Neil Young: Recenzja albumu koncertowego “Tuscaloosa”

0

Neil Young znów sięga do swoich przepastnych archiwów. Po wydaniu po 42 latach albumu „Songs for Judy” (wcześniej znanego nieoficjalnie jako „The Bernstein Tapes”), po raz kolejny powraca do swojego szczytowego okresu w latach 70-tych i prezentuje niepublikowany koncert z Uniwersytetu w Alabamie w Tuscaloosa.

Artysta nie byłby sobą, gdyby już od początku nie wzbudził kontrowersji. Album „Tuscaloosa” nie jest pełną rejestracją koncertu, lecz zawarte są na nim jedynie wybrane utwory wykonane 5 lutego 1973 roku. Nie ma rozpoczynającego koncert ‘On the Way Home’, który według Neila za dużo razy pojawił się już na innych wydawnictwach. Nie przeszkadzało mu natomiast umieścić na albumie najbardziej ogranych tematów w postaci ‘Heart of Gold’, ‘Old Man’ czy ‘After the Gold Rush’. Ten ostatni tytuł jest jednak dość ciekawą wersją, lekko improwizowaną. Być może z konieczności, ponieważ Young na płycie brzmi, jakby zdecydowanie był „pod wpływem” szalonych lat 70-tych. Z tego powodu początkowe utwory są trochę rozlazłe, lepiej robi się gdy wchodzi towarzyszący mu zespół Stray Gators, gdzieś na wysokości ‘Time Fades Away’. Z taśmy wycięto również ‘The Loner’, podobno ze względów jakościowych, co może potwierdzać wątpliwą dyspozycję Neila tego dnia. Cała trasa Time Fades Away odbywała się zresztą w ciężkim dla muzyka czasie – po śmierci gitarzysty Danny’ego Whittena z Crazy Horse, o którą w pewnym sensie się obwiniał. Była to największa trasa Younga, po wielkim komercyjnym sukcesie płyty „Harvest”, lecz atmosfera między muzykami była napięta, głównie ze względów finansowych. Jak mówił sam Neil, „każdy chciał więcej i więcej z każdym występem”. Przyczyniło się to do rozpadu The Stray Gators po zakończeniu zobowiązań koncertowych.

Najlepszym fragmentem „Tuscaloosa” wydaje się być jej druga połowa, kiedy Neil z zespołem prezentują premierowe utwory – ‘Lookout Joe’ i ‘New Mama’. Szczególnie ten drugi jest tutaj diametralnie inny od akustycznej wersji znanej z płyty „Tonight’s the Night”. Protest song ‘Alabama’ zagrany w tym stanie również robi wrażenie. Płytę kończy narkotyczna, znów jakby spowolniona wersja ‘Don’t Be Denied’. Utwór ten na albumie „Time Fades Away” prezentuje się zdecydowanie lepiej. ‘Don’t Be Denied’ kończy się wyciszeniem, ponieważ po nim oryginalnie zostały zagrane jeszcze ‘Cinnamon Girl’, ‘Southern Man’, ‘Are You Ready for the Country?’ oraz ‘Last Dance’. Niestety, z niewiadomych przyczyn te kawałki nie zostały zawarte na albumie. Być może po prostu skończyła się taśma, co było częstym problemem w tamtych czasach lub po prostu Neil zadecydował, że również nie nadają się do publikacji. Trochę szkoda, bo zamiast pełnego koncertu otrzymujemy jedynie namiastkę, a resztę musimy sobie wyobrazić. Takie ingerencje w archiwalne nagrania zdecydowanie pozbawiają je pewnej atmosfery.

Podsumowując, „Tuscaloosa” to rzecz, której warto posłuchać, jednak nie jest jakimś wielkim odkryciem po latach, które zostanie uznane za rewelację. O wiele ciekawiej wypada jednak oryginalny album live z tego okresu, czyli „Time Fades Away” z zupełnie premierowym, jak na tamte czasy, materiałem. Kolejnymi archiwalnymi nagraniami gotowymi do wydania są, jeżeli wierzyć artyście, niepublikowana płyta studyjna „Homegrown” oraz koncertowa „Odeon/Budokan”. Powinny być to o wiele ciekawsze rzeczy, niż „Tuscaloosa”. Oprócz tego Neil Young ma również nagrany świeży album z Crazy Horse, który został zapowiedziany na wczesną jesień.

Tracklista:
1- Here We Are In The Years (3:56)
2- After The Gold Rush (4:42)
3- Out On The Weekend (5:29)
4- Harvest (4:14)
5- Old Man (4:17)
6- Heart Of Gold (3:48)
7- Time Fades Away (6:10)
8- Lookout Joe (4:59)
9- New Mama (3:01)
10- Alabama (3:50)
11- Don’t Be Denied (8:09)

Wyro(c)k

72%
72%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    7
  • Brzmienie
    7
  • Repeat mode
    7
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    7.4
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!