Ostatnie miesiące Alice in Chains z pewnością mogą zapisać do udanych. Dobre recenzje nowego albumu i udane trasy koncertowe sprawiły, że fani z coraz większą sympatią spoglądają również w kierunku Williama DuValla, który został wokalistą po śmierci Layne’a Staleya.
Jerry Cantrell – lider kapeli – opowiedział o początkach DuValla oraz fundamentach, na których zasadza się zespół.
Kiedy spotkałem Williama i zabrałem go na kilka tras z moim solowym zespołem, to z czasem zaczęliśmy grać materiał Alice in Chains i zawsze wychodziło mu to świetnie. Spotkaliśmy się więc z Mikem Inezem (bass) i Seanem Kinney (perkusja). Zespół pomimo zmian brzmi od lat tak samo właśnie dzięki naszej trójce.
Mike i Sean są naprawdę ważni. Często wielu ludziom to umyka. Wszyscy chcą rozmawiać o mnie lub Williamie, ale ci goście robią zajebiście ważną robotę.
Wracając do Williama i mnie – jesteśmy jak dwójka pilotów, gdy jeden jest tym głównym, a drugi mu asystuje. W każdej chwili możemy się zmienić rolami i wciąż będzie dobrze. Dzielimy wokale mniej więcej 50/50 i wychodzi nam to bardzo dobrze.
