Minęło zaledwie kilkanaście dni od ostatniego oficjalnego koncertu Black Sabbath, a zaledwie kilka dni po tym wydarzeniu muzycy zespołu rozpoczęli już prostowanie, co w zasadzie mieli na myśli, mówiąc „koniec”. Przypomnijmy, że ostatnie show miało miejsce w rodzinnym Birmingham, 4 lutego 2017 roku. To właśnie w tym mieście, w 1968 roku, powstała legendarna formacja, która pierwotnie funkcjonowała pod niepozorną nazwą: The Polka Tulk Blues Band.
Na początku zastanówmy się nad ideą końca Black Sabbath. Ma to związek szczególnie z chorobą nowotworową jednego z muzyka — Tonego Iommiego. Trasy koncertowe były bardzo dużym obciążeniem dla mistrza heavy rockowych riffów i utrudniały jego leczenie. Aktualnie, co jest znakomitą wiadomością, Tony poinformował, że jego nowotwór znajduje się w stanie remisji. Mimo wszystko, grupa zdecydowała nie rezygnować z oficjalnego pożegnania. Najnowsze spekulacje donoszą jednak, że Black Sabbath wcale nie zamierza zakończyć swojej kariery, a jedynie zaprzestać odbywania wielkich, międzynarodowych tras koncertowych. Muzycy ponoć wcale nie wykluczają nagrywania nowego materiału.
Tony wypowedział się dla Planet Rock w następujący sposób:
Będę tęsknił za graniem na scenie, ponieważ to całe moje życie, zespół i gra na scenie. Lubię to i jestem pewien, że to nie skończy się w taki sposób. Być może zagramy gdzieś jakiś jednorazowy występ.
To tylko kwestia koncertowania — nadszedł czas, żeby przestać wędrować po świecie i pozostać na trochę w domu… wciąż zamierzam pisać i wydawać.
Mistrz mrocznych riffów zapytany o to, czy należy oczekiwać jakichkolwiek nagrań od Black Sabbath, odpowiada:
’Nie sądzę, żebyśmy cokolwiek ustalili, poza tym, że nie chcę więcej koncertować,’ powiedział. 'Kto wie? Może coś zrobimy. Nie rozmawialiśmy o tym. Na prawdę jeszcze o niczym nie rozmawialiśmy — ale jestem pewien, że coś może się gdzieś wydarzyć.’
Zapraszamy również do obejrzenia ostatniego wykonanego na żywo utworu przez Black Sabbath, podczas wspomnianego występu 4 lutego.
