Sühnopfer: Recenzja płyty „Hic Regnant Borbonii Manes”

0

Trafił do mnie kolejny album wydany w tym roku przez francuską Debemur Morti Productions i jest nim trzeci krążek, a pierwszy w barwach tejże wytwórni, pochodzącego z tego samego kraju jednoosobowego projektu Sühnopfer, za którym stoi ukrywający się pod pseudonimem multiinstrumentalista Ardraos.

Cenię sobie wydawnictwa Debemur Morti, ponieważ bardzo często są one oryginalne, jak i wysokiej jakości, a to z kolei świadczy o tym, że wytwórnia byle kogo nie przyjmuje pod swoje skrzydła. Zatem już sam ten fakt zachęcił mnie do sprawdzenia, z czym tym razem przyjdzie mi się zmierzyć. Dodatkowym bodźcem, żeby to zrobić, była informacja, że Sühnopfer gra w klimatach Sacramentum i Dissection. No to po tym już nie miałem wątpliwości, żeby włączyć „Hic Regnant Borbonii Manes” i przekonać się, jakie to diabelskie dźwięki wypluł z siebie Ardraos.

To, co mnie uderzyło w pierwszej kolejności, bo to dobre określnie, to produkcja i intensywność tego materiału. Nie dość, że jest dobrze wyprodukowany, to jest przy okazji naprawdę mocny. Ardraos świetnie radzi sobie z instrumentami i w żadnym wypadku nie ma mowy o jakiejś nieporadności. Kawałki brzmią tak, jakby były grane przez kilku kolesi, a nie jednego. Głównie są one utrzymane w szybkich tempach, aczkolwiek nie bez przesady; jest zmasowany atak, lecz jednocześnie czytelny. Riffy i melodie pędzą jak opętane i sieką niemiłosiernie uszy. Perkusja też robi niezłą chłostę i jej partie są gęste. Nie brakuje jednak zwolnień i zwrotów akcji. Dobrym tego przykładem jest utwór piąty pt. ‘Je Vivroie Liement’ – gdzieś w okolicach czwartej minuty wchodzi akustyczny motyw kojarzący się z Dissection i czyste zaśpiewy, po czym kompozycja ponownie się rozpędza, by pod koniec znowu powrócić do akustycznych brzmień. Również zamykający płytę i trwający ponad 10 minut ‘L’Hoirie De Mes Ancêstres’ jest niczym jazda na dzikim koniu – niełatwo przewidzieć, co się za chwilę stanie, lecz właśnie w tej dzikości zaklęte jest mroczne piękno. Taki właśnie jest ten utwór, jak i zresztą każdy na tym wydawnictwie.

„Hic Regnant Borbonii Manes” cechuje się bogactwem brzmień i finezyjnym wykonaniem. Jest tutaj tyle smaczków, że za każdym przesłuchaniem człowiek będzie odkrywał coś nowego. Ardraos stworzył także album, który powinien stanowić przykład dla innych zespołów grających w podobnym stylu i pokazuje, jak należy zabrać się za tworzenie takiej muzyki i jak ona powinna brzmieć. Nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że jest to płyta, która powinna stać w jednym rzędzie z klasykami gatunku. Premiera 10 maja, więc jej nie przegapcie i dajcie się ponieść mrocznej sztuce Sühnopfer.

www.facebook.com/SuhnopferOfficial

www.debemur-morti.com

1. Invito Funere (Introduction)
2. Pénitences Et Sorcelages 08:22
3. Hic Regnant Borbonii Manes
4. La Chasse Gayère
5. Je vivroie Liement
6. Dilaceratio Corporis
7. L’Hoirie De Mes Ancêstres

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    9
  • REPEAT MODE
    9.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/