Przed dołączeniem do Metalliki, Kirk Hammett był współtwórcą thrashowego zespołu Exodus, którego pierwszym wokalistą był ś.p. Paul Baloff, zmarły na udar mózgu w lutym 2002 roku. Wewnątrz niusa znajdziecie klip nakręcony niedługo po śmierci Paula, w którym Kirk wspomina zmarłego przyjaciela, oraz tłumaczenie całej wypowiedzi. Oprócz najlepszych zalet Baloffa można poznać ciekawe historie z przed-Metallikowego rozdziału w życiu Hammetta.

Całość przetłumaczył i nadesłał nam Varth – chłopakowi należą się po raz kolejny podziękowania!
httpvh://www.youtube.com/watch?v=aHgCZMevcns
Kiedy miałem jakieś 18 lat, chciałem założyć zespół, który wzorowałby się na wszystkich moich ulubionych kapelach hard rockowych, gdyż wtedy heavy metal był czymś, czego nie dało się nazwać heavy metalem. Wtedy to nazywało się hard rock, ponieważ naprawdę nie było wielu zespołów, które były postrzegane jako heavy metalowe – w tamtych czasach były znane jako zespoły hard rockowe. Pragnąłem założyć zespół, który wzorowałby się na mojej ulubionej kapeli, UFO. Chciałem znaleźć muzyków, którzy słuchaliby tego, co ja: UFO, Iron Maiden, Motorhead, Judas Priest, Venom.
Pewnego wieczoru byłem na imprezie w Berkeley i zobaczyłem tego gościa, miał naszywkę Iron Maiden. Podszedłem do niego i zagadałem: „Hej! Słuchasz Iron Maiden?”, on odparł: “Oni rządzą!”. Spytałem, jak miał na imię, a on przedstawił się jako Paul Baloff. Zapytałem: „Słyszałeś o UFO?”, na co odpowiedział: „Yeah, słyszałem o UFO,” i zaczął mi śpiewać „Rock Bottom”. 'Rock Bottom’ było jedną z piosenek, którą chciałem coverować z moim zespołem.
Powiedziałem “Chłopie, daj mi swój numer to pogramy”. W taki sposób dostałem jego numer, a następnego dnia wpadł i śpiewał z wczesną wersją zespołu Exodus. Tak, śpiewał „Rock Bottom”. Wiesz, nie miał najlepszego głosu na świecie, ale miał w sobie pokłady charyzmy, był najzabawniejszym gościem na świecie, orientował się w muzyce i wiedział jak wysoko mierzymy… i to mi wystarczało.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=xpAXnTbGeyo
Kolejna wspaniała rzecz ze strony Paula ujawniła się, kiedy zagraliśmy pierwszy występ, Metal Monday na Old Waldorf, był to także pierwszy raz, kiedy zagraliśmy z Metalliką. Byłem bardzo zdumiony, jak dobrze pracował na scenie, to znaczy, jak na kogoś, kto ma bardzo mały zespół albo doświadczenie, naprawdę wiedział co robi i czuł się z tym komfortowo. Był wspaniałym frontmanem i, jak już mówiłem, wiesz, wszystkie braki w sprawach wokalnych nadrabiał charyzmą. Na scenie mówił najśmieszniejsze rzeczy i był jedną najzabawniejszych osób jakie znałem.
Myślę, że jedno z najlepszych wspomnień związanych z Paulem to noc, kiedy siedzieliśmy w jego samochodzie i piliśmy wódkę, z gwinta, słuchając Venom i Mercyful Fate. Byliśmy narąbani i zaczęliśmy mówić sobie, jak bardzo się kochamy i jak wspaniale jest mieć zespół, z którym gramy taką muzykę, jaką zawsze chcieliśmy. Nagle doszliśmy do wniosku, że powinniśmy to uwiecznić, i tak ktoś wyjął żyletkę i zaczęliśmy rozcinać ręce. Prawdę mówiąc, mam tu przez to bliznę, widzisz? (wskazuje na bliznę). Widzisz tę bliznę? W każdym razie, ja pokaleczyłem rękę, Gary Holt pokaleczył rękę, Tom Hunting pokaleczył rękę no i Paul Baloff pokaleczył rękę, po czym połączyliśmy naszą krew. I tak wszyscy staliśmy się braćmi krwi… a niedługo po tym stworzyliśmy utwór „Bonded By Blood” („Związani krwią”).
httpvh://www.youtube.com/watch?v=fxCTVssoddo
Ale tak, teraz ta blizna jest ku pamięci Paula Baloffa. Był po prostu był świetnym gościem, wspaniałą osobą, był najbardziej niezwykłym frontmanem, jakiego znałem albo powinienem powiedzieć, że urodził się po to, aby być najniezwyklejszym frontmanem w historii metalu, tak myślę. Jeśli nie byłeś całkowicie pochłonięty metalem, na scenie byłbyś odrzucony przez Paula. Wskazałby palcem, mówiąc: “Jesteś pedał, zejdź mi z oczu” albo “Ten koleś nie headbanguje. Skopmy mu dupę”. Wspierał ten sposób bycia naprawdę ekstremalnym, on żył dla metalu.
W ostatni piątek dostałem telefon od szwagra, który powiedział mi, że [Paul] jest w szpitalu, więc zadzwoniłem tam. Właściwie to skontaktowałem się z Rickiem Hunoltem, który był drugim gitarzystą Exodusu obok Gary`ego (Holta – red.), i powiedział mi, że Paul wybrał się na przejażdżkę rowerową, wrócił, jego dziewczyna poszła schować rowery, a kiedy wróciła, on już przechodził udar mózgu. Zadzwonili pod 911, wzięli go do szpitala, wtedy jego stan był już poważny, a kiedy rozmawiałem z Rickiem, oznajmił mi, że nie było już aktywności mózgu. Więc wiedziałem, że jeśli to się dzieje, to nie ma odwrotu, jest tylko jedna możliwa droga.

Wiesz, to wielka strata, przynajmniej w moim przypadku, ponieważ Paul pokazał mi właściwy kierunek w życiu. Był brakującym ogniwem w moim pierwszym zespole metalowym, a kiedy go poznałem, pomyślałem sobie “Teraz możemy tylko piąć się w górę”. Był zadziwiająco zabawnym kolesiem, bardzo inteligentnym, bardzo lojalnym, dla przyjaciół zrobiłby wszystko.
To wielka strata, będę za nim tęsknił, ale przynajmniej mamy ten pierwszy album Exodusu. I dzięki Bogu!
Jednymi z moich ulubionych słów Paula Baloffa były te, które powiedział na ostatnim albumie koncertowym Exodusu; to były słowa: „Ta piosenka jest starsza od gówna, cięższa od czasu”. Pomyślałem, że to wspaniałe słowa. Właśnie w ten sposób lubię o nim myśleć… cięższy od czasu.
See ya Paul
