Ostatnio dość często zdarzało nam się wpadać podczas koncertów na pewnego youtubera. Jak wiadomo muzyka łączy ludzi prawie tak samo silnie, jak wódka, dlatego kwestią czasu był cross ze wspomnianym muzycznym freakiem. Dzisiaj to Fazeusz, bo o nim mowa, przedstawi Wam listę kawałków, które powinniście czym prędzej odpalić w głośnikach. Po więcej fazeuszowych, poetyckich metafor, dobrej muzy, ale także wywiadów ze świetnymi artystami (Vogg, Nocny Kochanek, Materia, Frontside, Tester Gier) i życiowych przemyśleń zapraszamy na kanał Sebastiana, do którego linka macie TUTAJ.
Od paru lat pod szyldem „Męskie Granie” rokrocznie odbywa się trasa po Polsce, na której (jak sama nazwa wskazuje) jest grana muzyka dla facetów. Nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem. Artyści występujący w ramach tego eventu są całkiem solidni (w większości)… ale czy jest to NAPRAWDĘ męskie granie? Mniej więcej tak samo jak bezglutenowe ciasteczka, spodnie model „Jajościsk 6000” i chomiki na smyczy yorki. Dlatego wskażę cztery przykłady prawdziwej muzyki dla facetów. Przygotujcie krwisty stek, zimny browar i tucznika do ubicia – zaczynamy zabawę.
1. Decapitated – Blood Mantra
Główny riff z tego utworu mógłby śmiało zastąpić Danny’ego Trejo w Maczecie. Jest brutalny i bezkompromisowy, a przy okazji wyznaje zasadę (z której korzystam podczas zamawiania alkoholu w barze): keep it simple! Vogg nie funduje ściągania majtek przez głowę podczas żonglowania włączonymi piłami spalinowymi – po prostu bierze wiosło do łapy i wykręca najbardziej czadowy riff na zachód od wschodu. Cios!
2. Karma to Burn – 20
Jeżeli miałbym umieścić jeden riff w Sèvres byłby to motyw z tego utworu! Co za patent! Wkręca się w głowę lepiej niż wiertło w czaszkę kapusia. Podczas słuchania tego tracku można poczuć piasek zgrzytający między zębami, a także woń zaczerpniętą prosto z kanciapy Kory Jackowskiej Snoop Doga. Zresztą granie spod szyldu stoner metalu i okolic to najbardziej brodata odmiana muzyki znana ludzkości. Sorewicz, ZZ Top.
3. Tester Gier – Muzyka przeciwko przeglądom muzycznym
Gdy płyta liczy sobie 13 utworów, trwa nieco ponad 22 minuty i do tego wypełniona jest crossoverem można nieśmiało przypuszczać, że ma się do czynienia z materiałem konkretnym jak strawa harpunnika. Wrażenie jak najbardziej słuszne! Tester Gier to przykład zespołu, który eufemistycznie mówiąc „nie pierdoli się tańcu”. Skomplikowane kompozycje i „Ostatnia Wieczerza” na gitarze? Ale po co? W końcu lepiej sprzedać strzał w ryj i wywiesić plakat z ubraną w pożądanie i uśmiech Kate Upton!
4. Kazik Na Żywo – Przy słowie
KNŻ to jeden z moich ukochanych zespołów. To, że są legendami polskiego ciężkiego grania jest oczywiste jak bezpodstawność kupowania sanek w czerwcu. Uważam ten band za prawdziwie męski z powodu jednej gimeli, która miała miejsce po koncercie rzeczonego zespołu. Gig odbył się w styczniu 2014 roku, sztuka była świetna – Kazik i spółka przez dwie bite godziny spuszczali publice porządne manto. Miłym akcentem było to, że partycypowałem w tym wydarzeniu z paroma dobrymi kumplami. Po części artystycznej zaczęliśmy część mniej oficjalną. W telegraficznym skrócie wyglądało to tak: wódka, tatar, wóda, gorzała, tatar, gorzała, ogórki, czysta, kiszona gorzała. I jeszcze więcej wódy. Dwóch kumpli zaczęło wspominać czasy wczesnego dzieciństwa, dzięki czemu zanikły im umiejętności zakładania butów i chodzenia. Ja natomiast zostałem szpadzistą i przez kilkanaście minut walczyłem z drzwiami od swojego mieszkania – przeklęte skurczybyki skutecznie odpierały moje ataki, w związku z czym nie mogłem włożyć klucza do zamka.
Jaki jest morał z tej wyjątkowo niepedagogicznej opowieści? Kazik Na Żywo jest idealnym zespołem na posiadówki w męskim gronie. Świetnie sprawdza się jako podkład pod pałaszowanie wódeczki i narzekanie na konkubiny tudzież pracę. Albo cokolwiek.
Powyższe propozycje to oczywiście wierzchołek badassowej góry prawdziwie męskiej muzyki. Myślę, że portal deathmagnetic.pl nie obrazi się, jeżeli wrzucicie w komentarze swoje propozycje, które będą pasować do mojej listy.
Nie bijcie pałą w tamburyno i bądzcie Gigantami Jazzu! Do usłyszenia!
