Gibson.com sporządziło ciekawą listę 10 pomyłek, czy też przypadków, jakie przydarzyły się muzykom w studio, a które trafiły na ostateczny zapis nagrania utworów czasem tylko jako fajny dodatek, a czasem jako istotne ulepszenie, którego normalnie, gdyby nie dzieło przypadku, nie uzyskaliby. Metallica znalazła się na 6. miejscu ze 'The Four Horsemen’, temat jest jednak ciekawy, więc żeby nie było nudno – prezentujemy również pozostałych 9 nominowanych od Beatlesów, przez Megadeth, po Van Halen.

10. The Beatles – “Helter Skelter” (The Beatles, 1968)
Jeden z najdzikszych utworów Żuczków, czasami uznawany za prototypowy heavy-metal, który niedługo miał się pojawić na „rynku”. Jednym z wyraźnych aspektów utworu jest intensywna gra Ringo Starra. Jednego dnia w studio zagrał całą scieżkę perkusyjną w sumie 18 razy, z czego dopiero ostatnie podejście zostało użyte w kawałku. To zarazem na nim pod koniec Ringo rzuca słynne „I’ve got blisters on my fingers!” [Mam odciski na palcach!], czego nie usunięto i co można usłyszeć 4:24 nagrania:
httpv://www.youtube.com/watch?v=0rC3l3niTaE
9. Joe Satriani – “Surfing with the Alien” (Surfing with the Alien, 1987)
W owym kawałku tytułowym Satriani w solówce używał kaczki i harmonizera. Ten drugi mówiąc krótko już się sypał. Jak mówi Joe, dźwięk, jaki generował, tak im się spodobał, że nagrali melodię i solo w jakieś pół godziny, po czym usiedli i stwierdzili, że to jest to! Wtedy harmonizer szlag trafił całkiem. Gdy w końcu udało im się go naprawić nie brzmiał już tak jak przedtem i nigdy nie udało się im uzyskać tego samego brzmienia. Na nagraniu postanowili zostawić niedoskonały, lecz świetnie brzmiący zapis, bo „po prostu był bujający”.
httpv://www.youtube.com/watch?v=NbcuR0qKCjM
8. Frank Zappa – “Muffin Man” (Bongo Fury, 1975)
Frank postrzegał teksty jako zło konieczne. Nie sprawiało mu radości ich pisanie. Stwierdził, że skoro musi to robić, to może równie dobrze gadać coś, co pasować może tylko do jego skrzywionego spojrzenia na świat. Najlepszym na to przykładem jest „Muffin Man”, gdzie absurdalny monolog Franka w końcu nawet jego samego doprowadza do śmiechu, po czym mówi „spróbujmy jeszcze raz” i gada dalej.
httpv://www.youtube.com/watch?v=aKOy_q1ykP0
7. Megadeth – “Paranoid” (Nativity In Black, 1994)
Tak, chodzi o cover Black Sabbath autorstwa Dave’a i spółki nagrany na potrzeby tribute albumu dla dawnej kapeli Ozziego. Wykonanie Megadeth jest oczywiście szybsze i agresywniejsze od oryginału – na tyle, że Nick Menza (perkusja) po skończeniu nie przestał grać i nawalał dalej. Dave krzyczy „Nick… Nick… NICK!” i gdy ten zdaje sobie sprawę ze swojej pomyłki, beszta się sam – „FUCK. ME. RUNNING.” [Niech mnie chuj za ten galop].
httpv://www.youtube.com/watch?v=hOITTHUzooI
6. Metallica – “The Four Horsemen” (Kill ’Em All, 1983)
Horsemen zawiera dwa solo grane w jednym czasie od 4:10 do 4:30. Mamy więc dwa Kirki Hammetty, każdy w innym głośniku. Grają zarazem dość podobne, ale jednak dość odmienne partie. W 1991r. Kirk w wywiadzie dla Guitar World przyznał, że ten fajny efekt wyszedł fuksem. Po nagraniu obydwu solo, Kirk i spółka próbowali określić, które jest lepsze.
„Słuchałem obu ścieżek jednocześnie, żeby sprawdzić, które wypadnie lepiej [na tle drugiego]. Ale puszczanie obu ścieżek jednocześnie brzmiało świetnie, więc zdecydowaliśmy się zachować to tak na albumie. Niektóre z nut harmonizowały ze sobą i pamiętam jak Cliff stwierdził 'Wow, to stylowe’ – brzmi jak Tony Iommi!'”
httpv://www.youtube.com/watch?v=VYKhHGp-cqA
5. Steve Vai – “Sex & Religion” (Sex & Religion, 1993)
W czasach, gdy Vai nagrywał ten album Devin Townsend miał 20 lat. Zyskał wtedy sławę jako wokalista w kapeli Vaia, w której w tym samym czasie byli T.M. Stevens (bass) i Terry Bozzio od Zappy na perce. Nikt nie spodziewał się tak mocnego wokalu pobudzonego Townsenda, który na zmianę – czasami w ramach jednego taktu – przechodził od melodyjnego głosu do przeszywającego krzyku. W kawałku tytułowym płyty Devin dał z siebie wszystko. Na całe ostatnie 18 sekund kawałka idealnie w tonacji wyjechał z intensywnym, melodyjnym krzyk (4:05-4:23) – i nie do końca wrócił. Zemdlał pod koniec tego ujęcia, a Vai zachował trochę z tego, co powiedział, gdy odzyskał świadomość. Niestety nie ma tego na youtubowych nagraniach, ale krzyk pierwsza klasa. “Oh I hurt your brain? Oh. My fingers are numb… right now, they’re numb… can I deprive my brain of oxygen?” [Oh, uszkodziłem wam mózg? Oh. Moje palce są bezwładne.. teraz, są bezwładne.. potrafię pozbawić swój mózg tlenu?”.
httpv://www.youtube.com/watch?v=5jHtodeLGFs
4. The Police – “Roxanne” (Outlandos d’Amour, 1978)
Ten kawałek to klasyk. Jednak w czwartej sekundzie na drugim planie pojawia się dziwny akord na pianinie, pełen fałszu, który wydaje się nie mieć nic wspólnego z resztą utworu. Okazuje się, że Sting chciał się odprężyć, więc się oparł o pianino, ale nie zdawał sobie sprawy, że klapa jest podniesiona, więc niechcący zagrał ten chaotyczny akord swoim tyłkiem, co również wyjaśnia śmiech w szóstej sekundzie.
httpv://www.youtube.com/watch?v=WXzFCS72QIA
3. Led Zeppelin – “Babe I’m Gonna Leave You” (Led Zeppelin, 1969)
W 1:43 pojawia się głos jakby ducha. To oczywiście żadna zjawa – to Robert Plant śpiewający sobie do perkusji Bonhama, gdy ten nagrywał swoją partię. Nie było sposobu, żeby wyciąć Planta. Nie wiadomo do końca, czy jego głos przedostał się przez mikrofony perkusyjne, czy słuchawki Bonzo, ale brzmi fajnie i tworzy kolejną warstwę do odkrycia w orkiestracji Zeppelinów.
httpv://www.youtube.com/watch?v=Kl0IVeyfACo
2. Radiohead – “Creep” (Pablo Honey, 1993)
Masywna, stłumiona salwa nut grana przez Johhniego Greenwooda, jaka daje się słyszeć w 0:58 i 2:00, będąca jednym z najbardziej wyjątkowych momentów płyty, to tak naprawdę nie celowy, chwytliwy dla ucha zabieg, lecz efekt frustracji gitarzysty. Nie podobało mu się jak go zagrali za pierwszym razem i za drugim celowo „szarpał druty”, żeby go spieprzyć. I tak zostało.
httpv://www.youtube.com/watch?v=hVyw3Uu5MoQ
1. Van Halen – “Everybody Wants Some” (Women and Children First, 1980)
W tym kawałku David Lee Roth najzwyczajniej w świecie schrzanił swoją partię. Pogmatwał mu się tekst. Od 1:58 miał zaśpiewać coś w rodzaju “I’ve seen a lot of people just looking for a moonbeam.” Zamiast tego wyszło coś w stylu “Ya take a moople-ah, wookie pah-a moopie.” Zespół zdecydował, że klimat nowego wersu pasuje równie dobrze i spartaczone podejście okazało się tym najlepszym.
httpv://www.youtube.com/watch?v=fAktV72_nnE