Dave Mustaine, w wywiadzie dla AXS, opowiadał o relacjach między nim, a drugim gitarzystą w zespole. Omawiając podział na partie rytmiczne i solowe dla każdego z muzyków wspomniał, jego zdaniem, jeden z ważniejszych powodów odejścia Marty’ego Friedmana z zespołu. Sytuacja miała miejsce przy nagrywaniu wydanego w 1999 roku albumu „Risk”. Kontrowersyjna płyta była ostatnią, przy tworzeniu której uczestniczył Marty. Jak wspomina Dave, przy nagrywaniu 'Breadline’ doszło do niepotrzebnego konfliktu:
Jednym z głównych powodów odejścia Marty’ego Friedmana z Megadeth było solo w 'Breadline’. To był utwór, w którym Marty’emu bardzo zależało, aby pojawiła się jego solówka. Nagrał ją, ale dostaliśmy od wytwórni negatywną opinię, stwierdzili że nie podoba im się solo. Marty już wyjechał, więc zgodziłem się nagrać inne. Zaznaczyłem jednak, że muszą przekazać Marty’emu, że nie podobała im się jego partia i poprosili o coś innego, bo wiedziałem, że mogą wyjść z tego problemy. Siedzimy potem w studiu i leci ten właśnie utwór. Wszyscy są obecni, podekscytowani. Ja się rozwaliłem, radosny i głupi, bo myślałem, że Marty wiedział, że pojawi się moje solo, nie jego. Numer więc leci i wchodzi solówka. Dave Ellefson i ja zerkamy na Marty’ego i widzimy łzy płynące po jego twarzy. Nagle uderzyła mnie myśl: „Boże, nie powiedzieli mu!”. Czułem się okropnie. To właśnie takie małe sprawy które pieprzą wszystko. Ludzie myślą, że to moja wina. Jasne, miałem w tym udział, ale z drugiej strony kto zapomniał mu powiedzieć?
Sam Friedman za to na swojej stronie wspomina tę sytuację w ten sposób:
To był mój ulubiony utwór nowej płyty w tamtym momencie. To było również moje ulubione solo, ale zostało zastąpione solówką Dave’a bez mojej wiedzy. Pojawiłem się w Nashville, wyczekując z niecierpliwością wysłuchania miksów, i kiedy 'Breadline’ zaczęło lecieć byłem szczególnie podekscytowany. Wtedy przyszedł czas na solo i opadła mi szczęka. Gdzie do cholery jest moje solo? Byłem wściekły że nikt mi nic nie powiedział aż do chwili, gdy utwór już jest zmiksowany. Okazało się, że zarząd nie chciał mojej partii, bo była „zbyt radosna i melodyczna”. Przecież to był „radosny i melodyczny” utwór”!.
Ten brak komunikacji na pewno zapoczątkował rozpatrywanie decyzji o opuszczeniu zespołu. Nagrałem dobre solo i chętnie bym je nawet zastąpił, jeśli byłoby to konieczne, ale nie otrzymałem żadnego telefonu, żadnej wiadomości.
