Aoratos: Recenzja płyty „Gods Without Name”

0

Francuska wytwórnia Debemur Morti ma smykałkę do wyszukiwania świetnych i często oryginalnych zespołów. Blut Aus Nord, Manes, In The Woods, Behexen czy nasz rodzimy Outre to tylko niektóre z nich. Zawsze, kiedy dostaję stamtąd promówki do recenzji, to wiem, iż przyjdzie mi obcować z czymś naprawdę dobrym. Tak też było w przypadku amerykańskiego Aoratos.

Premiera debiutu tej intrygującej grupy zaplanowana jest na 22 marca, a za jej powstanie odpowiedzialny jest Naas Alcameth, który przewodzi również Akhlys, Nightbringer i Excommunion. Natomiast muzyczne rewiry Aoratos to black metal/dark ambient.

„Gods Without Name” cechuje się przejrzystą produkcją idealnie pasującą do zimnego, mrocznego i nieco mechanicznego klimatu płyty. To granie zmierzające bardziej w kierunku np. Blut Aus Nord, Thorns czy Mysticum – chociaż są to raczej luźne porównania – niż do oldschoolowej surowizny spod znaku Darkthrone, Carpathian Forest czy wczesnego Bathory. Także nastawić należy się na przyjmowanie systematycznych i ekstremalnych ciosów za sprawą strzelającej precyzyjnie niczym karabin perkusji oraz tnących, świdrujących riffów wrzynających się w umysł. Nad nimi zaś unoszą się obłąkane wokale, a klawisze, które pobrzmiewają w tle, tworzą upiorną atmosferę. Nie brakuje też w utworach zwolnień, dobrym przykładem jest ‘The Watcher On The Threshold’, albo wolnych i miażdżących temp, np. w ‘Dread Spirit Of The Place’, czy wojaży w industrialne rejony w ‘Prayer Of Abjection’. A całość otwierają i zamykają odpowiednio dobrane kompozycje w dark ambientowym stylu – ‘Parallax I’ i ‘Parallax II’.

Ta płyta to prawie 45 minut przejmującego chłodu, za którym chce się podążyć i w nim zatracić. Po włączeniu „Gods Without Name” otwierają się wrota do innego wymiaru, a tam każdego, kto przez nie przejdzie, czeka mistyczna podróż i doświadczy on czegoś nadnaturalnego. Doznania nie z tej ziemi gwarantowane.

Dla poszukujących czegoś świeżego i innego w black metalu debiut Aoratos to rzecz warta sprawdzenia. W muzyce na nim zawartej nie ma kompromisów pomimo jej różnorodności. To ekstremalna rzecz, tyle że podana inaczej niż zazwyczaj robią to zespoły parające się tą odmianą metalu. Mrok i chłód można wyrazić na wiele innych sposobów, czego dowiódł Aoratos na swoim pierwszym albumie.

www.facebook.com/Antichthon11

www.debemur-morti.com

1. Parallax I
2. Holy Mother Of Terror
3. Of Harvest, Scythe And Sickle Moon
4. Gods Without Name
5. Thresher
6. The Watcher On The Threshold
7. Prayer Of Abjection
8. Dread Spirit Of The Place
9. Parallax II

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    9
  • REPEAT MODE
    9.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/