3.4. Film dokumentalny „Some Kind Of Monster” i album „St. Anger”
Najbardziej ryzykowny krok, który wpłynął na wizerunek zespołu, jaki podjęła Metallica na początku XXI wieku to nakręcenie filmu dokumentalnego „Some Kind Of Monster”, który z założenia miał przedstawiać proces powstawania nowego albumu formacji, zatytułowanego „St. Anger”. W rzeczywistości ukazał on wszystkie słabości i negatywne cechy zespołu, a także szczegółowo przedstawił najtrudniejszy okres w dziejach Metalliki. Po śmierci Cliffa Burtona w 1986 roku był to jedyny moment , w którym zespół znalazł się na granicy rozpadu.
Film rozpoczyna się od informacji, iż w styczniu 2001 roku basista Jason Newsted postanowił opuścić Metallikę. Zespół od dłuższego czasu nie koncertował, ani nie tworzył nowego materiału, co wcześniej się nie zdarzało, dlatego odejście Newsteda jedynie udowodniło, że w grupie pojawiły się problemy. Oficjalnie powodem opuszczenia zespołu przez basistę, była jego kondycja fizyczna, jednak jak okazuje się na kolejnych klatkach filmu, nie była to jedyna przyczyna. Głównym problemem były napięcia w formacji oraz Hetfield i jego stosunek do nowego projektu Newsteda – zespołu Echobrain. Wokalista nie mógł pogodzić się z faktem, iż ktokolwiek z jego zespołu może być zaangażowany w coś więcej niż Metallikę. Nie radził sobie z brakiem kontroli nad nowymi pomysłami Newsteda i nie mógł znieść myśli, że w Metallice może mu czegoś brakować. Relacje między członkami Metalliki w tym czasie stały się tak napięte, że zespół, aby nie podjąć decyzji o rozwiązaniu grupy postanowił skorzystać z pomocy terapeuty Phila Towle’a, który miał pomóc formacji w komunikacji. Pierwszym krokiem było przeniesienie się do nowego studia i próba pracowania nad nowym materiałem. Z tą różnicą, że nowe studio miało charakteryzować się spartańskimi warunkami, aby muzycy mogli mentalnie wrócić do czasów, kiedy ich komunikacja była najbardziej skuteczna. Innowacyjny miał być też sposób tworzenia materiału. W celu uzupełnienia terapii i próby wymuszenia współpracy na zespole, muzycy weszli do studia bez pomysłów, riffów, szkieletów piosenek. Wszystko miało powstawać na miejscu, a każdy z członków Metalliki mógł mieć wpływ na wszystkie elementy składające się na nową płytę. Mocnym punktem filmu jest moment, w którym muzycy sprawiają wrażenie „wypalonych”. Nie mają pomysłu na nowy materiał, a nieumiejętność współpracy i brak natchnienia oraz rosnącą frustracje wyładowują na sobie nawzajem. Po raz kolejny najsłabszą psychicznie osobą w Metallice okazuje się James Hetfield, który podejmuje decyzję o terapii. Po latach przyznaje, że ma problemu z alkoholem oraz emocjami i opuszcza studio nagrań. Podobnie jak ukazanie w filmie relacji rodzinnych między Ulrichem, Hetfieldem i ich rodzinami, udanie się na terapię przez wokalistę było momentem, w którym zespół raz na zawsze odciął się od stereotypu grupy rock n’ rollowej. Wartości moralne i rodzinne zostały jasno postawione ponad wszystkim innym, nawet dobrem Metalliki, która po odejściu Hetfielda i braku basisty liczyła dwóch członków. Po powrocie frontmana do składu, rozpoczęły się kolejne próby nagrania płyty oraz znalezienia nowego basisty. Miejsce Newsteda zajął Robert Trujillo, a zespół publicznie ujawnił wysokość honorarium, jakie zaproponowano muzykowi, co ze względu na jego wysokość było odważnym posunięciem. Dokument pokazuje także, rzadko poruszane kwestie, jakimi są zajęcia muzyków poza udzielaniem się w Metallice. Fragment filmu jest poświęcony Ulrichowi, który sprzedaje swoje dzieła sztuki za bardzo duże sumy pieniędzy, co również mogło zostać pejoratywnie odebrane przez widzów. Ważnym momentem w kwestii wizerunkowej zespołu jest też moment, w którym sfilmowano rozmowę Dave’a Mustaine’a z Ulrichem. W dokumencie jest ona przedstawiona jako rozejm między muzykami. Jednak w rzeczywistości Mustaine był oburzony tym, co zostało pokazane w „Some Kind Of Monster” i po raz wtóry „obraził się” na Metallikę zarzucając jej kłamstwa i manipulacje jego słowami. Album, który powstał w trakcie nagrań do filmu, zyskał tytuł „St. Anger” i był wyrazem złości oraz problemów i frustracji z jakimi w tamtym okresie zmagała się Metallica. Jest to pierwsza płyta pozbawiona solówek Hammetta oraz odbiegająca brzmieniowo od poprzednich, jeśli chodzi o perkusję. Album powszechnie nie jest uważany za dobry, jednak każdy po obejrzeniu filmu „Some Kind Of Monster” jest zmuszony przyznać, że musiał powstać, aby zespół mógł dalej istnieć. Metallica pozwalając na zrealizowanie dokumentu podjęła ryzyko, że poprzez ukazanie wszystkich swoich słabości, straci szacunek odbiorców oraz status niezniszczalnych gigantów metalu .
Przypisy:
Some Kind Of Monster [film], reż. Joe Berlinger, Bruce Sinofsky, 2 godz. 21 min., USA 2004.
