Trasa promująca najnowszy longplay Metalliki zatytułowany „Hardwired…To Self-Destruct” nabiera rozpędu. Podczas amerykańskiego odcinka trasy przed główną gwiazdą pojawia się m.in. Avenged Sevenfold. Członkowie tego zespołu w rozmowie z Team Rock opowiedzieli o swoich odczuciach związanych z supportowaniem tak wielkiej gwiazdy.
M. Shadows: Musisz polegać wyłącznie na muzyce. Już od dawna nie musieliśmy wychodzić i grać w słońcu przed potencjalnie nieprzyjazną publiką, więc to całkiem dobra zabawa. Robimy to, co do nas należy i dzięki czemu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Chcemy wyjść i sprawić, że krytycy staną się naszymi fanami. Może, gdy zobaczą, jak gramy, to zaczną się z nami utożsamiać. Wiemy, że scena jest naszym ulubionym miejscem.
Synyster Gates: To nieco upokarzające i zarazem pełne innej energii, gdy grasz dla ludzi, którzy nie są twoimi sympatykami. Ale to bardzo inspirujące. Sprawia, że zdajesz sobie sprawę, że nigdy nie możesz poczuć się komfortowo, że przed tobą zawsze jest zajebiście długa droga i powinieneś zawsze dawać z siebie 110%.
