Corruption: Recenzja albumu “Spleen”

0

Kiedy wydawało się, że najlepsze lata Corruption ma już za sobą, nadchodzi “Spleen” – album intrygujący, tajemniczy, a zarazem całkowicie odmienny od tego, czym grupa zasłynęła w przeszłości. Roszady w składzie z reguły nie zwiastują niczego dobrego, zwłaszcza, że na przestrzeni ostatnich dwóch lat w kapeli było ich aż nadto. Na całe szczęście pieczę nad interesem od wielu lat niezmiennie sprawuje jedyny “oryginalny” członek, Piotr “Anioł” Wącisz (także Virgin Snatch) – muzyk znający ten przemysł od podszewki, pochłonięty pasją i cechujący się po prostu doskonałą intuicją w dokonywaniu wyborów. Tak więc po trzech latach przerwy w nasze ręce trafia siedem miażdżących kompozycji, składających się na 35-minutowy materiał. Choć to bardzo krótko jak na ramy gatunkowe, “Spleen” stanowi ogromny krok naprzód w ponad 25-letniej karierze Corruption. 

Czynnikiem, który zwraca uwagę jako pierwszy jest minimalistyczna czarno-biała oprawa graficzna autorstwa polskiego rysownika, Macieja Marca, która znacząco odbiega od poprzednich okładek formacji. Nie uświadczymy na niej elementów humorystycznych nawiązujących do rock’n’rollowego trybu życia, tak więc przerysowane kobiece sylwetki z cyckami na wierzchu to już przeszłość. Co prawda grupa nie zrezygnowała całkowicie z erotycznych elementów, w tym wydaniu jednak prezentują się one szlachetnie oraz subtelnie, są zdecydowanie bardziej stonowane. 

Przykuwające wzrok grafiki znajdują się także w starannie wykonanym, aczkolwiek skromnym booklecie, który zresztą jest dobrym drogowskazem wyznaczającym aktualną filozofię zespołu. Same kompozycje są bowiem znacznie prostsze niż dotychczas i pozbawione wielu ozdobników cechujących m.in. poprzednie wydawnictwo (zapomnijcie o banjo, harmonijkach, czy pijackich zaśpiewach). Materiał dzięki temu sprawia wrażenie zwartego i surowego, ma bardziej pierwotny charakter. Zyskuje także na swojej bezkompromisowości, co doskonale współgra z ponurą i mroczną tematyką “Spleen”.

Słychać to już w otwierającym ‘Hatred’, któremu pomimo swojej przebojowości nie tak daleko do twórczości Superjoint Ritual. Zwłaszcza uwzględniwszy dyspozycję nowego wokalisty, Łukasza “Chuck Rebel” Wolkiewicza, którego głównym inspiratorem wydaje się być Philip Anselmo. Ta specyficzna barwa i maniera w połączeniu ze sposobem ekspresji w gruncie rzeczy jest pozytywem, choć przez to materiał traci nieco na własnej tożsamości, skojarzenia z Down, jak i innymi projektami muzyka są właściwie nieuniknione. Hardcore’owe wpływy podkreśla także obecność intra składającego się z wypowiedzi legendarnego G.G. Allina, która ma na celu przypomnieć, czym tak naprawdę jest Rock’n’Roll (“Rock n’ Roll is the fury within you. Rock n’ Roll is revenge. Rock n’ Roll is your enemy, and I am your enemy”)…

Z całą pewnością za moment kulminacyjny krążka można uznać ‘Dead Shell Of A Human Existence’, którego stylistyka jest całkowitą nowością w dyskografii sandomierskiej formacji. Jest to bowiem 5-minutowy walec, ociekający wręcz doomowym sosem i nihilizmem (“Enslaved by my own misery“). Mroczne harmonie w połączeniu z przytłaczającym klimatem oraz nasyconym brzmieniem nasuwają skojarzenia z kultowym Crowbarem. Choć tematyka wszystkich kompozycji jest ponura, utwór ten dzieli wydawnictwo na dwie części w aspekcie muzycznym – na mniej i bardziej przygnębiającą. Pierwsze kawałki zdecydowanie należą do tych łatwiejszych w odbiorze – właściwie można nazwać je pomostem łączącym starsze wcielenie, z tym nowszym i ukłonem w stronę fanów wcześniejszej twórczości, z kolei wraz z początkiem “Dead Shell…” muzycy pozwalają sobie na większą ilość eksperymentów i wypróbowują nowe rozwiązania, co jest bardzo ciekawą koncepcją. Choć każda kompozycja utrzymana jest w nieco innej stylistyce, nie rodzi to problemów ze spójnością. 

Wyraźne skojarzenia z twórczością Pana Anselmo powracają w ostatnim kawałku, ‘Asterism Ursa Major’, którego inspiracje wyraźnie sięgają kultowego ‘Jail’ z repertuaru Downa (choć nie można też pominąć Sabbathowego ‘Planet Caravan’). Utwór wprowadza słuchacza w psychodeliczny nastrój, na który składają się charakterystyczny transowy motyw akustyczny, perkusyjne przeszkadzajki, a przede wszystkim niepowtarzalna barwa głosu Chuck Rebela. Swoją nastrojową i nostalgiczną interpretacją prezentuje, iż spektrum jego możliwości wykracza daleko poza tradycyjny krzyk, który dominuje przez znaczącą część wydawnictwa.

Wyrazy uznania należy kierować także w stronę nowego nabytku kapeli, gitarzysty Piotra “Sooloo Jr.” Solnicy. Muzykowi przypadło trudne wyzwanie “wejścia w buty” fenomenalnych poprzedników, m.in. Piotra Rutkowskiego (Spirit), czy Daniela Lechmańskiego (Exlibris). Styl jego gry z pewnością nie jest równie efektowny (w tym wypadku ograniczająca jest konwencja), jednakże z powierzonego zadania wywiązuje się znakomicie, czego owocem są chociażby solówki w ‘Burn From Within’, czy ‘I Piss On Your Grave’, gdzie duch Dimebaga Darrella jest wyraźnie wyczuwalny, a melodie są czymś więcej, niż zwyczajną grą utartych schematów, co w tym gatunku zdarza się nagminnie. 

Z interesujących rozwiązań skorzystano także w singlowym ‘Shades of Death’, gdzie pojawia się prosta, a zarazem chwytliwa zagrywka z wykorzystaniem slide’a. Z całością mam jednak mały problem – choć od strony muzycznej wszystko gra jak należy, zdecydowanie przesadzono z irytującą manierą wokalną, która – jak rozumiem – jest spowodowana specyfiką kawałka. Jego tekst bowiem składa się z cytatów seryjnych morderców, co w tej teorii wygląda interesująco, jednakże w praktyce kompletnie się nie sprawdza. 

Przy okazji recenzji ‘Devil’s Share’ jeden z naszych recenzentów postawił tezę, iż być może Anioł podobnie jak Josh Homme z Queens of the Stone Age wraz ze zmianą muzyków otwiera się na inne stylistyki i inspiracje. Album “Spleen” wydaje się być potwierdzeniem tych słów! To wręcz zaskakujące, iż kapela ukierunkowana na tak specyficzną niszę po tylu latach działalności potrafi zaskoczyć oraz wprowadzić w swoim brzmieniu rewolucje na taką skalę. Po sprawdzeniu nowego składu na żywo – jeszcze przed premierą nowego wydawnictwa – czułem lekki niedosyt, w wykonaniach starszych rzeczy brakowało mi “tego czegoś”. Nowe z pewnością tę pustkę wypełnią. Liczę, że jak najwięcej z nich znajdzie się w repertuarze, gdyż są to murowane koncertowe hity. Nie są może tak przebojowe jak utwory z poprzednich albumów, ale nadrabiają to mrocznym i przygnębiającym groovem, do którego zresztą odwołuje się tytuł krążka (nie, nie chodzi o “śledzionę”). Album ten może otworzyć kapeli wiele bram! 

Data premiery: 5 października 2017
Wytwórnia:
płyta wydana własnym sumptem
Sprawdź w pierwszej kolejności:
‘Dead Shell Of A Human Existence’, ‘Burn From Within’ oraz ‘Righting My Wrongs’

Dla fanów: Down, Black Label Society

  • 01. Hatred
    02. Righting My Wrongs
    03. Shades Of Death
    04. I Piss On Your Grave
    05. Dead Shell Of A Human Existence
    06. Burn From Within
    07. Asterism Ursa Major
Grupa aktualnie objeżdża kraj w ramach trasy promującej najnowszy krążek – “Autumn Spleen”. To doskonała okazja, by sprawdzić materiał, a także zaopatrzyć się we własny egzemplarz. Jeśli jednak jesteście przekonani do niego w ciemno, zapraszamy do oficjalnego sklepiku zespołu na platformie NuPlays

Wyro(c)k

71%
71%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    6
  • Brzmienie
    7.5
  • Repeat mode
    8
  • Oceny czytelników (6 głosów)
    8.1
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Wielbiciel muzycznych kontrastów - moje uznanie zyskują kanonady dźwięków, jak i wolne nihilistyczne nowoorleańskie riffy. Tych drugich, szczególnie w wykonaniu takich kapel jak Acid Bath, mógłbym słuchać całymi dniami! Klasyczny i soczysty drive jest tym, co w muzyce cenię najbardziej. Dzięki serwisowi mogę wreszcie dzielić się swoją pasją z innymi.