W maju br. do sprzedaży trafił zestaw przetworników EMG sygnowanych przez Jamesa Hetfielda i zaprojektowanych przy jego udziale. W ramach promocji frontman Metalliki udzielił wideo-wywiadu, który w częściach publikowany jest na kanale EMG na Youtube. Pierwszy odcinek publikowaliśmy wraz z tłumaczeniem tutaj, wcześniej informowaliśmy Was o szczegółach sprzętu. Dzisiaj prezentujemy drugą część wywiadu, tłumaczenie czeka na Was w rozwinięciu.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=E8HVHX5bmZA
Dowiedziałem się o przetwornikach EMG w metalowym światku. To były wczesne lata 80., od zawsze byliśmy zespołem koncertowym, wsiadaliśmy do winobego (rodzaj dużego busa – red.) i przemierzaliśmy kraj z innym zespołem. Przy takim koncertowaniu sprzęt musiał nadawać się na trasę. Jakoś w tym czasie ukradziono nam cały sprzęt, tuż przed wyjazdem do Europy, w ten sposób straciliśmy większą część naszego brzmienia. Myślę, że to był dar od losu, bo zostaliśmy zmuszeni do ponownego szukania tego, czego chcemy. Stało się to dla mnie trochę bardziej oczywiste, że nie chciałem już kostki przesterowej – wolałem podłączyć się bezpośrednio. „Czy istnieje przetwornik, który to załatwi?„
Ktoś wspomniał, że istnieją aktywne przystawki, takie na baterie. „Cooo?” „Na baterie, będzie super.” Chodziło o bycie ekstremalnym, chcieliśmy mocy, więc jeśli miał własne źródło zasilania, to musiał być dobry.
W czasach Ride the Lightning i trochę później znacznie bardziej zaczęliśmy interesować się dźwiękiem. Mocniej angażowaliśmy się w produkcję i to, czego chcieliśmy pod względem dźwięku. Odkryliśmy, że są producenci, którzy powiedzą co masz robić, tacy, którzy popchną cię w kierunku rzeczy, które nie są dla ciebie komfortowe, więc pomyśleliśmy, że lepiej zadbać o sprzęt.
Przetworniki EMG są bardzo równe. Możesz wstawić je do każdej gitary i uzyskać brzmienie na pewnym poziomie jakości. Próbowałem niejednej nowej gitary z jej oryginalnymi przystawkami. „OK, wstawmy tam EMG.” Jeżeli nadal nie brzmi dobrze, to znaczy że nie jest dobrą gitarą.
Metallica miała szczęście, że trafiła na właściwych ludzi. Współpracując z EMG nigdy nie usłyszeliśmy, że czegoś nie potrafią zrobić. Nigdy! „Chcemy, żeby ten przetwornik miał klasyczny, vintage’owy wygląd.” Odpowiedź? „Dobrze, załatwione.” To nie lada osiągnięcie dla kogoś, kto tworzy 20 rzeczy, z których każda nieco różni się od reszty. „Chyba właśnie tego szukaliśmy, ale czekaj, powiększmy trochę nadbiegunnik, albo okręćmy jeszcze pięć razy, albo spróbujmy tamtego.” Zawsze było coś do sprawdzenia i nawet nie wiesz, jak bardzo lubię takie podejście – pracę z kimś, kto się nie poddaje.
W tym biznesie przetrwają ludzie, którzy nie boją się wyzwań, bo wyzwania to stała część ich pracy.
Hetset – nareszcie!