Bruce Dickinson, kiedy nie jest zajęty z Iron Maiden, poświęca swój czas na inne aktywności. Wokalista w wolnych chwilach promuje wydaną w zeszłym roku swoją autobiografię pt. „Do czego służy ten przycisk?”, pojawiając się w różnych miejscach na świecie. Przed jednym ze swoich występów Bruce został zaproszony do programu telewizyjnego „The Project”, aby porozmawiać właśnie o nich.
Bruce mówi:
To, co robię to w zasadzie jednoosobowy show. Powstał na początku promocji książki. Wydawca powiedział: „Zamierzamy wynająć mały teatr, a ty po prostu będziesz czytał”. Ja pomyślałem: „Cóż, to trochę nudne, naprawdę”.
Muzyk wraca też wspomnieniami do przeszłości, ujawniając, skąd wzięła się inspiracja na robienie jednoosobowego show:
Lata temu, kiedy byłem studentem college’u, moja ówczesna dziewczyna namówiła mnie, abym poszedł zobaczyć jednoosobowy show faceta nazywającego się Quentin Crisp. Także byłem tam zaciągnięty, myśląc: „Och, kim jest ten facet?”. W każdym razie to było absolutnie genialne. Jedną z rzeczy, którą zrobił w drugiej połowie, było wzięcie kart z pytaniami od publiczności, a on właściwie wszedł i improwizował, odpowiadając na te pytania. Pomyślałem, że dobrze byłoby zrobić coś takiego.
Po czym kontunuuje:
Skonstruowałem jakoś ten mój show i uskrzydliłem go. To było tak dobre, że poprosili mnie, żebym wrócił na festiwal w Edynburgu. A po tym następną rzeczą było to, że wylądowałem z występami w Skandynawii, a teraz robię je w Izraelu, Grecji i jeszcze więcej w Skandynawii, jak i wszędzie indziej. Także nagle dostałem trochę dodatkowych terminów.
Bruce wypowiada się też na temat publiczność Iron Maiden:
W przeciwieństwie do niektórych zespołów my faktycznie kochamy naszą publiczność, więc cokolwiek robimy, traktujemy to poważnie, ale jednocześnie nie traktujemy siebie samych aż tak poważnie. To jest świetna równowaga, którą musisz mieć.
Niedawno pojawiła się informacja, że Iron Maiden wznawia wszystkie albumy studyjny. Pierwsze tytuły ukażą się już 16 listopada. Pisaliśmy o tym w tym miejscu.
