„Dystopia” została wydana w styczniu zeszłego roku i była ciepło przyjęta przez środowisko muzyczne. Basista Megadeth mówił, że według niego jest to w wielu aspektach najlepszy krążek grupy. Ostatnio wypowiadał się na temat tego wydawnictwa, roli, jaką odegrali poszczególni muzycy oraz powrotu do korzeni. W wywiadzie dla Straus Project mówił:
Myślę, że trik z „Dystopią” polegał na dostrojeniu wszystkiego i zebraniu wszystkich elementów do kupy. Nie możesz być tym samym zespołem, którym byłeś podczas debiutu ani nawet tym z ostatniego nagrania. Życie idzie naprzód i następuje rozwój. Chris Adler w dużej mierze pomógł w tym zakresie na „Dystopii”. Kiko Loureiro również. Megadeth zawsze miało dwóch gitarzystów. Dave’a i jakiegoś innego dodatkowego gitarzystę. Uważam, że Kiko świetnie wszystko uzupełnił. Jest też niesamowity na żywo.
Prawdopodobnie pracowaliśmy nad tym albumem niemal rok, zanim go nagraliśmy. Mniej więcej kolejne 6 miesięcy zabrało nam, żeby go wydać. Musiał przejść przez wiele przechodnich rzeczy, żeby w końcu uzyskać esencję tego, czym naprawdę jest. Wydaje mi się, że fani są szczęśliwi, że mogą usłyszeć takie Megadeth, przy którym dorastali. Robiliśmy wiele różnych rzeczy w naszej karierze. Jesteśmy zespołem, który potrafi pisać naprawdę skomplikowane riffy, świetne refreny i chwytliwe melodie.
Nie tylko David Ellefson jest zadowolony z ostatniego albumu. Jakiś czas temu wokalista chwalił także solówki, które według niego zostały przywrócone do świata metalu.
