Red Hot Chili Peppers: Recenzja książki „Kalifornizacja”

0

Lata 80, Stany Zjednoczone, a konkretnie Los Angeles. Złoty okres w historii rocka. Poruszanie się w kręgu rockowej bohemy artystycznej. Młodzi chłopacy, którzy jeszcze nie wiedzą, że będą kiedyś gwiazdami światowego formatu. Szalona egzystencja, zero barier. Po prostu życie chwilą. Jeśli zawsze chcieliście przenieść się choć na chwilę do tego świata i go zasmakować, to macie ku temu okazję. Daje ją nowa biografia Red Hot Chili Peppers – „Kalifornizacja”. Książka napisana przez Bartka Koziczyńskiego i wydana przez wydawnictwo In Rock. Nie jest to może całkowita nowość, ponieważ pozycja została wydana już pod tym samym tytułem w 2002 r. Została jednak ostatnio zaktualizowana, co czyni ją prawdopodobnie najbardziej aktualną biografią Red Hot Chili Peppers.

Trudno znaleźć bardziej barwny zespół niż Papryczki. Co tu dużo mówić. To po prostu grupa nieźle szurniętych wariatów. Sprawia to, że ich zespół jest wprost znakomitym materiałem do biografii, co udowadnia redaktor Teraz Rocka. Książka obejmuje niemalże całość burzliwej kariery bandu. Sam autor mówi o tym, że, mimo iż nie jest ona biografią autoryzowaną, to na pewno jest napisana z perspektywy zaangażowanego fana. Fana, który niejednokrotnie miał okazję stanąć ze swoimi idolami twarzą w twarz. Takiego, który był na kilkunastu koncertach i stara się poznać zespół od podszewki. Trzeba przyznać, że widać to już na pierwszy rzut oka. „Kalifornizacja” to biografia kompletna i zdecydowanie wyczerpująca temat. Nie tylko obejmuje całą dotychczasową historię grupy, ale też zachowuje porządek chronologiczny, co pomaga nie zgubić się w bogatej karierze. Zawiera ogromną ilość treści, informacji oraz ciekawostek. Pojawiają się liczne wypowiedzi muzyków, a także analizy zawartości płyt z dyskografii Papryczek.

Red Hot Chili Peppers jest niezwykle ciekawy w swym przekroju. Interesującą rzeczą jest to, że na pierwszy rzut oka ich twórczość może wydawać się nagrana jakby od niechcenia, może nie do końca przemyślana, a bardziej improwizowana, jednak nic bardziej mylnego. To grupa bardzo utalentowanych osób, których utwory są dobrze przemyślane i dopracowane. Wystarczy powiedzieć, że basista o pseudonimie Flea początkowo grał na trąbce, a jego muzyczną miłością był jazz. Z kolei jeden z gitarzystów, prawdopodobnie najbardziej popularny – John Frusciante – w wieku 15 lat zaczytywał się w Nietzschem czy Schopenhauerze. Autor nazywa ich muzykę „muzycznym koktajlem, który przysporzył zgryzot rzeszom pismaków usiłujących ująć go w słowa”. To dobre określenie, które nieźle oddaje twórczość zespołu. Głównymi inspiracjami były funk i punk z dużym naciskiem na to pierwsze. Ich muzyka jest niezwykle oryginalna i niepowtarzalna, trudno ją z czymkolwiek pomylić. Grupa nigdy nie bała się też eksperymentów, nigdy nie zamykała się w ścisłych granicach. Oni po prostu robili to, co czuli i to z doskonałym skutkiem. Świetnie się przy tym bawili, co zdecydowanie słychać. Ich twórczość tym właśnie jest. Zabawą, rozrywką, lekkością. Trudno jest mi wyobrazić sobie, że ktoś potrafi włączyć ich kawałki i momentalnie nie poprawić sobie humoru oraz nie poczuć dawki rozpierającej energii. Potraficie? Nie uwierzę. Koziczyńki nie skupia się jednak tylko na dokonaniach Papryczek, ale porusza też po krótce projekty solowe, w jakie byli zaangażowani muzycy.

Członkowie bandu to postacie z pewnością nietuzinkowe, barwne i oryginalne. Nie inaczej jest więc w przypadku tworzonego przez nich zespołu. Na początku biografii znajdziemy informacje o dzieciństwie muzyków, latach nastoletnich oraz muzycznych wpływach. Później przechodzimy już do etapu formowania się grupy oraz całej historii. Nie obyło się bez opisu wielu ekscesów, w jakich brali udział. Nie jest tego mało, bo jedyne w swoim rodzaju Red Hot Chili Peppers słynie z kontrowersji. Wystarczy przypomnieć choćby słynne występy, w których jedynym „odzieniem” członków zespoły były skarpetki na… zdecydowanie męskich częściach ciała. Kiedis w jednej z wypowiedzi komentuje wybryk i niezwykle poważnie zdradza wskazówki, do których trzeba się stosować, aby coś takiego się udało. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś z Was chciał na przykład zainspirować się idolami i spróbować. To nie jedyny ich niecodzienny pomysł, o którym możemy przeczytać w książce. Jest tego znacznie więcej, co niewątpliwie urozmaica czytanie. „Kalifornizacja” nie opowiada jednak tylko o wygłupach wiecznych chłopców, ale porusza także znacznie poważniejsze tematy. Nie jest tajemnicą, że panowie mają niemal obsesję na punkcie seksu, co przejawia się nie tylko w ich historii, ale nawet w twórczości, która jest mocno przesiąknięta erotyzmem. Oczywiście, muzycy nie uchronili się też przed wpływem narkotyków, co doprowadziło do tragedii w ich szeregach. Można powiedzieć, że Red Hot Chili Peppers jest ucieleśnieniem hasła „sex, drugs & funk‘n’roll”.

Myślę, że niezależnie od tego, czy jesteście długoletnimi fanami, czy może dopiero zaczyna się Wasze zainteresowanie RHCP, to warto sięgnąć po tę biografię. Na koniec mały test. Czy wiecie, że grupa miała kiedyś sesje nagraniowe w nawiedzonym domu? Czy zdajecie sobie sprawę, że jednego z oryginalnych członków zespołu można nazwać w pewnej mierze ojcem założycielem Pearl Jam? Słyszeliście, że klasyczny skład nazywał się w szkole „Los Faces” – grupa rozrabiaków – komików, załoga, minigang, którego jedną z rozrywek była wspinaczka na billboardy i zdejmowanie majtek? Jeśli na któreś z tych pytań Wasza odpowiedź brzmi „nie”, to znak, że ta książka jest dla Was pozycją obowiązkową.

Wyro(c)k

83%
83%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • WARSZTAT AUTORA
    9
  • TREŚĆ
    9
  • WALORY ESTETYCZNE
    7
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    5.7
Udostępnij to

O autorze

Muzyka od zawsze była niezwykle ważną częścią mojego życia. Kiedy poznałam jej rockowo-metalowy świat, kompletnie przepadłam. Mój gust jest dość zróżnicowany, ale to jednak ten rodzaj muzyki gra mi w duszy i płynie w moich żyłach.