Przed ostatnim weekendem trasy Decapitated „Mielimy Polskę na XX-lecie” udało nam się porozmawiać z mózgiem naszego deathmetalowego Terminatora. Jak przystało na dwudziestolecie – padło wiele podsumowań. Najważniejszego dokonał Vogg stwierdzając, iż „dobrze mieć przy sobie tych wszystkich znakomitych ludzi”. Padło porównanie małżeństwa Kiełtyków do Osbourne’ów oraz ustaliliśmy kolejne zasługi Jarka Szubrychta dla rozwoju polskiej muzyki. Wypytaliśmy Wacława takżę o nową płytę (nie zabraknie na niej „dżyn dżyn”), a przy okazji wszystkich tych tematów śmiechom nie było końca! Czytajcie i przybywajcie na ostatnie koncerty obecnej trasy. Have fun!

Cześć, przepraszam, że przerywam świętowanie urodzin Decapitated, ale Czytelnicy DeathMagnetic.pl chętnie do Was dołączą! Co dotychczas utkwiło Ci najbardziej w pamięci podczas trasy Mielimy Polskę na XX-lecie?
Siemanko! Słuchaj, trasa przede wszystkim przebiega w bardzo fajnej przyjacielskiej atmosferze. Mamy już za sobą trzeci weekend i zostały jeszcze Bielsko, Krosno i Wawa. Mogę spokojnie powiedzieć, że wszystkie trzy ekipy, czyli Vervrax, Antigama i Corruption to są sami znakomici ludzie i mamy świetny czas grając wspólnie te koncerty.
Na koniec trasy zostawiliście koncerty w rodzinnym Krośnie, bielskiej „Kwitnącej Wiśni Poliego” oraz grande finale w stolicy… Brzmi grubo. Przypadek?
Hehe, w sumie to przypadek, że akurat się tak złożyło, aczkolwiek faktycznie, końcówka wygląda bardzo interesująco. Na dzień dobry Rude Boy Bielsko-Biała i centrala Wiśniówki plus naczelny rozbójnik Poli (śmiech). Myślę, że po tym weekendzie dopiero będzie można zapytać, co najbardziej utkwiło mi w pamięci po XX-leciu (śmiech). Później Krosno – wiadomo, rodzinne miasto Decap, więc mnóstwo znajomych, rodzina i sentyment. Wawa zawsze dla nas bardzo dobrze, także koniec w stolicy… Bardzo fajne zakończenie trasy, no i rodzinne miasto Antigamy.
W jaki sposób dobierałeś supporty do tej trasy? Zarówno Corruption, Antigama i Vervrax robią wrażenie. Przed rokiem też wybrałeś mocno – Materia, Thy Disease i The Sixpounder.
Chciałem mieć przede wszystkim skład zróżnicowany pod względem stylistycznym. Każdy z tych bandów gra zupełnie inna muzę dlatego ktoś, kto przychodzi na koncert może sobie posłuchać zarówno thrashu, grindcore’a,stonera i death metalu. Lubię bardzo zróżnicowane składy. Często w Stanach graliśmy tego typu trasy i to stamtąd przeniosłem tę ideę do swojego zespołu. Graliśmy np. trasy typu Meshuggah, Baroness i Decap czy np. Lamb of God, Decap, Huntress. Uważam, że to dobry pomysł bo fani death metalu mogą zobaczyć coś innego i vice versa. Poza tym, jak masz na sztuce tylko same blasty to po prostu jest to męczące.
20 lat na scenie to dobry moment, by podsumować dokonania. Świetnie udało się to Jarkowi Szubrychtowi w wywiadzie, który trafił do Gazety Magnetofonowej. Jak długo się znacie i za co najbardziej cenisz tę znajomość?
Poznałem Jarka w 96 roku w domu kultury w Krośnie kiedy graliśmy wspólny koncert. To był pierwszy koncert Decap w pełnym składzie. Lux Occulta promowała wtedy świeżo wydany album „Dionizos”. Później grałem z Jarkiem w Lux Occulta, z którym to zespołem nagrałem 3 ostatnie płyty. W ogóle to może nie wszyscy wiedzą, ale Jarek wymyślił mój pseudonim Vogg, plus też trzeba powiedzieć o tym, że to on podsunął nasze demo Kmiołkowi, a ten skołował nam deal z Earache Records. Jarek jest również autorem tekstów do płyty „Carnival is Forever”, plus to on jest pomysłodawcą okładki. Muszę zatem przyznać, że zawdzięczam Jarkowi bardzo wiele. Poza tym cenię go za intelekt i wkład w promowanie polskiej muzyki. Jest świetnym dziennikarzem i daje świetne humorystyczne riposty co jest u niego najlepsze – pozdro Jaro!!! (śmiech) Aha, żeby tylko kiedyś się przełamał i zdecydował na powrót Luxy – to by było już w ogóle genialnie!
Na obecnej trasie nie brakuje gości, a po koncertach ruszacie do studia. Może zaprosisz Petera, Romana Kostrzewskiego albo właśnie Jarka na jakiś featuring? W końcu w jednym z wywiadów zapowiedziałeś, że płyta będzie „bezlitosna”.
Zastanawiam się nad gościnnym udziałem kilku osób, ale z tym jeszcze poczekajmy do sesji. Płyta z tego co już słychać będzie naprawdę całkowitym ciosem. Numery są energetyczne i mocne, jest dość dużo szybkich numerów, ale nie brakuje tez ostatecznego ciężaru który gniecie strrraasznie. Ogólnie płyta będzie miała chyba większy ładunek energii niż Mantra. Będzie mniej „czekania” i raczej nie będzie numerów typu „Blindness”, czyli snujących się po 8 minut epopei. Szykuje się niezły wpierdol po prostu. Myślę ,że będzie to coś takiego właśnie jak płyta na XX-lecie. Będzie więcej technicznego grania i czegoś kojarzącego się z „Organic Hallucinosis”. Aczkolwiek będą elementy przypominające lub kontynuujące dwie ostatnie płyty. Także konkretny przekrój.
Jest jakiś progres w nagraniu kawałka na akordeonie z Czesławem Mozilem? Pomysł powstał podczas wywiadu ze znanym wrocławskim youtuberem – Fazeuszem (śmiech)?
Uff, no nie wiem jak by się na to zapatrywał Czesiek (śmiech). Nie wiem skąd te plany tak w ogóle, chyba trochę takie pomysły z rękawa, hmm. Spotkałem kilka razy Czesława, ale to przy okazji wspólnego grania gościnnie z Acid Drinkers i jakiś after w Krakowie pod Alchemią, gdzie po kilku kolejkach rozmawiałem z Czesiem na temat grania na akordeonie, bo jesteśmy akurat obaj po akademiach muzycznych właśnie z dyplomami akordeonu. (śmiech) czy życie nie jest dziwne?
Kiedy zniecierpliwieni fani usłyszą konkretne daty – premiera płyty lub chociaż singla, trasa koncertowa… Czekamy!
Myślę, że premiera będzie około połowy kwietnia. W tym momencie kończymy robienie numerów i wchodzimy za niespełna miesiąc do studia Custom w Gdańsku, żeby nagrać tam bębny. Później przenosimy się do studia Sound Division w Wawie, gdzie z Maltą kładziemy gity i bas. Wokale będą nagrywane w Olkuszu z Zedem, a miksem zajmie się Daniel Bergstrand (odpowiedzialny za płyty m.in. Meshuggah, Behemoth, In Flames, In Flames, Dark Funeral, a także wspomniany wcześniej „Carnival is Forever” Decapitated – przyp. red.) w Sztokholmie. Trasy też są właśnie planowane i myślę, że szykuje się coś naprawdę dużego, także nowa płyta jak zwykle niesie ze sobą nową falę tras promocji i tego wszystkiego co najlepsze. Nie mogę się doczekać i jestem na maksa podjarany tym co się dzieje i będzie działo.
Przy okazji wywiadu przed wydaniem „Blood Mantra” powiedziałeś nam „nagraliśmy najlepsze utwory w naszym dorobku”. Jak zarekomendujesz następny krążek? (śmiech)
Nie będą mówił już tego typu rzeczy, że najlepsze, bo każda płyta ma swoje dobre strony itd. Ale nowy album będzie miał coś, czego wcześniejsze nie miały, czyli w końcu odważyłem się zrobić riffy w taki sposób jak zawsze chciałem, ale może wcześniej się bałem albo nie do końca umiałem. Mam wrażenie, że teraz gram tak jak naprawdę zawsze chciałem, że są prawdziwe i szczere riffy, czasami mega proste, ale jakże wiarygodne. Jest dużo dżyn dżyn, jest dużo doświadczenia w graniu i to słychać. Uważam, że udało mi się stworzyć mnóstwo znakomitych riffów i przede wszystkim płyta nie będzie nudzić tylko będzie wrażenie niedosytu tak jak to było w przypadku „Organic Hallucinosis”. Numery mają odpowiednią długość, nie są za długie ani za krótkie, mają odpowiednie tempo, które świadomie wybierałem z Michałem i tutaj praca dobierania temp jest posunięta do granic absurdu, czyli do jednej dziesiątej klika. Będzie to najbardziej świadomie robiona płyta Decap ever i pod tym względem będzie to najlepszy Decap jak do tej pory. Cały czas się uczymy i jesteśmy coraz lepsi w tym co robimy, uważam, że pomysły są ciekawe i jest dużo, dużo metalu na tej płycie. Myślę, że nie zawiedziemy naszych starych fanów, a zwolennikom „Blood Mantra” też będzie się podobało.

Wspomniany wywiad odbył się dzień przed Waszym gigiem jako suport Gojiry. Chciałbyś z nimi znów zagrać czy nowa płyta jest za „miętka”? (śmiech)
Oczywiście, że bym chciał, nowa płyta na początku mi się średnio podobała, ale teraz myślę, że jest bardzo dobra. Cieszy mnie fakt, że Gojira jest zespołem poszukującym i nie boją się chłopaki wyzwań. Nie każdy zespół jest na tyle odważny, żeby tak jak oni poszukując, zmieniają stylistykę o 180 stopni. Widziałem ich ostatnio na żywo i muszę stwierdzić że nowe numery brzmią w wersji live bardzo dobrze.
Jak już rozmawiamy o metalowych gwiazdach – co jakiś czas wracają rozmowy o trasie Pantery. Usłyszałem kiedyś teorię o tym, że razem z Philem, Rexem i Vinniem Paulem zagrać powinien…eś Ty! Co Ty na to?
(śmiech) Grubo! też tak słyszałem kiedyś, ale nie wiem czy bym sobie poradził z solówkami Dimebaga. Chyba musiałbym trochę poćwiczyć, z riffami prędzej, ale do solówek musiałbym przysiąść. Ja tak poważnie to myślę, że to chyba nigdy nie nastąpi. Pantera to Dimebag i myślę, że Vinnie nigdy by tego nie zrobił. Chociaż gdyby jednak zmienił zdanie to ja bardzo chętnie (śmiech).
Wróćmy jeszcze do rozmowy z Jarkiem Szubrychtem – była bardzo inspirująca! Rozmawialiście o historii Decapitated od samego początku aż po dziś. Zastanawia mnie, jaki masz kontakt z Peterem z Vadera. Nagrał pierwszą płytę Decap, pomógł wrócić Ci nas cenę zapraszając do swojego zespołu…
Lubię Petera, jest spoko gościem. Trochę lipa, że wczuwa się niepotrzebnie w internetowe akcje z fanami bo szkodzi sobie i Vaderowi. Człowiek, który tyle osiągnął nie musi wdawać się w dyskusje z ludźmi, którzy mają odmienne zdanie na temat jego muzyki, okładek, płyt itp. ale zostawmy to. Peter pomagał nam przy debiucie i później graliśmy wiele wspólnych tras, które wspominam bardzo dobrze. Wziął mnie również do składu Vader w 2009 roku i był to dla mnie swego rodzaju kopniak do myślenia o powrocie Decap po przerwie spowodowanej wypadkiem i śmiercią Witka. Jestem mu wdzięczy za to wszystko i do dzisiaj szanuję Petera za to co zrobił dla muzyki i za inspiracje.
Jest jakiś progres w sprawie z Earache Records? Oby udało się naprawić błędy młodości…
Oby. Fajnie by było odzyskać prawa do swoich 4 płyt. Póki co wydajemy nową płytę, więc Earache schodzi na drugi plan. Będziemy walczyć o swoje po premierze bo nie chcemy teraz niepotrzebnego kontrowersyjnego tematu. Ale zamierzamy walczyć z tą firmą choćby o odzyskanie praw, bo chyba na tantiemy już nie mamy szans niestety.
Mam wrażenie, że fani Decapitated nie wiedzą jak bardzo powinni być wdzięczni Twojej żonie – Gosi. Mielibyśmy „Carnival is Forever” i „Blood Mantra” bez niej?
Myślę, że bez Gosi nie byłoby reaktywacji i tego wszystkiego co później, czyli płyt które wymieniłeś. Chyba jesteśmy trochę jak Ozzy i Sharon (śmiech). Ona mnie kopnęła w dupę i zmotywowała do reaktywowania Decapa, także kolejna osoba, której jestem wdzięczny za to wszystko. Wychodzi z tego wywiadu, że w pojedynkę bym tego wszystkiego nigdy nie osiągnął, dobrze mieć przy sobie tych wszystkich znakomitych ludzi -całuski (śmiech).
Może nagrasz kiedyś decapową balladę, poprosisz Jarka o tekst… Cholera, znowu on…
Balladę? Chyba nie z Decapem, chociaż nie znamy przyszłości…ale może jeszcze nie teraz (śmiech).
Kończąc powoli, jak Twoje zdrowie? Opowiadałeś kiedyś, że od machania łepetyną z kręgu szyjnego zrobił Ci się trójkąt. Poprzestałeś na tym czy wyrzeźbiłeś już jakiś pentagram?
Hahaha, najgorsze jest to że pomimo nakazów i zakazów lekarza ja nie mogę przestać machać głową, no po prostu się nie da. Wchodzisz na scenę i czujesz jakbyś miał 15 lat i głowa zaczyna machać sama (śmiech). Oczywiście kółek już nie kręcę jak kiedyś bo akurat to jest najbardziej szkodliwe.
Ostatnie pytanie: słyszałeś jakiś kawałek z nadchodzącej płyty Metalliki? Jak Twoje wrażenia? Myślisz, że powinniśmy zmienić nazwę na hardwiredtoself-destruct.pl? Czy możemy zostać przy DeathMagnetic.pl?
Jeśli to ma taki związek to myślę, że w tym momencie powinniście zmienić na hardwired… Kurde jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem tego co zrobiła Meta. Naprawdę wyrazy szacunku. Panowie po latach znowu zaczęli konkretnie naparzać jakby dostali jakiejś nowej totalnej energii i sobie przypomnieli o swoich korzeniach. To znakomita wiadomość dla fanów metalu i jest to bardzo inspirujące. Oni maja już swoje lata a jednak nie odpuszczają i walczą zaciekle do końca-mega szcun!
Dzięki za poświęcony czas. Czekamy na nową płytę. Do zobaczenia na grande finale Mielimy Polskę w Warszawie.
Dzięki wielkie za świetne pytania, było mi bardzo milo na nie odpowiadać, pozdrawiam i do zobaczenia!!!
PS. Teorię o trasie Pantery z Voggiem na gicie wymyśliłem ja (śmiech). Pozdro!
Dzięki! Ale naprawdę już ktoś mi o tym mówił, jak pojadę z Pantera na trasę to masz wywiad exclusive w takim razie (śmiech)!
Foto. Aleksandra Kucia

