Lion Shepherd: Recenzja albumu „Heat”

0

Gorący piasek pod stopami. Żar lejący się z nieba. Na horyzoncie tylko bezkresna pustynia. I ty. Szukający ucieczki przed tym, co nieuniknione. Dokonujący szybkiego rachunku sumienia i żałujący wielu złych decyzji. Czy pozbawiony nadziei zdołasz odnaleźć w sobie to, co najlepsze?

W tę długą podróż po olbrzymich połaciach Bliskiego Wschodu i odległych zakątkach naszej duszy zabiera nas Lion Shepherd, który po debiutanckim albumie „Hiraeth” postanowił podgrzać atmosferę i 26 maja wydał longplay zatytułowany „Heat”. Czy tym razem uda im się na dobre przebić do pierwszego rzędu zespołów wykonujących muzykę z pogranicza rocka progresywnego i psychodelii?

Mateusz Owczarek w rozmowie dla interia.pl nie ukrywa, że nie jest zachwycony określaniem Lion Shepherd mianem grupy grającej rock progresywny:

Pojęcie rocka progresywnego w 2017 roku trochę zatraciło swoje znaczenie. Kiedyś była to muzyka, która wyznaczała jakieś nowe standardy, na przykład interpretowanie muzyki orkiestrowej przez kwartet rockowy. Teraz to po prostu band grający piętnastominutowe utwory z długimi solówkami i z taką definicją się na pewno nie identyfikujemy.

Po wysłuchaniu drugiego studyjnego albumu w historii grupy trudno nie zgodzić się z gitarzystą. Określając gatunek wykonywany przez Lion Shepherd, pozostaje nam zastosować starą, sprawdzoną metodę. Otóż muzyka dzieli się na dobrą i słabą… a do której należy „Heat”?

Od pierwszych dźwięków ‘On The Road Again’ poddajemy się hipnotyzującej magii egzotycznych bębnów, które w delikatnym, zmysłowym klimacie zabierają nas w podróż do przeszłości. Pierwszy utwór jest idealnym zwiastunem tego, co czeka nas dalej. Mnóstwo przestrzeni i ciepłe brzmienie wsparte gitarowymi wstawkami działają kojąco i sprawiają, że cała reszta schodzi na drugi plan.

Kamil Haidar – wokalista o syryjskich korzeniach, przyznał, że podczas nagrywania „Heat” zespół wykorzystał wiele orientalnych instrumentów:

Był tego cały busik! Te wszystkie kongi i darbuki zajmowały naprawdę sporo miejsca. Były też tabla. Gdzieś tam pojawia się harmonium. Są dzwonki tybetańskie. Cała masa bliskowschodnich patentów. 

Potwierdzeniem tych słów jest utwór tytułowy, w którym toniemy w dźwiękach Bliskiego Wschodu. Zmiany tempa, ciepły, zmysłowy wokal i sporo funku. A to wszystko okraszone efektownymi perkusyjnymi przejściami i gitarowymi ozdobnikami. Uwagę przykuwa ‘Code Of Life’, który jest popisem wrażliwości i świetnego odwzorowania klimatu utworu przez Mateusza Owczarka. Gitarzysta wykorzystuje całą paletę dźwięków, aby jeszcze dodać barw obrazowi  namalowanemu przez orientalne instrumenty perkusyjne oraz dojrzały i wrażliwy wokal Kamila Haidara. Za sprawą gnającej w refrenie perkusji jest to jeden z najbardziej energetycznych utworów na płycie, w którym zastosowano kontrast pomiędzy refleksyjnym, ponurym tekstem a ciepłym, pozytywnym brzmieniem muzyki.

„When The Curtain Falls” oraz „Dream On”, pełniące funkcję singli, to moment, w którym na pierwszy plan wypływa warstwa liryczna. Lion Shepherd nie boi się podejmować trudnych tematów, lecz nie narzuca odbiorcy jednej interpretacji. Pierwszy z wymienionych to pewnego rodzaju hymn pochwalny w kierunku osób, które pomimo silnych wpływów z zewnątrz potrafiły pozostać wierne swoim ideałom. Powtarzane wersy „I am mine/ I always were”, wsparte przez żeński chór, tylko dodają im siły. W „Dream On” Kamil Haidar rozpoczyna pełen emocji dialog z dziećmi, w których upatruje jedynej nadziei na odbudowę społeczeństwa. Delikatne, akustyczne tło podkreślone przez zdecydowany wokal pozwala choć na chwilę zanurzyć się w rozważaniach nad istotą człowieka. Na uwagę zasługuje barwne, klimatyczne instrumentarium wsparte poruszającym klipem bezpośrednio dotykającym tematu uchodźców.

Swoje 5 minut w utworze ‘Fail’ dostał także basista, Łukasz Adamczyk, który grą przywodzi na myśl dokonania Tool. Kompozycja wyróżnia się na tle pozostałych swoim ciężarem, który potęgują mocne, dynamiczne riffy. Na „Heat” nie brakuje także chwytliwych refrenów oraz klimatycznych intro i outro, czego przykładem są ‘Storm Is Coming’ oraz ‘Dazed By Glory’. Jednak na największą uwagę zasługują dwa zamykające płytę kawałki.

W ‘Farewell’ po raz kolejny swój talent zaprezentował Kamil Haidar, którego teksty na „Heat” są bardzo dojrzałe i pełne alegorii. W ‘Pożegnaniu’ słyszymy zmysłowy głos dojrzałego mężczyzny, który wie, że jego czas się skończył, jednak odczuwa niepewność przed tym, co nieznane. Wokalista swoją oryginalną barwą w połączeniu z bogatą sekcją rytmiczną i niezwykle klimatyczną solówką sprawia, że nie chcemy się prędko żegnać z tą kompozycją.

Zamykający album ‘Swamp Song’ to popis kompozytorski ze strony muzyków Lion Shepherd. Bębny nadają utworowi klimatu amerykańskiego klubu, w którym kłębią się chmury dymu z cygar, a na scenie swój koncert grają jazzmani najwyższej klasy. Przestrzeń, ciepłe brzmienie i swing sprawiają, że chce się przenieść do tego miejsca i zatonąć w dźwiękach muzyki. Z marzeń wyrywa nas refren, który całkowicie zmienia klimat i wywołuje ciarki na całym ciele. Muzycy dokonali w tym utworze czegoś niezwykłego: połączyli ze sobą elementy, które na pierwszy rzut oka w ogóle do siebie nie pasują i w ten sposób stworzyli kompozycję, po której jedyne, na co ma się ochotę, to wcisnąć „Replay”.  Z prostej, akustycznej aranżacji przechodzimy w pełnię mocnych dźwięków wydobywających się z gitary Mateusza Owczarka, który po raz kolejny udowadnia, że jest świetnym gitarzystą.

„Heat” to długo wyczekiwana oaza w drodze po niekończącej się pustyni. Oaza, która przynosi nam ukojenie i nadzieję na lepsze jutro. Lepszy czas dla polskich zespołów. Lion Shepherd tym albumem obudził w sobie lwa, który rozerwał klatkę z napisem „rock progresywny” i ostrzy sobie pazury na kolejne sukcesy.

01. On The Road Again
02. Heat
03. Code Of Life
04. When The Curtain Falls
05. Dream On
06. Fail
07. Storm Is Coming
08. Dazed By Glory
09. Farewell
10. Swamp Song

Wyro(c)k

85%
85%
81-90 Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    9
  • Instrumentarium
    8,5
  • Brzmienie
    8,5
  • Repeat Mode
    9
  • Oceny czytelników (5 głosów)
    6
Udostępnij to

O autorze

Jestem na tym pięknym etapie, kiedy każdego dnia poznaję coś nowego, co ubarwia moje życie. Z zamiłowaniem do klasycznego heavy metalu stopniowo poszerzam swoje horyzonty.