Kirk Hammett otrzymał kilka dobrych pytań od Invisible Oranges , jak na inteligentny serwis przystało. Oczywiście parę z nich miało wyłącznie na celu promować jego FEAR FestEvil, ale zdecydowanie nie jest to kolejna rozmowa o tym samym, co dzień wcześniej, gdzieś indziej. Pominęliśmy więc ze dwa pytania zw. z jego kolekcją i pasją do horrorów, bo już naprawdę wszystko w tej kwestii zostało powiedziane, a przetłumaczyliśmy te, które – cóż – naszym zdaniem na to zasłużyły. Miłej lektury.
– W ubiegłym roku mieliśmy 30. rocznicę wydania Kill’Em All. Oczywiście od tego czasu tak wiele przez lata udokumentowano o zespole, ale jestem ciekaw, jak ty osobiście widzisz dotychczasową drogę Metalliki? Czego czujesz, że zespół nauczył się po drodze i dokąd was ta podróż zabiera?
Było ciekawie, bo Kill’Em All wyszedł i nikt z nas nie miał jakiegokolwiek pojęcia, że droga, na którą wchodzimy, zaniesie nas tam, dokąd nas zaniosła i dokąd nas nadal prowadzi, i dokąd nas jeszcze zaniesie w przyszłości. Wiesz, gdy Kill’Em All się pojawił, byliśmy po prostu 4 gośćmi, którzy ledwie co przestali być nastolatkami, którzy wiedzieli, że chcieli grać muzykę i wiedzieli, że chcieli z tej muzyki żyć, i wiedzieliśmy, że chcemy być najlepszą kapelą, jaką tylko możemy być.
Ponieważ się tego podjęliśmy, Zaprowadziło nas to w wiele różnych miejsc, do których nie mogliśmy oczekiwać, że sami byśmy trafili. To była po prostu niesamowita seria następujących po sobie wydarzeń. Mogę jasno powiedzieć, że – jako zespół – nie czujemy się zmęczeni, czy cokolwiek w tym guście. Nie mamy poczucia, jakbyśmy nadużyli gościnności. Mogę powiedzieć ci z głębi swego serca, że nadal jestem głodny i nadal czuję potrzebę bycia kreatywnym i tworzenia muzyki. Wiem, że James czuje to samo. Wiem, że Lars odczuwa to samo. Wiem, że Rob też czuje to samo. Nie mamy pojęcia, co da nam kolejne parę lat. Wiemy, że musimy zrobić nowy album [śmiech]. Wiemy, że musimy zrobić go wkrótce, ale o tym, co wydarzy się w zw. z tym, dopiero się przekonamy. My na pewno tego nie wiemy, a gdy się tego dowiemy, dopilnujemy, byście mieli możliwość to sprawdzić.
– Będziesz grał teraz bis z Exodusem na [swoim]festiwalu i oczywiście nadal jesteś w kontakcie z wieloma kapelami thrashowymi z Zachodniego Wybrzeża, a ci wszyscy goście grali z Metalliką na samym początku. Biorąc pod uwagę sam ogrom sukcesu Metalliki od tamtych dni, jak w twoich oczach relacje z tymi zespołami zmieniły się?
Ja nadal naprawdę, naprawdę przyjaźnię się ze wszystkimi w Exodusie. Gary’ego i Toma znałem od dawien dawna. Chodziłem z nimi do liceum. Życzyłbym sobie, by odnieśli taki sukces jak nasz zespół. Życzyłbym sobie, by wszystkie thrashowe zespoły z Bay Area odniosły taki sukces co my. Zasmuca mnie, że niektóre z nich odniosły go w jakimś stopniu, a inne praktycznie wcale. To powiedziawszy, świetnie jest móc poprosić Exodus, by zagrali na moje konwencji i dać tym gościom szansę na zrobienie czegoś naprawdę fajnego dla Bay Area i dla old-skoolowych fanów z Bay Area, którzy wiem, że będą na tym koncercie.
Chodzi mi o to, że chcę robić ile tylko mogę, by niejako podtrzymać całą thrashową scenę Bay Area przy życiu i by była ona pełna życia. Wciąż widzę tych samych ludzi. Mogę nie widzieć ich przez 6, 7, 8 miesięcy z rzędu, ale wszyscy ci sami ludzie nadal w tym siedzą, o ile jeszcze żyją. Dla mnie to po prostu naprawdę ważne, że jestem w pozycji, w której mogę zrobić coś dobrego dla fanów metalu z Bay Area a przy tym na podatek dać im konwencję horroru. Sądzę, że to coś świetnego.
– To zdecydowanie zakrawa na oryginalność, przynajmniej na najbardziej podstawowym poziomie, to jest nieco zagubione w wielu formach sztuki. Oczywiście nietrudno jest nie myśleć o nieskończonych remake’ach filmowych klasyków horroru, co podnosi pytanie, które można odnieść również i do muzyki. Czy cokolwiek jest jeszcze oryginalne? Czy oryginalność to sztuka zatracona w sobie i z własnego powodu? Czy dostrzegasz, by sztuka (i muzyka) kierowała się na bardziej mroczne aspekty życia? – ponieważ jest to coś, co trudniej osiągnąć w autentycznym wymiarze dzisiaj, niż było 30 lat temu?
Hm. To całkiem niezłe pytanie. Wiesz, myślałem sobie o tym pewnego dnia i tyle jest zespołów. Jest zbyt wiele zespołów. Kiedy dorastałem jako dzieciak, nie było tylu zespołów. Gdy ktoś brzmiał inaczej i miał egzotyczne brzmienie, czułeś to. To się wyróżniało. To naprawdę robiło różnicę. Gdy słyszałeś kogoś wyjątkowego, to dlatego, że był wyjątkowy. Nie było 8 wersji tego samego. Była tylko 1 wersja. Z tego powodu trudniej jest teraz posiadać jakąkolwiek oryginalność, ponieważ jest tylu więcej ludzi, którzy dążą do tego samego. Może trudniejsze staje się bycie bardziej oryginalnym, gdy tak wielu ludzi dąży do bycia tym samym, albo robienia tego samego. Nie wiem. To trudne pytanie, ale to najlepsza odpowiedź, jaką mam [śmiech].
– Czy to prawda, że zadebiutujecie z nowym kawałkiem na kolejnych kilku koncertach Metalliki?
Nie wiem [śmiech] Wiemy, że coś musimy zrobić, a czy to się stanie, czy nie, naprawdę nie wiemy. Jeśli napiszemy kawałek i poczujemy, że ma dość dobrą formę, by grać go na żywo, wtedy zdecydowanie zagramy go na żywo.
– Czy nadal motywuje cię to samo pierwotne pragnienie, które to wszystko zaczęło, czy ten kreatywny katalizator również zmienił się przez lata?
Wiesz, nadal mnie to kręci, stary. Nadal chcę napisać najlepszy riff. Nadal szukam tego riffu, na który wpadnę, a on będzie brzmiał tak bardzo dobrze, gdy go zagrasz. To po prostu jedna z tych rzeczy, stary. To tak jakbyś za tym gonił i wiedział, że któregoś dnia to złapiesz i to tylko kwestia tego, kiedy to złapiesz. Tak to wygląda, stary. To naprawdę takie poczucie.
