Chainbreaker: Recenzja płyty „Lethal Desire”

0

Chainbreaker to pochodzący z Kanady zespół, który ukochał sobie granie thrash/speed metalu. Jeśli nie są wam obce nazwy takie jak Razor, Sacrifice czy Piledriver to macie już niejako obraz ich twórczości. Grupa do tej pory wydała EPkę „Constant Graving” w 2014 r. i demo „Enslave Your Masters” w 2016 r. Natomiast 15 lutego pod skrzydłami Hells Headbangers ukaże się debiut – „Lethal Desire”.

Jak już nadmieniłem, Chainbreaker inspiruje się twórczością swoich rodaków z wyżej wymienionych zespołów, toteż po pierwszym pełnym wyziewie Kanadyjczyków możecie spodziewać się nieokrzesanego i chamskiego metalu bez żadnych upiększeń, ballad czy symfonicznych wstawek. To muza kopiąca zadki więc koniecznie wdziejcie katany z dużą ilością naszywek, koszulkę jakiegoś kultowego zespołu, przytnijcie grzywki na modłę lat 80., jeśli macie owłosienie na czaszce i weźcie w rękę browar – albo i w dwie ręce. No dobra, tę grzywkę można odpuścić, ale reszta wyposażenia byłaby mile widziana przy słuchaniu „Lethal Desire”.

Na debiucie znajduje się 12 niechlujnych utworów, które z pewnością wypłoszą z każdej imprezy i koncertu wielbicieli łagodniejszych dźwięków. Chainbreaker przez ponad 34 minuty łupie swój metal nie bawiąc się w eksperymenty czy odpływanie w inne muzyczne rejony. Kompozycje tworzą zwartą całość, a album od początku do końca jest wściekły i dziki. Już pierwszy kawałek ‘Atomica’ nie pozostawia złudzeń co do zawartości „Lethal Desire”. Można sobie przy nim urządzić całkiem niezły headbanging – zresztą można to robić przez cały czas trwania płyty. Dodatkowo wskazane jest pogo podczas np. ‘Chainbreaker’, ‘Leatherized’ czy ‘March Of The Dead’. Znajdzie się też i coś w średnich tempach – świetnie pod tym względem wypada ‘Methalina’, która ma też trochę takiego rock and rollowego feelingu i utrzymany w nieco marszowym tempie ‘Postmortem Dreams’. I w takich oto uroczych klimatach mija ponad półgodziny bombardowania uszu dwunastoma (nie)pięknymi pieśniami.

Chainbreaker upichcił całkiem przyzwoity krążek. To muzyka dla tych, którym stare thrash i speed metalowe granie pasuje tak samo, jak bokserowi nokautowanie przeciwników. Jest moc, siła i zero zabawy w subtelności. Utwory na „Lethal Desire” kopią, a nie głaszczą. I dobrze, bo czasem warto poczuć na tyłku uderzenie prawdziwego metalu.

chainbreaker-canada.bandcamp.com/album/lethal-desire
www.facebook.com/chainbreakersteel
www.hellsheadbangers.com

1. Atomica
2. Born Loud
3. Chainbreaker
4. Get Yer Feed
5. Lethal Desire
6. Methalina
7. Leatherized
8. Constant Craving
9. Hellbound
10. Postmortem Dreams
11. March Of The Dead
12. The List

 

Wyro(c)k

83%
83%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    8.5
  • WOKAL
    8.5
  • BRZMIENIE
    7.5
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/