Po 8 latach niebytu powróciło Dog Fashion Disco. Kapela dość mało popularna, jednak trudno się temu dziwić – piątka tkwiących w formacji muzyków gra dość niszowy, awangardowy materiał. Czy jednak oznacza to, że nagrywają utwory dla napaleńców szukających coraz dziwniejszej i powykręcanej muzyki? Nic podobnego – po prostu Dog Fashion Disco stara się łączyć ze sobą metal, jazz, funk oraz muzykę filmową. Robią to przy okazji z gigantyczną dawką przebojowości, świetnym muzycznym warsztatem i pomysłami, których próżno można szukać na wielu albumach popularnych metalowych kapel. W gruncie rzeczy… to jednak nie wiem, czemu nie są sławni.
Przejdźmy jednak do meritum – po wydanym w 2006 roku krążku „Adultery” DFD zniknęło ze sceny na bite 8 lat. Powody zakończenia działalności zespołu nie zostały ujawnione nawet przez samych muzyków – po prostu stwierdzono, że nie widziano wówczas sensu dalszego kontynuowania istnienia formacji. Wygląda jednak na to, że projekt ten jest dla jego założycieli jak narkotyk i największa muzyczna miłość życia – po oficjalnym rozwiązaniu zespołu, ostatnim koncercie oraz wzruszającym podziękowaniom po 8. latach na półkach sklepowych pojawił się nowy krążek DFD – „Sweet Nothings”. Oj, dzieje się.
Jak zwykle, zaczyna się spokojnie – od deszczowego i pesymistycznego 'Greta’, które na myśl przywiodło mi od razu 'This Lullaby’ Queens of the Stone Age. Takie utwory daje się na początek krążka głównie po to, by przy drugim utworze zaskoczyć jeszcze bardziej. Zaraz po pianinie z pierwszego utworu jesteśmy bombardowani gitarami i szaleńczą perkusją w jednym z lepszych utworów w historii zespołu, 'War Party’. Jest tutaj wszystko to, za co oddana grupa fanów pokochała Dog Fashion Disco – świetne melodie, przebojowość, esencja muzyki metalowej i jazzowe zacięcie.
Podobnie sprawa ma się, tak naprawdę, przy wszystkich utworach zawartych na opisywanym krążku. Jesteśmy jednak tylko ludźmi i oczywistym jest, że zawsze będzie nam się podobało coś bardziej, a coś mniej. Wymienię więc te utwory, które na długo jeszcze zagoszczą na moich playlistach. Mamy za sobą pierwsze dwa, więc od razu biorę się do opisywania trzeciego, równie fenomenalnego. 'Scarlet Fever’ wchodzi jeszcze głębiej w metalowy klimat serwując dynamiczny, surowy refren, zwrotki zagrane na przesterowanym basie i dość Mastodonowy bridge. 'Tastes So Sweet’ jest za to niezwykle dostojny i lekki, mimo ogromnej ilości czadu i przebojowości słucha się go z przyjemnością towarzyszącą obcowaniu z cool jazzem. Słuchając go oczyma wyobraźni od razu widziałem cały zespół ubrany w smokingi i muszki, przysięgam!
’Doctor’s Orders’ to już czysty funk, Todd Smith z lekkością Jay Kay’a z Jamiroquai lawiruje pomiędzy kolejnymi, rytmicznymi uderzeniami perkusji i grającym jedną, wielką solówkę basem. Utwór taki jak ten lub też jeden z lepszych na płycie 'Struck By Lightning’ pokazuje, jak wielka siła tkwi w Dog Fashion Disco. Panowie rzucają na muzyczny stół obrus będący metalem, krzykiem i agresją, a następnie stawiają na nim właściwie wszystko to, co chcą. Funk? Proszę bardzo. Jazz? Pewnie. Przebojowość, organy Hammonda, fortepian? A niby czemu nie? Każdy utwór tutaj jest inny i każdy chce czerpać z dorobku innego nurtu czy charakterystycznego dla danego gatunku artysty.
Nie oznacza to jednak zgapiania z kogoś, wszystko spina wielka klamra z wygrawerowanym napisem Dog Fashion Disco. Mimo to intro utworu 'Approach And Recede’ bardzo przyjemnie pachnie Toolem, a 'Down The Rabbit Hole’ kojarzy się ze szczytowymi dokonaniami Korna. Tytułowy 'Sweet Nothings’ to ponowny powrót do funka i przy okazji jeden z lepszych utworów na całym krążku, który łączy przesterowane refreny z groovem i przygrywającą trąbką. To tak, jakby będąc rozgrzanym przez słońce wskoczyć nagle do zimnej wody i nic przy tym nie poczuć. Niemożliwe? A jednak.
W ciekawym, powolnym i ciężkim stylu album kończy utwór i wiele mówiącym tytule 'End Of The Road’, jednak prawdziwe i chwalebne zakończenie czeka na fanów pod sam koniec krążka. Oto okazuje się, że zarówno powstanie albumu, jak i organizowane w tym momencie koncerty są w dużej mierze zasilane przez dotacje, jakie zespół dostaje od fanów. Odczytanie całej listy osób, które zdecydowały się wesprzeć zespół zajęło… ponad 9 minut. Muzycy Dog Fashion Disco są zapewne zadowoleni z faktu, że aż tylu ludzi zdecydowało się zażądać ich powrotu, jednak czemu nie słyszymy tak rewelacyjnej i bezbłędnej muzyki w radiu i czemu nie dostaje ona należącego się jej rozgłosu?
Wylewające się z nowego albumu DFD oceany miodu powodują, że każdy tak naprawdę znajdzie tutaj coś dla siebie. Ponadto, często słuchając jakiejś melodii staram się odgadywać, w jaką ona pójdzie stronę, jak się zakończy, jak dźwięki zostaną rozwiązane. Tutaj chybiłem 13 razy. A warto wspomnieć, że na 'Sweet Nothins’ znalazło się 13 utworów.
Tracklista:
01. Greta
02. War Party
03. Scarlet Fever
04. Tastes So Sweet
05. Doctor’s Orders
06. Envy The Vultures
07. Approach And Recede
08. Down The Rabbit Hole
09. We Aren’t The World
10. Struck By Lightning
11. Sweet Nothings
12. Pale Horse
13. End Of The Road
14. Untitled
Ocena: 8,5/10


