David Gilmour: Recenzja płyty “Rattle That Lock”

2

Dla fanów Pink Floyd wciąż trwa gorący i ekscytujący okres – po wydaniu w zeszłym roku pierwszej od 20 lat płyty formacji, teraz na rynku ukazuje się najnowsza płyta Davida Gilmoura. Sam autor twierdzi, że być może to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek nagrał. Pomimo, że takie deklaracje padają przy publikacji premierowego materiału większości artystów, tym razem na pewno w tych słowach jest ziarno prawdy.

rattlethatlock

Muszę przyznać, że nigdy nie byłem wielkim fanem Pink Floyd – zawsze była to dla mnie muzyka dla nudziarzy i zamiast przeciągłych, rozwijających się tematów wolałem chociażby nieobliczalność i surowość King Crimson. Do solowej płyty Gilmoura nie podchodziłem z wielkim entuzjazmem, bo wiedziałem czego się spodziewać – w końcu ciężko nagle porzucić wypracowany przez 40 lat charakterystyczny styl. Mimo to, już od pierwszych dźwięków wciągnęła mnie atmosfera, brzmienie i po prostu jakość muzyki zawartej na krążku. Wnioski są więc następujące: albo się starzeję i tetryczeję albo dojrzewam do dźwięków, które tworzy David Gilmour (mam nadzieję, że jednak to drugie).

Materiał na „Rattle That Lock” był zbierany 5 lat i rzeczywiście album sprawia wrażenie dzieła bardzo przemyślanego – znajdziemy tu i fragmenty instrumentalne, i akustyczne, i  jazzowe, a także oczywiście pinkfloydowe. Wszystkie te elementy spaja przede wszystkim charakterystyczna gitara – już od pierwszych dźwięków ‘5 A.M.’ wiadomo do kogo ona należy i podejrzewam, że gdyby wybudzić przeciętnego słuchacza o 5 rano wskazałby, że jest to utwór Pink Floyd.

Tytułowy ‘Rattle That Lock’ jest pierwszym singlem promującym płytę i rzeczywiście wyróżnia się na tle reszty. Przy pierwszym przesłuchaniu początkowe dźwięki od razu skojarzyły mi się z sygnałem powiadomienia w telefonie i okazuje się, że dużo się nie pomyliłem – piosenka została zainspirowana sygnałem używanym na dworcach we Francji. Temat został rozwinięty w tak błyskotliwy sposób, że niewątpliwie tworzy jedną z najbardziej udanych kompozycji Gilmoura w ostatnich latach, jeżeli nie w całej jego karierze.

Drugim fragmentem dzieła, który zdecydowanie powala kompozycją, aranżacją i stylem od pierwszego przesłuchania jest ‘Today’. Charakterystyczna, pulsująca linia basu oraz funkowo-jazzowe partie Gilmoura od razu przywodzą na myśl najlepsze momenty z dyskografii macierzystego zespołu muzyka. Myślę, że gdyby Pink Floyd nagrał jeszcze jedną nową płytę, tak właśnie by ona brzmiała – instrumentalnie utwór w doskonały sposób przypomina lata 70-te, natomiast wokale i chórki nawiązują do twórczości zespołu z lat 90-tych. Po prostu natychmiastowa klasyka. Do ‘Today’, które słusznie zostało wybrane na drugi singiel także powstał teledysk, który został opublikowany parę dni temu:

Oprócz tych dwóch zdecydowanie wyróżniających się kompozycji warto wspomnieć także o akustycznym ‘Faces of Stone’ oraz o fortepianowym ‘A Boat Lies Waiting’, w którym gościnnie po raz kolejny wystąpili David Crosby i Graham Nash z amerykańskiej supergrupy Crosby, Stills, Nash & Young. W tym przypadku spokojniejsza atmosfera przenosi nas do poprzedniego albumu Gilmoura „On an Island”. Z kolei najbardziej zaskakującym fragmentem jest chyba ‘The Girl in the Yellow Dress’, który jest typowo jazzowym utworem z delikatnym rytmem perkusji i pojawiającą się trąbką. Myślami od razu przenosimy się do zadymionego baru, gdzie dla kilkunastu osób gra David Gilmour. Tylko czy rzeczywiście jest to miejsce dla niego?

Tak jak wspominałem wcześniej, nie byłem nigdy zagorzałym wielbicielem Pink Floyd, ani tym bardziej solowej twórczości jego członków. Ta płyta jednak pozytywnie mnie zaskoczyła i ostatnimi czasy często do niej wracam – jest na niej zawarty po prostu kawał dobrej, wysmakowanej i przemyślanej muzyki w sam raz na jesienne wieczory. Jak widać, na poznawanie nowych dźwięków nigdy nie jest za późno, dlatego mój apetyt przed hucznie zapowiadanym koncertem artysty w naszym kraju został skutecznie rozbudzony.

Wyro(c)k

82%
82%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    8
  • Instrumentarium
    9
  • Wokal
    7
  • Brzmienie
    9
  • Repeat Mode
    8
  • Oceny czytelników (6 głosów)
    7.6
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!