Perkusista Vinny Appice, muzyk znany z występów z Black Sabbath, Dio czy Heaven & Hell pojawił się w ostatnim odcinku „One On One With Mitch Lafon”. Oprócz najnowszego projektu, w który zaangażowany jest Vinny, czyli Last In Line (współtworzonego wspólnie z pozostałymi założycielami kapeli Dio, czyli Vivianem Campbellem i Jimmim Bainem) padło pytanie odnośnie Black Sabbath i ich koncertów, zaplanowanych na przyszły rok.
Appice został zapytany, czy jest zainteresowany zajęciem miejsca za perkusją na nadchodzącej trasie Black Sabbath, zatytułowanej „The End”. Perkusista odparł:
Kontaktuję się od czasu do czasu z Tonym (Iommim), poprzez maile. Zawsze interesuję się tym, co w chwili obecnej robi i bardzo dużo o nim myślałem, gdy był chory. To moi przyjaciele, a gdy ktoś taki popada w chorobę, to okropne. Tak więc trzymam kontakt z Tonym. On też wie, jak do mnie dotrzeć. Nie wydzwaniam jednak do nikogo w tej sprawie… Wszyscy mówią mi: „Powinieneś do niego zadzwonić i dać mu znać.” Ale ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłem. To oni zawsze wykonywali do mnie telefon, gdy chcieli, abym z nimi zagrał.
Mimo wszystko nie czekam na to czy coś w tym stylu… Wiem, że Black Sabbath wciąż prawdopodobnie korzysta z Tommy’ego (Clufetosa). Problem pojawia się jednak, gdy okazuje się, że to inny zespół, inni ludzie, management… To jak całkiem inna rodzina. My z kolei graliśmy razem z Ronniem (Jamesem Dio). Byłem ja, Tony, Geezer (Butler) i Ronnie. Jeśli teraz grałbym w Black Sabbath, byłbym w nim ja, Tony, Geezer i Ozzy (Osbourne). Niektórzy ludzie myślą, że to dziwne. „Oh, to Heaven & Hell z Ozzym”. Nie wiem więc, jak to wszystko wygląda.
Chciałbym bardzo z nimi zagrać. Uważam, jednak, że powinni doprowadzić do tego, aby zagrali wszyscy. To byłoby czadowe. Bill (Ward) wychodzi i gra. Potem ja wchodzę na kilka kawałków, po czym pojawia się jeszcze Tommy – jako gość specjalny. Myślę, że byłoby to dobre rozwiązanie, bo to ich ostatnia trasa albo ostatnia rzecz w ogóle, jaką zrobią. Jest w tym zespole tyle historii. Wracając jednak do pytania – bardzo chciałbym to zrobić. Czułbym się zaszczycony.
Rozmowę w całości obejrzycie poniżej. Przypomnijmy – Vinny Appice dołączył do Black Sabbath w 1980 roku podczas trasy „Heaven And Hell”, a następnie wydał z nimi albumy „Mob Rules” w 1981 roku i „Live Evil” w 1982 roku. Później muzyk odszedł razem z Dio, tworząc z nim nowy zespół i nagrywając takie legendarne albumy jak m.in. „Holy Diver” czy „The Last in Line”. Kolejny epizod w Black Sabbath Vinny zaliczył w 1992 roku, nagrywając z Brytyjczykami album „Dehumanizer”.
Uważacie, że rozwiązanie, w którym na ostatniej trasie Black Sabbath zagraliby i Ward, i Appice, i Clufetos byłoby dobrym wyjściem z sytuacji?
