Epicor: Recenzja płyty “From Nightmares to Dreams”

0

Sny intrygują. Koszmarne wizje i intrygujące wytwory sennej wyobraźni już dziesiątki artystów natchnęło do tworzenia klimatycznych opowieści. Temat ten, oczywiście, nie pozostaje obcy także dla muzyków. “From Nightmares to Dreams” to debiutancki longplay polsko-ukraińskiego projektu Epicor, który serwuje nam pół godziny gotyckiego metalu owianego otoczką onirycznej atmosfery.

Epicor

Klimat całego albumu oparty jest przede wszystkim o linie klawiszy, w szczególności fortepianu. Riffy gitarowe dodają kompozycjom ciężaru, aczkolwiek rzadko przejmują pierwsze skrzypce jeżeli chodzi o kreowanie melodii. Charakteru utworom nadaje także teatralny śpiew Maksyma Komara, który operuje rozmaitymi środkami ekspresji wokalnej, wliczając w to niską, niepokojącą melorecytację, hardrockowe, zachrypnięte zaśpiewy (‘War in My Mind’) czy przywodzące na myśl lidera Cradle of Filth krzyki. Na plus liczyć trzeba także to, że w tak schematycznym gatunku, jakim jest gotycki metal, kapela stara się mimo wszystko znaleźć swoje oryginalne brzmienie. Idealnym przykładem jest wspomniany już track ‘War in My Mind’, gdzie w liniach gitar wyczuć można groove metalowe naleciałości. Tylko te dziwne pauzy w zakończeniu wydają się nieco niepotrzebne.

Zdecydowanie najlepiej na płycie prezentuje się jej otwieracz, czyli ‘Nightmare’. Otrzymujemy tu chwytliwy, ciężki refren, linie pianina układają się w makabryczną kołysankę, a całość sunie z gotycką gracją. Ciekawie prezentuje się bardzo emocjonalny, melancholijny ‘Broken Toy’. Powiew świeżości wnosi też ‘Shadow Slave’, który rozpoczyna się elektroniczną perkusją i serwuje nam w drugiej połowie najciekawszy pod względem instrumentalnym fragment na płycie, kiedy gitara rozpoczyna przywodzące na myśl Gojirę riffy legato, po czym całość przeradza się w niepokojące, wywołujące ciarki na plecach przejście wykończone brutalnym, pełnym pasji growlem.

Mimo kilku bardzo dobrych punktów, Epicorowi nie udało się wymknąć kilku wadom, prześladującym kapele parające się tym gatunkiem. Bardziej melodyjne elementy, a w szczególności refreny zostały wykonane z taką powagą, że brzmią po prostu kiczowato. Pod koniec płyty, kiedy “From Nightmares to Dreams” przechodzi w fazę snów, elementy metalowe ustępują nieco miejsca motywom łagodniejszym, przez co jednak muzyka traci trochę na swoim impecie i ostatecznie zakończenie tego bardzo przyzwoitego krążka jest zwyczajnie miałkie.

Przy produkcji płyty współpracowano z Heinrichem z Vesanii, co, zważywszy na taką mroczną, niepokojącą stylistykę, było krokiem bardzo dobrym. Dzięki temu ten spektakl metalowych riffów, onirycznego klimatu i przesłodzonych momentami refrenów prezentuje się bardzo zgrabnie i przejrzyście.

Poza pojedynczymi utworami, “From Nightmares to Dreams” to płyta z kategorii ‘tylko dla fanów gatunku’. Takiego grania wiele na naszej scenie nie ma, tym bardziej więc fani gotyku powinni po ten krążek sięgnąć. Sprawdzić powinny też osoby, które się nieco dystansują wobec takiej stylistyki, gdyż kilka kompozycji trzyma wysoki poziom i zdecydowanie godne są dania im szansy. A sam Epicor zapowiada się na bardzo przyzwoity projekt i aż ciekawość zżera, w jakim kierunku pójdą dalej.

Epicor-okładka

1. Nightmare
2. War In My Mind
3. Broken Toy
4. Cry
5. Last Fight
6. Shadow Slave
7. Shine Like Sun
8. Prince From Tale
9. My Dream

Wyro(c)k

72%
72%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze Wrażenie
    6
  • Wokal
    8
  • Instrumentarium
    7
  • Brzmienie
    8
  • Repeat mode
    7
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    7.7
Udostępnij to

O autorze

Vincent13

Miłośnik gitary pod każdą postacią, otwarty na różne gatunki muzyczne- od bluesa i funku po progresywny metal. Rok bez Woodstocku uważa za rok stracony. Poza muzyką zakochany w kinie, powieściach Agathy Christie i dziełach Beksińskiego.