Lars udzielił wywiadu w związku z (mającą miejsce dziś) premierą zrealizowanego przez stację HBO filmu „Hemingway & Gellhorn”, w którym muzyk zagrał u boku Clive’a Owena i Nicole Kidman. Poniżej wypowiedzi perkusisty Metalliki o przygodzie z kinematografią.
Nie mam aspiracji do wielkiej kariery, ale uwielbiam próbować nowych zajęć. Nie uganiałem się za tym, ale nie mogłem też odmówić.
Podszedłem do tego na poważnie. Sprawdziłem, jak Duńczyk wymówiłby dane angielskie słowo i jak ja bym to zrobił. Większość ludzi nie usłyszałaby różnicy, ale ja tak. Musiało wyjść prawidłowo.
Film kręcony był wyłącznie w okolicach Bay Area – to zachęciło Larsa to zagrania:
Muzyka to moje główne zajęcie, więc kręcenie filmu np. na Islandii nie byłoby dla mnie możliwe. Wszystko odbyło się w San Francisco, razem sześć tygodni.
Na planie czekały na Larsa różne niespodzianki:
Nikt nie mówił, że gościnnie zagra Robert Duvall, a tu nagle pojawia się ten gość z Ojca Chrzestnego, a ja mam rozmawiać z nim przed kamerą.
Duvall nie miał pojęcia, kim jest Lars.
Spytał, czym się zajmuję, więc powiedziałem, że gram na perkusji. Opowiedział mi o wszystkich znajomych muzykach. Następnie spytał, czy kiedyś grałem koncert. Odpowiedziałem, że tak.
Mimo wszystko Lars nadal preferuje muzykę:
W filmie służysz jako narzędzie realizujące wizję reżysera, tak powinno być. W świecie muzyki udaje mi się uczestniczyć w podejmowaniu decyzji.
