Factor 8: Recenzja albumu “The Valkyries”

0

Rok 2015 obfity był w dobrze prosperujące krążki. Niebanalne podejście i wyrazistość niektórych kapel pozwoliły co poniektórym muzykom otrzymać swoją zasłużoną chwilę sławy i wysokie oceny. Czy bydgoski Factor 8 dołączy do nich? Czy może pozostanie w cieniu i odejdzie w zapomnienie wśród innych początkujących składów? Istniejący od 2010 r. band ma na swoim koncie koncerty m.in. z Katem czy Vaderem, co świadczy o potencjale kapeli. Czy jest tak w rzeczywistości? Sprawdźmy to!

“The Valkyries” rozpoczyna niezwykle klimatyczne ‘Intro’. Krucze wołanie płynnie przechodzi w melodyjną grę smyczków. Nadają one lekkości i delikatności, która to sprawia, że całość brzmi nieco teatralnie czy filmowo. Rzadko kiedy zdarza się, by intro które raczej nie jest ulubionym fragmentem słuchacza, było tak dopracowane i przyjemne dla ucha jak w tym przypadku.

Po tak udanym wstępie nadchodzi petarda. ‘The Mocracy’ łączy ze sobą elementy heavy metalu i metalcoru, który wyraźnie słychać w partiach gitarowych. Utwór jest dosyć rozbudowany, jednak brak w nim przesadnych, niepotrzebnych przejść i ozdobników. Perkusja podąża własnymi ścieżkami, dzięki czemu kompozycja, mimo swojej prostoty, nie jest jednostajna. ‘Circle of Death’ zabiera nas w nieco spokojniejsze klimaty. W połowie utworu pojawia się więcej melancholii i zadumy spowodowanej melodyjnym, niebanalnym wokalem. Jest to jedyna taka kompozycja, która zwalnia i pozwala nieco odsapnąć. Już po ‘Circle of Death’ nadchodzi tytułowy ‘Valkyries’. Cechuje go agresywniejsza gitara, ciekawa solówka i zabawa wokalem. Wśród reszty wypada jednak nieco słabiej, niemniej jednak wszystko jest wciąż spójnie i niezwykle melodyjnie.

‘Fat’ natomiast jest kompozycją charakterną i wyróżnia się na tle całego albumu. Zdecydowana gitara współgra z równie surową perkusją, a każdy z dźwięków idealnie trafia w punkt i jest dobrze zaplanowany. Pomimo, że całość jest jednostajna, to wciąż nie nudzi, a typowa dla heavy metalu solówka, ożywia utwór i kontrastuje z jego surowością. Wychwycić możemy tu naleciałości thrash metalu, szybko jednak zostają stłumione i przechodzą w łagodny, zmyślny refren. Krążek powoli dobiega końca, ale zanim to nastąpi, przed nami ‘Passion’ i zamykający album ‘Peebles and Stones’, czyli wyraźny ukłon w stronę heavy metalu. Choć początkowy riff jest nieco zadziorny, to nie chodzi tu o łomot czy ciężkość, a o utworzenie i utrzymanie pewnego klimatu, co zdecydowanie muzykom się udało.

Album nie jest może nadto wybitny, jednakże czuć w nim zacięcie i zaangażowanie. Jest tutaj coś, co niewątpliwie zwraca uwagę i powoduje, że materiału przyjemnie się słucha, choć czasami jest się do czego przyczepić (np. wokal, który momentami wypada słabiej). Płytę odpalałam kilka razy i z powodzeniem muszę przyznać, że niemal każdy znajdzie tu coś dla siebie – lekkość i heavy metalowe zagrywki z pewnością wielu osobom przypadną do gustu. Nie czekajcie więc i pozwólcie swoim uszom rozkoszować się twórczością chłopaków z Factor 8!

01.Intro
02. The Mocracy
03. Beyond the Reach
04. Circle of Death
05. Valkyries
06. Assasin’s Creed
07. Fat
08. Passion
09. Peebles and Stones

Factor 8: Recenzja albumu "The Valkyries"

Wyro(c)k

74%
74%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    7
  • Brzmienie
    7
  • Repeat
    8
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    6.5
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Pozornie cicha i spokojna, jednak potrafiąca bronić swojego. Mój brak zaszufladkowania pozwala na odkrywanie wielu talentów wśród rozwijającej się polskiej sceny muzycznej.