W sezonie drugim programu 'Video Killed the Radio Star’ poświęconego sztuce tworzenia teledysków w telewizyjnej stacji Sky Arts jednym z zespołów wziętych pod lupę jest Metallica. Na jej stronie zobaczyć możecie fragment show, w którym Lars Olrich [..czyt. Orlik? – tak go podpisali] i reż. Wayne Isham wypowiadają się nt. tworzenia wideo do 'Enter Sandman’, od którego to zaczęli długoletnią współpracę. Z opisu wynika, że program dotyczy również innych kultowych wideoklipów 'Talliki, w tym na pewno 'The Unforgiven’ (i możliwe, że niczego więcej – w przypadku odcinku o Guns N’ Roses omówiono tylko 3 klipy). Całość trwa zwykle ponad 20 minut. Dostępny fragment to zaledwie 2 minuty. Niestety, aby zobaczyć całość w TV, bądź za pośrednictwem ich internetowego playera, trzeba być klientem sieci Sky. Inne odcinki w tym sezonie dotyczą wspomnianego Guns N’ Roses oraz Bon Jovi, A-Ha, Fleetwood Mac i Bryana Adamsa.

[Lars:] Zawsze chcieliśmy pracować z ludźmi, którzy byli naprawdę dobrzy w tym, co robili, po prostu. Wydawało się, że Wayne – krótko mówiąc – robił dużo lepsze teledyski niż ktokolwiek inny. Wiesz.. wydawało się, że Wayne, wydobywał najwięcej z zespołów, z którymi pracował, niż ktokolwiek inny; wyglądało na to, że było to naprawdę.. że działo się coś innego, magicznego, gdy Wayne robił wideo. Wideo dla Bon Jovi, które zrobił, wideo dla Motley Crue, które zrobił, to były najlepsze, najbardziej zdecydowane [uchwycone]momenty tych zespołów. To było też coś, czego my szukaliśmy.
[Wayne:] Więc [co do]'Enter Sandman’.. Zrobili teledysk zwany 'One’, a chcieli, żebym.. rozmawiali ze mną o tym, a ja nie mogłem tego zrobić, bo kochałem ich muzykę za bardzo, więc.. Gdy pojawił się 'Enter Sandman’ to było coś w stylu, 'OK, [teraz]jestem gotowy’. Miałem więc te pomysły dotyczące snów, miałem te pomysły, jak mieliśmy to nakręcić, miałem te pomysły co do samego wykonania, tego jak to abstrakcyjnie zaprezentować, a oni na to czekali, byli gotowi to zrobić i jestem naprawdę zadowolony z tego, jak to wyszło.
[Lars:] Nakręcił to w sumie w jednym dźwiękoszczelnym hangarze w A&M [Records], więc musieliśmy [tzn.], więc mogliśmy przejść z miejsca, w którym robiliśmy album, do – to było jakieś 50 jardów, czy coś do przejścia – na drugą stronę A&M i.. oto byliśmy i poszło bez wysiłku, zajęło to… myślę, że każdy z nas spędził tam parę godzin. Zrobiliśmy to każdy z osobna.. uhm.. i wiele razy szliśmy zobaczyć, jak idzie [dalsza]praca nad tym, żeby [potem]móc iść się napić do Rainbow [Bar & Grill], czy gdziekolwiek indziej, wiesz..