W wywiadzie dla Guitar International były gitarzysta Judas Priest opowiedział o powodach rozstania z zespołem i swoich planach na przyszłość.
O rozstaniu z Judas Priest w 2011 i dalszych losach grupy:
Cieszę się, że Priest nadal gra. Miałem mnóstwo powodów, żeby odejść, ponieważ nie byłem zadowolony z ówczesnej sytuacji. Nie podobały mi się występy na żywo. Myślałem, że będą lepsze. Dla mnie Priest zawsze było „ukrytą maszyną” i to lubiłem w tym zespole. Nawet gdy się starzejesz, nadal musisz być w stanie dostarczać dobry materiał. Ludzie przechodzili długą drogę i dużo płacili, żeby nas zobaczyć, więc musieliśmy być pewni, że dajemy z siebie 110%. Uważam, że tak powinno być cały czas.
Czy myślał, aby zagrać specjalny koncert z Judas Priest lub dołączyć do zespołu na scenie na jeden czy dwa utwory:
(Śmiech) To raczej nigdy nie nastąpi. Oczywiście jestem całkiem szczęśliwy, że Richie Faulkner (następca Downinga – przyp. red.) jest w zespole, ale naprawdę nie oczekiwałem, że to będzie ktoś na tyle podobny do mnie, chodzi mi o wygląd i tak dalej. Na pierwszy rzut oka, nie zmieniło się zbyt wiele.
Czy możemy się spodziewać solowego albumu lub gościnnego występu na czyimś krążku:
Ciężko mi być kreatywnym jeśli chodzi o muzykę. Gdybym nadal miał dobre pomysły i pisał dobry materiał, to byłoby to raczej nadal pasujące do Judas Priest. Trudno zmienić nawyki po 40 latach, zobaczymy co będzie później. Dostaję mnóstwo propozycji zagrania na czyichś krążkach. Miałem konflikt z Cleopatra Records, oni mnie wkręcili w tribute album The Who. Producent pomieszał solówki, a później losowo wrzucił do utworu. Na mojej stronie możecie posłuchać co naprawdę zrobiłem. Zagrałem też solo na płycie Geoffa Tate’a (były wokalista Queensrÿche – przyp. red.). Ludzie mnie cały czas proszą, żebym coś nagrał, ale zawsze byłem oddany Judas Priest. Cieszę się, że fani o mnie pamiętają.

