Jeśli jeszcze nie wiecie, Lars w krótkim epizodzie zagrał samego siebie w spin-offie „Chłopaki też płaczą”. Fabułę oraz scenkę z jego udziałem wraz z tłumaczeniem możecie zobaczyć, tudzież przypomnieć sobie tutaj, a tymczasem prezentujemy garść tłumaczeń jego wypowiedzi, jakich 25 maja na premierze filmu udzielił o tym, jak się w nim znalazł i czego oczekiwano od niego na planie.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=1uGvz6RNPTo
O grze w filmie:
To była świetna zabawa. Tzn. wysłali mi scenariusz i nauczyłem się swoich kwestii. A kiedy pojawiłem się na planie, to już nie było istotne – po prostu wzięli scenariusz i wywalili go. Po prostu improwizowaliśmy i dobrze się bawiliśmy wyzywając się nawzajem, i to był miło spędzony czas. Russell oczywiście jest stand-upowcem, najlepszym i najbardziej prominentnym, a przynajmniej zaczynał jako stand-upowiec, więc wszystko opiera się o improwizację.
O tym, czy udzielał jakichś z życia wziętych uwag autorom filmu (opowiadającym o barwnej gwieździe rocka):
Ciągle pytali mnie, czy mógłbym udzielić im wskazówek co do tego, jak to jest naprawdę, a ja próbowałem im o tym opowiedzieć, ale w przypadku większości rzeczy dzięjących się w moim świecie tak trudno jest sprawić, by ktokolwiek uwierzył, że coś z nich miało miejsce, że chyba większość tego puścili mimo uszu.
Zapytany, czy miał w swojej karierze sytuacje, w jakich w filmie brał udział Aldous Snow (ów rockman):
Mam za sobą [aż] zbyt wiele takich przeżyć, możesz mi wierzyć. Ale muszę powiedzieć, że Metallica – na szczęście – nigdy nie była takim zespołem, który… Nikt z nas nie znikał na całe dnie, albo nie kończył na bruku [lub w rynsztoku]. Mieliśmy kilka szalonych chwil tu i tam – bywało blisko – ale zawsze zjawialiśmy się na czas, mniej więcej, i graliśmy swoje. W ciągu 29 lat Metalliki opuściłem tylko jeden występ, więc nie jest źle.