Mourning Sign: Recenzja płyty „Contra Mundum”

0

Pod koniec zeszłego roku, 20 grudnia, premierę miał trzeci studyjny album szwedzkiego Mourning Sign. Jest to też pierwszy po ponad dwóch dekadach nowy materiał, ponieważ zespół na długo zniknął ze sceny, kończąc działalność w 1996 r. Jednak chęć ponownego grania wzięła górę i muzycy kilka lat temu postanowili ponownie połączyć siły. Owocem ich wysiłków jest najnowsze wydawnictwo „Contra Mundum”, które ukazało się dzięki Orchestrated Misery Recordings.

Wiadomo, że powroty grup po dłuższej przerwie odnoszą różny skutek – jednym udaje się stworzyć coś z klasą, a innym nie. To trochę jak ruletka, albowiem wszystko zależy od tego, jaka chemia będzie panowała w zespole i czy są dobre pomysły na muzykę. A jak to jest w przypadku Mourning Sign?

Na szczęście należy zaliczyć tę szwedzką ekipę do tej pierwszej grupy. „Contra Mundum” to kawał rzetelnego progresywnego death metalu, który potrafi przyciągnąć uwagę, a z każdym kolejnym przesłuchaniem wchodzi coraz lepiej i chce się tego krążka posłuchać ponownie. Jest w tym graniu moc, pazur i melodie. Jest to co prawda muzyka techniczna, ale przy okazji nie jest za bardzo przekombinowana. Słychać w niej również wpływy melodyjnego death metalu spod znaku At The Gates, jak i tego, co kiedyś robił Edge Of Sanity.

Są więc i na „Contra Mundum” wirtuozerskie solówki, zmiany tempa, melodyjne fragmenty oraz sprawne grzanie typu szybko i do przodu. Nie potrafię wskazać jakiegoś utworu z tej płyty, który byłby faworytem i wybijał się na tle innych – wszystkie one są równe i wysokiej jakości. Dzięki temu jest ona niezwykle spójna i przez prawie 46 minut nie sposób się przy niej nudzić. To jej wielka zaleta. Jest jak interesująca dziewczyna, którą zabiera się na randkę. W jej towarzystwie szybko i przyjemnie mija czas, a po jej zakończeniu człowiek z niecierpliwością czeka na kolejną. Tak samo jest z tym albumem. Każde spotkanie z nim to niezapomniane chwile.

Jeśli lubicie szwedzkie granie, w którym nie brakuje brutalności, a jednocześnie wirtuozerii i świetnych melodii to zapoznajcie się z „Contra Mundum”. Zespół naprawdę się napracował i udowodnił, że po długoletniej przerwie nie wymiękł i dalej potrafi tworzyć dobrą muzykę. Warto wspierać chłopaków, bo na to zasługują.

A jak nowa płyta się spodoba, to można sięgnąć po wcześniejsze: „Mourning Sign” (1994 r.) i „Multiverse” (1996 r.). Dobrej muzyki nigdy za mało, a Mourning Sign taką właśnie gra.

www.facebook.com/mourningsign
mourningsign.bandcamp.com/album/contra-mundum
www.facebook.com/OrchestratedMiseryRecordings

1. Dualism
2. Homage To A Dying World
3. Nest Of Vipers
4. Sights Of Woe
5. The Defiant Pupil
6. These Scars
7. Who Will Crown The King
8. Sleep
9. White Light
10. The Devils We Adore

Wyro(c)k

85%
85%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    8.5
  • BRZMIENIE
    8.5
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/