Periphery: Recenzja płyty “Periphery III: Select Difficulty”

0

Nie minęło półtora roku, odkąd recenzowałem fenomenalną podwójną płytę „Alpha & Omega”, a Periphery znów prezentuje światu nowe wydawnictwo. 22 lipca premierę miał krążek „Periphery III: Select Difficulty”, którym muzycy chcieli udowodnić, że nie przypadkiem znaleźli się na samym szczycie djentowo-progresywnych kręgów.

Tym razem Amerykanie nie witają się ze słuchaczami klimatycznym intrem, jak miało to miejsce na płytach „Periphery II: This Time it’s Personal”, „Alpha & Omega” albo EP-ce „Clear”, ale od razu wytaczają najcięższe działa naładowane blast beatami, sporą dawką djentu i growlem. Pierwsze dwa utwory to bezlitosna dawka najcięższej artylerii zgromadzonej w składnicy Periphery. Matt Halpern wyciska z perkusji maksimum ich możliwości, a Spencer Sotelo daje do zrozumienia, że ma gardło nie do zdarcia. Warto podkreślić, że wszystkie instrumenty i wokal zostały nagrane w warunkach domowych, a miksowaniem zajął się basista Adam Getgood, który ma już w tej branży spore doświadczenie, i po raz kolejny odwalił kawał dobrej roboty, gdyż materiał na płycie brzmi lepiej niż większość muzyki nagrywanej w profesjonalnych studiach za grube pieniądze.

Chwila na opatrzenie ran przychodzi wraz ze smyczkowymi akcentami na początku ‘Marigold’, który niewątpliwie jest jedną z perełek na wyłożonym bombami „PIII”. Obok ‘Catch Fire’ jest to najbardziej chwytliwy kawałek z tracklisty, uzbrojony w świetny refren i ukazujący kolejne stadium ewolucji zespołu, który coraz pewniej czuje się w komponowaniu bardziej przystępnych utworów dla słuchaczy o mniejszej tolerancji na hałas. I nie jest to oskarżenie o komercję, ponieważ już wcześniej Periphery wydawał balladowe ‘Erised’ czy ‘Priestess’. A poza tym są to świetne kompozycje.

“Periphery III” to bez wątpienia album przepełniony skrajnościami, ale przede wszystkim umiejętnie zbalansowany. Próżno szukać tutaj wypełniaczy, a każdy utwór jest przemyślany i zawiera fragmenty, które zadowolą zarówno słuchacza pożądającego ciężkich brzmień, jak i tego lubującego się w melodyjnych partiach. ‘The Way the News Goes’ zachwyca gitarowym intrem (które mogłoby trwać dłużej – na przykład wieczność) i blast beatami w refrenie, ‘Flatline’ intryguje zakończeniem, które mnie osobiście przypomina trochę klimat progresywno-metalcore’owego zespołu ERRA, ‘Absolomb’ pozwala na kontemplację brzmienia gitary basowej, a ‘Remain Indoors’ i ‘Prayer Position’ to dobra okazja do kiwania głową w rytm muzyki. Cały album to popis umiejętności wokalnych Spencera Sotelo, który raz po raz trafia niemożliwie wysokie nuty, żeby po chwili ryknąć przeszywającym growlem.

Na trochę dłużej zatrzymam się przy ‘Habitual Line-Stepper’, bo ten niemal 7-minutowy utwór zrobił na mnie największe wrażenie. Słuchanie go przypomina trochę przejażdżkę kolejką górską, która od pierwszej sekundy wbija w fotel, żeby potem niemiłosiernie wytelepać pasażera. Jest to jednocześnie najbardziej różnorodny kawałek na “PIII”, a to za sprawą spokojnego przerywnika, podczas którego do głosu dochodzą smyczki i gitara bez przesteru, żeby potem znowu sponiewierać słuchacza ostrym breakdownem. Całość kończy najbardziej epicki moment całej płyty, i znowu ma się ochotę, żeby trwał wiecznie. Ale od czego mamy przycisk “replay”.

Na deser Amerykanie serwują najspokojniejszy na płycie, 8-minutowy, ‘Lune’. Gitarowe intro może kojarzyć się z klimatami płyty “10000 Days” Toola, a to już samo w sobie jest dużym osiągnięciem. Reszta utworu to natomiast rockowa ballada, która pozwala wyciszyć się po ponad godzinnej przygodzie z płytą.

“Periphery III: Select Difficulty” – jak stwierdził Adam Getgood – to dotychczas najbardziej dopracowane dzieło zespołu, którego nie goniły żadne terminy i zobowiązania wobec studia. W każdej chwili mogli powiedzieć: “Wiecie co, mam lepszy pomysł na ten utwór, spróbujmy go inaczej zaaranżować”. W efekcie otrzymujemy świetny, równy ktążek, który może nie jest tak rozbudowany jak “Alpha & Omega” albo szalony jak “Periphery II: This Time it’s Personal”, ale śmiało można stwierdzić, że jest najbardziej dojrzały. Nie mogę się doczekać zarówno kolejnej europejskiej trasy Periphery (oby znowu zawitali do Polski), jak i nowej płyty, która – kto wie – być może wcale nie jest tak daleko na horyzoncie.

Na koniec zamieszczam prawie godzinny film ukazujący pracę nad albumem i ciekawe przemyślenia muzyków na temat tworzenia materiału i wzajemnych relacji. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda domowe studio u Mishy Mansoora, jak Matt Halpern uczy się grać na podwójnej stopie albo jak Jake Bowen traci panowanie nad sobą podczas grania na konsoli, to poniższy link jest dla Was.

23dfbf3b-6318-4028-8b83-d1c0b2871efd

  1. The Price is Wrong
  2. Motormouth
  3. Marigold
  4. The Way the News Goes
  5. Remain Indoors
  6. Habitual Line-Stepper
  7. Flatline
  8. Absolomb
  9. Catch Fire
  10. Prayer Position
  11. Lune

Wyro(c)k

88%
88%
2 Minutes to Midnight

1 Sad But True
2 Bad Reputation
3 Wild Thing
4 Satisfaction
5 Another Brick in the Wall
6 Proud Mary
7 Highway To Hell
8 2 Minutes to Midnight
9 Ace of Spades
10 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    8
  • Instrumentarium
    8.5
  • Wokal
    9
  • Brzmienie
    10
  • Repeat Mode
    8.5
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    6.4
Udostępnij to

O autorze

Hajime

Wychowany zarówno przy dźwiękach Iron Maiden czy Rainbow, jak i Chrisa Rea'i i Leonarda Cohena. Aktualnie przemierza nie tylko ścieżki wyłożone "klasycznymi" kamieniami, ale chętnie zapuszcza się na te mniej uczęszczane, nieustannie starając się odkryć coś nowego.