Szef Megadeth, Dave Mustaine, udzielił niedawno wywiadu dla „Eddie Trunk Podcast„. Prowadzący zapytał Dave’a, jak ważna była dla niego obecność jego „prawej ręki”, czyli Davida Ellefsona, w momencie, gdy zespół wymagał po raz kolejny modernizacji pod odejściu perkusisty Shawna Drovera i gitarzysty Chrisa Brodericka. Muzyk odparł:
Dave nie jest moją prawą ręką, to po pierwsze. To mój basista i przyjaciel. Jesteśmy przyjaciółmi od 30 lat, ale nie jest on moją prawą ręką. Myślę, że to było oczywiste, gdy nasze drogi się rozeszły. On zajął się swoimi sprawami, ja moimi, Megadeth wciąż działało. Cieszę się jednak, że mam go z powrotem. Myślę, że jest osobą godną uwagi. Jest bardzo miłym człowiekiem. Wydaje mi się również, że fani zdają sobie sprawę, że mogą na niego liczyć. Dave zawsze był ambasadorem Megadeth.
Mustaine kontynuuje:
Na chwilę obecną, jeśli mielibyśmy rozmawiać o tym, kto jest, a kto nie jest dla mnie prawą ręką, powiedziałbym, że pod względem muzycznym Kiko (Loureiro, obecny gitarzysta Megadeth – przyp. red.) objął to stanowisko. Rozmowy, które ze sobą prowadziliśmy były bardzo dogłębne, a on naprawdę daje z siebie wszystko, wychodząc z różnymi pomysłami, np. związanymi z tym, co powinno znaleźć się na VEVO, Youtube czy Facebooku. Są też momenty, w których drapię się po głowie i myślę: „Skąd masz czas, aby zająć się tym wszystkim?” Kiko nie ogranicza się jedynie do bycia gitarzystą, ciągle wychodzi też z nowymi pomysłami, dla przykładu jak umocnić naszą markę albo zadbać o fanów.
Ellefson grał w Megadeth w latach 1983-2002, czyli do momentu, w którym Mustaine doznał uszkodzenia nerwów ręki, co uniemożliwiło mu grę na gitarze. Gdy były członek Metalliki wskrzesił w 2004 roku Megadeth, nie włączając jednocześnie Ellefsona do składu, ten pozwał go na 18,5 miliona dolarów, zarzucając, że Dave wciąż jest mu winien pokaźnych sum za merchandise i tantiemy. W 2005 roku sprawa sądowa została zakończona, a 5 lat lat później Ellefson powrócił do Megadeth.
