Polscy fani pewnie wspominają jeszcze ostatni koncert Judas Priest, który odbył się w łódzkiej Atlas Arenie 27 czerwca (relacja z wydarzenia tutaj), a tymczasem frontman Rob Halford w wywiadzie z Nikki Sixxem zapowiada, że jego grupa, która jeszcze niedawno wybierała się na emeryturę, nie zamierza zwalniać tempa:
Ciągle wiele rzeczy kręci mnie w Judas Priest, ale w skrócie jest to wytrwałość fanów, której jesteśmy świadkami. Nikki Sixx moze powiedzieć to samo o fanach Motley Crue – są z tobą gdziekolwiek nie pójdziesz i będą czekać 2-3 lata, czasem więcej, byś wrócił do ich miasta. A to jest rewelacyjne, by wyjść na scenę gdziekolwiek na świecie i wiedzieć, że jest ta priest family, która na nas czeka. To ciągle mnie zdumiewa. To znaczy, nigdy nie przypuszczałbym, że coś takiego się stanie, ponieważ jeżeli przegapisz fakt, że twoi fani dali ci to życie, wtedy musisz skonfrontować się z rzeczywistością. Nie moglibyśmy robić tego bez fanów, którzy są naszą siłą napędową i dali nam to rockandrollowe życie. To też mnie zdumiewa. I fakt, że tutaj siedzimy i robię to od 41 lat i ciągle kocham to tak samo – lub może nawet bardziej. Pasja i determinacja… Znów, myślę, że Nikki powiedziałby to samo. Gdy zakładasz swój sprzęt, tak jak on zakłada swój bas, jest Nikki Sixxem, a to inny Nikki od tego, którego znasz. Zmieniasz się i stajesz się osobą ważną dla twojego zespołu i fanów.
Wokalista wspomniał jeszcze o przyszłości Judas Priest, o którą, jak wynika z jego słów, fani na razie nie muszą się martwić:
Byliśmy świadkami tak niesamowitej reakcji na „Redeemer of Souls”, że naprawdę zmotywowało nas to do wzięcia się w garść i pojawienia się z następnym albumem dosyć szybko. Wiesz, czas leci. Nie możemy pozwolić sobie na 3 czy 5 lat, by zrobić kolejną płytę. Tym bardziej, jak mamy teraz tak dobry kontakt z fanami, którzy są rodzajem wielkiej kochającej się rodziny. Wiesz, kto chciałby wrócić do domu i siedzieć tam rok? Tym bardziej, gdy cały zespół buzuje i jest ta kreatywna energia. Tak wiele działo się w studio, że musieliśmy nadać sobie ograniczenia, bo musieliśmy działać wg. harmonogramu w umowie z wytwórnią. Więc został nam materiał po „Redeemer of Souls”. Richie Faulkner jest szaloną gitarową maszyną piszącą piosenki 24 godziny na dobę, jest po prostu… Gdy wchodzę do garderoby pytam „Co to za riff?”, a on na to „Nie wiem”, więc mówię „Zapisz go, zapamiętaj”. Więc kumulujemy to wszystko od tej trasy. Jest tego naprawdę dużo. Mamy przed sobą jeszcze trasę do Świąt Bożego Narodzenia, później robimy przerwę, a później wejdziemy do studia na początku 2016 r. i zobaczymy jak szybko zamienimy to w płytę. To nie będzie walka z czasem, bo cenimy to, co robimy. Ale myślę, że plan jest taki, by zrobić ten album sprawnie i podzielić się nim z naszą rodziną tak szybko, jak to możliwe.
