Po nieudanym powrocie Black Sabbath w oryginalnym składzie na scenę, Bill Ward wystosował kilka oświadczeń dotyczących problemów, jakie do tego doprowadziły, a ostatnio spotkał się z kontroświadczeniem Geezera Butlera, który odbił piłęczkę, a nawet kilka piłeczek. Teraz Bill Ward odpowiada na jego argumenty. Kto śledzi ten dramat, ten wie, o co chodzi, choć kolejne punkty prezentowane przez Warda naświetlą każdemu istotę problemu(ów). Pełna treść oświadczenia TUTAJ, a w skrócie:
1) Wbrew twierdzeniu Geezera, Bill poinformował go, a także Ozziego i Toniego o swoich pierwotnych problemach z negocjacjami kontraktu
2) Oświadczenie publicznie wydał bardziej dla jasności dla fanów, ponieważ członkowie Black Sabbath przestali się z nim komunikować pod koniec lutego, „z wyjątkiem miłego listu od Toniego z okazji urodzin”; korespondował też z Geezerem, ale kontakt urwał się po zadainu „jednego konkretnego pytania”
3) Nie miał problemu z graniem za darmo w Birmingham – charytatywnie lub nie, co podkreślił w poprzednim oświadczeniu (problemem było to, że miał grać tylko 3 kawałki)
4) Początkowo faktycznie chciał więcej za występ na Download (choć jego zdaniem było to przyzwoite żądanie), ale tylko dlatego, że wtedy w planach była jeszcze światowa trasa; potem (po jej odwołaniu i skoku kosztów za pojedyńcze występy) przystał na niewielką zapłatę, ale problematyczne okazały się inne ustalenia
Bill ma zamiar „nadal być szczery i pełen szacunku dla zespołu i fanów” i konfrontować wszelkie nieprawdy na jego temat.
