W styczniu tego roku, po prawie czterech latach od ukazania się „Ophidian Henosis”, premierę miał nowy pełnowymiarowy album Barshasketh, który ukazał się pod banderą niemieckiej World Terror Committee Productions. Według informacji od wydawcy „Barshasketh” to najczystsza destylacja esencji zespołu do tej pory.
Czy faktycznie tak jest? Czy grupa dobrze wykorzystała te kilka lat na stworzenie miażdżącego i niszczącego premierowego materiału? Odpowiedź jest twierdząca. Płyta ta jest solidnym kopniakiem w cztery litery i przy okazji jest najbardziej okazałym dziełem kwartetu.
Black metal, jaki prezentuje Barshasketh, jest nieco inny od np. skandynawskiego czy greckiego. Zespół wypracował sobie własny styl i znalazł dla siebie odpowiednie miejsce w tym gatunku ekstremalnego grania. Stwierdzę nawet, że sporo w tej twórczości finezji. Utwory zostały naprawdę pieczołowicie przygotowane i nagrane, a przy okazji są urozmaicone. Nie ma mowy o prymitywnym i jednostajnym łupaniu. Sekcja rytmiczna świetnie ze sobą współgra. Bas jest wyrazisty i partie tego instrumentu nie podążają jedynie za gitarami, co niekoniecznie jest normą w black metalu. Dzięki różnorodnej pracy perkusji i basu jest więcej przestrzeni w muzyce Barshasketh. Gitarzyści też wykonali kawał dobrej roboty. Słychać, że wszystko jest przemyślane i poukładane, jednak nie jest to wykalkulowane. Jest spontaniczność, ogień i dzikość, które są pożądane w tego typu stylistyce. Muzycy natomiast okiełznali to i nadali temu odpowiednią formę w postaci ośmiu mrocznych i wściekłych hymnów składających się na nowy album.
Barshasketh z pewnością może wywołać zmieszanie u tych, którzy uważają, że black metal to tylko brzęczące gitary grające dwa akordy na zmianę, krzyczący wokal i jedno tempo przez cały czas. To niech posłuchają chociażby ‘Consciousness II’ czy ‘Recrudescense’ – dwóch najdłuższych utworów na płycie – żeby przekonać się, że może być inaczej. Zresztą przez cały czas tempa i nastroje zmieniają się jak szalone. A ci, którzy ten gatunek metalu wielbią ponad wszystko, mogą docenić nową propozycję zespołu, bo to cały czas wysoki poziom. Członkowie Barshasketh wiedzą doskonale, czego chcą i gdzie zmierzają, a nowy krążek to potwierdza.
Wspomnę jeszcze o brzmieniu. Jest ono potężne i soczyste, co sprawia, że kompozycje mają odpowiednią moc. W końcu Necromorbus Studio to nie pierwsze lepsze miejsce do nagrywania black metalu i w przypadku tego albumu zostało ono wykorzystane w pełni.
https://www.facebook.com/Barshasketh
2. Resolve
3. Consciousness I
4. Consciousness II
5. Ruin I
6. Ruin II
7. Rebirth
8. Recrudescense

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- PIERWSZE WRAŻENIE8
- INSTRUMENTARIUM8.5
- WOKAL8.5
- BRZMIENIE8.5
- REPEAT MODE8.5
