniej Azji, nie wiele kapel było w Indiach, nie sądzę, by ktokolwiek był wtedy w Emiratach. Więc to się otwiera, to się zmienia, świat się kurczy. Praktycznie też infrastruktury wielu krajów są teraz gotowe, by wspierać tego typu rzeczy i tego typu eventy, więc to wspaniale stawac na nowych granicach.
– Minęło blisko 5 lat od ostatniego albumu, „Death Magnetic”. Czy czujesz, że ten album niejako zreanimował karierę zespołu na pewien sposób?
Żyłem Metalliką każdego dnia mojego życia przez 32 lata. Więc ona donikąd nie odchodzi dla mnie. Jasne, jestem świadom prasy, świadom jestem pewnego postrzegania. Mówisz o resuscytacji… Gdy robi się coś tak długo jak my, ma się wzloty i upadki… Robimy tyle różnych rzeczy. Ponieważ Metallica lubi odkrywać i zaspakajać swoje pragnienie różnorodności i nowych wyzwań. Robimy wiele różnych rzeczy i nie każdy to docenia. I to jest OK. Oczywiście, „Death Magnetic” zostało bardzo pozytywnie odebrane na całym świecie i jestem za to bardzo wdzięczny. Jesteśmy teraz w trakcie robienia nowej płyty, a gdy robi się nowy album, ma się tendencję do oglądania się na ten zrobiony poprzednio i ja słuchałem nieco „Death Magnetic” w ostatnich paru miesiącach i on nadal brzmi fantastycznie, więc będzie to trudny album do przeskoczenia.
– Metallica uruchomiła w ubiegłym roku swoją własną wytwórnię, Blackened Recordings. Jakieś plany na reedycje jakichś dawniejszych płyt?
Teraz, gdy mamy w posiadaniu własne albumy i mamy własną wytwórnię, prawdopodobnie weźmiemy każdy z albumów, zremasterujemy je i udostępnimy przy użyciu najnowszych technologii i znajdziemy interesujące odrzuty i dodatkowe rzeczy, które uczynią je wyjątkowymi. Chcesz z tego żyć, więc jeśli możesz powiązać razem pakiety, które są szczególne dla fanów, warto to zrobić.
– Pracujecie także nad „Through The Never”, filmem – koncertem 3D. Możesz nam nieco o nim powiedzieć?
Występ został zarejestrowany w Vancouver i w Edmonton, na zachodzie Kanady w sierpniu 2012r. Ekipa odpowiedzialna za produkcję spędziła potem 3 tygodnie na filmowaniu niekoncertowych ujęć. To bardzo nietypowy film. Nigdy czegoś takiego nie widzieliście. W kinach będzie wyświetlany w 3D i pojawi się w Ameryce w sierpniu. Mamy już za sobą jakieś 75% edycji.
– Jak idzie praca nad nowym albumem?
W tej chwili po prostu piszemy; nie zaczęliśmy nagrywać ścieżek. Te koncerty pośrednio pomagają. Gdy piszemy dużo w domu, trochę się w tym zamykamy, więc okazja przyjazdu do Abu Dhabi, a potem do Cape Town i Johannesburga w przyszłym tygodniu to taki wyjazd Metalliki z domu na dwa tygodnie. Gdy wrócimy, by pisać, będziemy zainspirowani energią grania dla 20 tysięcy ludzi co wieczór. W tym zespole jest tak, że gdy coś nie zmienia się przez zbyt długi czas, to chcemy się z tego uwolnić. Mamy fatalną zdolność skupienia uwagi.