Machine Head wkroczyło do studia JingleTown należącego do grupy Green Day, aby nagrać swój kolejny album, który ukaże się pod koniec 2014 roku. Frontman grupy, Robb Flynn, opisuje w swoim cyklu „Dzienniki Frontmana” prace nad nowym krążkiem:
O nowych utworach:
Około tydzień przed wejściem do studia mieliśmy parę gotowych utworów, o jednym z nich tydzień wcześniej nawet nie myśleliśmy. Phil (Demmel, gitarzysta – przyp. red.) przygotował trochę naprawdę świetnego materiału, dzięki czemu byliśmy w stanie przerobić go na naprawdę fajny kawałek o roboczym tytule: „Sharkbite Days Revisited”. Inny utwór, pierwotnie znany jako „Blazzing Saddles”, po prostu nie działa… Nawet jeśli ma parę ciekawych części w środku, jest po prostu zbyt cholernie trudny do zagrania i uczynienia go naturalnie brzmiącym, więc zatrzymaliśmy go na chwilę. To jest ten rodzaj utworu, dzięki któremu w końcu uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy tylko śmiertelnikami! To jeden z tych momentów typu: „Cholera, nie mogę już grać tak szybko w moim wieku”! Ale to był utwór, który przyszedł, gdy potrzebowaliśmy porządnego kopa w dupę i to całkowicie pomogło przełamać moją blokadę pisania.
Więc podczas drugiego od końca dnia prób, ja i Dave (McClain, perkusista – przyp. red.) rozłożyliśmy „Blazzing Saddles” na części pierwsze, a potem złożyliśmy w o wiele prostszy sposób, i teraz, kurwa, rządzi! Mniej klimatu Slayera i Slipknota , a więcej z ery „Screaming for Vengeance” Judas Priest. Zmieniliśmy jego tytuł na bardziej odpowiedni: „Simmering Saddles”.
O wersji demo utworu 'Killers & Kings’ na Record Store Day:
Jak już wspominałem w zeszłym tygodniu, wydamy wersję demo utworu „Killers & Kings” oraz cover klasycznego utworu zespołu Ignite – „Our Darkest Days / Bleeding” – na 10-calowym winylu z okazji światowego Record Store Day. Dla wszystkich, którzy nie wiedzą – Record Store Day to dzień, w którym wspiera się małe, lokalne sklepy muzyczne. Zespoły często wydają limitowane edycje swoich gadżetów specjalnie dla tych sklepów, które nigdy nie trafiają w duży obieg. To wspiera lokalnych sprzedawców, a jeśli nie możecie pójść do sklepu, możecie zamówić u nich online. Popieramy to w stu procentach.
Wczoraj zaprezentowaliśmy pierwszą z czterech okładek winyla. Łącznie 4 karty tarota. Więcej okładek w przyszłym tygodniu.
To pierwszy raz od czasu naszej debiutanckiej płyty, kiedy faktycznie wydajemy „demówki” przed ukazaniem się albumu. Od tamtego albumu robiliśmy to tylko po wydaniu płyty i jestem naprawdę podekscytowany faktem, że wydamy to przed naszym nowym krążkiem. Pamiętam jak sprzedawaliśmy „demówki” Machine Head przed naszymi pierwszymi koncertami, sprzedawaliśmy je na parkingach jak narkotyki, ja nawet podpisałem kontrakt na sprzedawanie ich za granicą i rozeszły się niesamowicie dobrze! To pomogło nam zaistnieć.
Demo „Killers & Kings” nie jest jeszcze gotowe. Cholera nadal „przycinam” tekst, nadaję mu znaczenie takie jakie chcę! Myślę, że to super, że możecie to usłyszeć.
Nie jestem pewien, dlaczego idea wydawania „demówek” przed albumami zanikła. Zawsze kochałem słuchać wersję demo przed płytą. Myślę, że to przez wytwórnie, które boją się, że ludzie nie kupią płyty, jeśli nie spodobają im się „demówki”. Ja wiem, że chcę usłyszeć nową muzykę choćby niewiadomo co. Jeśli mam bzika na punkcie zespołu, szukałbym wzdłuż i wszerz żeby posłuchać wszystko co mają, „demówki”, bootlegi, próby, filmiki, im więcej znajdę, tym lepiej. To jak pójść w podróż z zespołem. Słuchanie utworów wyewoluowanych lub nie, zmienionych lub nie.
Kocham taką podróż!
Mam nadzieję, że wy też, bo mamy zamiar zabrać was na właśnie taką pojebaną wycieczkę.