Eugenic Death: Recenzja płyty „Under The Knife”

0

Amerykanie wiedzą jak grać dobry thrash metal. Za wielką kałużą powstało wiele kultowych zespołów, które stworzyły ten gatunek ciężkiej muzyki, jak i wpłynęły na wiele innych grup, które dalej niosą sztandar thrash metalu. Jedną z nich jest pochodząca z Greensboro w Karolinie Północnej Eugenic Death.

Po siedmiu latach od ukazania się debiutu pt. „Crimes Against Humanity” formacja przypomniała o sobie, wypuszczając za pośrednictwem Heaven And Hell Records jego następcę – „Under The Knife” ukazał się 15 marca i przyniósł kolejną porcję thrash metalowych dźwięków. Zatem uwaga maniaków grania rodem z Bay Area powinna skierować się w stronę Eugenic Death i ich nowej propozycji, a to z prostego powodu.

Zespół hołduje muzyce, jaką grało się tamtych rejonach w latach 80. Nie będzie więc niespodzianką, że wśród wpływów amerykanów znajdują się takie nazwy jak Megadeth, Testament, Slayer i Exodus. Do tego można dorzucić jeszcze Demolition Hammer, Razor czy Iron Maiden. Także styl Eugenic Death jest wypadkową wszystkich ww. i jeśli zdecydujecie się posłuchać tej płyty – co szczerze zalecam – to czeka was prawdziwa thrash metalowa jazda.

Czerpiąc ze swoich wzorców to, co najlepsze i dodając do tego własną inwencję, grupa nagrała solidny album, który być może nie ma zmieniać swoim nowatorstwem oblicza muzyki metalowej, ale za to zawiera porcję konkretnych kawałków mających w sobie moc i wszystko to, co w takiej stylistyce jest niezbędne: czasem pokręcone, a czasem rytmiczne riffy, zmiany tempa, porządne solówki, słyszalny bas dodający ciężkości, finezyjną perkusję i charczący wokal.

Co też akurat nie powinno dziwić niektóre utwory lub ich fragmenty przywodzą na myśl wielkie zespoły. I tak np. w ‘The Devil’s Tower’ czy ‘The Witching Ground’ słychać echa Megadeth – szczególnie w tym drugim, kiedy gdzieś w połowie następuje przejście do melodii i solówki, które mogłyby znaleźć się na którejś z klasycznych płyt Mustaine’a i spółki. Idealnie nadaje się też do headbangingu. Natomiast na ślad mistrzów z Testament można natrafić w ‘Aghori Sadhus’ – zwłaszcza początek tej kompozycji nie pozostawia złudzeń, komu kłania się Eugenic Death. Jednak na „Under The Knife” jest też coś, co mnie do końca nie przekonuje. Jest nim utrzymany w orientalnym stylu i akustyczny, nie licząc solówki, ‘Hara Shiva’, który brzmi jak podkład dźwiękowy do mantry. Nie chodzi o to, że jest zły. Stanowi świetne urozmaicenie, tyle że niepotrzebnie swoim czasem trwania dobija do prawie pięciu minut. Przy materiale trwającym 38 minut i składającym się z 7 utworów zabiera on zwyczajnie za dużo miejsca na płycie. Gdyby skrócić go o połowę byłoby dobrze, lecz jeśli tak zdecydował zespół, to niech im będzie. A skoro napomknąłem o orientalnym klimacie, to pojawia się on również w końcówce wspomnianego ‘Aghori Sadhus’, do którego ‘Hara Shiva’ jest niejako wprowadzeniem, stanowiąc tam intrygujący i oryginalny smaczek.

Chłopaki z Eugenic Death naprawdę się postarali i stworzyli porządny thrash metalowy album. Według informacji od wytwórni prace nad nim trwały cztery lata i odbywały się one w różnych miejscach w USA. Brawa za wytrwałość, czas poświęcony na skomponowanie kawałków i ich nagranie. Efekt jest więcej niż zadowalający, a Eugenic Death niosący wespół z innymi sztandar thrash metalu jest chlubą tej sceny. Jeśli bliska jest wam metalowa muzyka z Bay Area, to sprawdźcie „Under The Knife”, jak i debiut, bo to rzeczy warte uwagi.

www.facebook.com/Eugenic-Death

www.heavenandhellrecords.com

1. Indoctrinate
2. The Citizen Patrol
3. The Devil’s Tower
4. The Witching Ground
5. Hara Shiva
6. Aghori Sadhus
7. Under The Knife

Wyro(c)k

83%
83%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8
  • INSTRUMENTARIUM
    8.5
  • WOKAL
    8
  • BRZMIENIE
    8.5
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    6.3
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/