„Leper Messiah”

Znaczenie:
Na wstępie zaznaczyć należy, że utwór nie był inspirowany niczym, ani nikim konkretnym (przynajmniej nic o tym nie wiadomo), a odnosił się do całego zjawiska (dość powszechnego w Stanach, ale i my mamy mocnych w tej dziedzinie) jakim są samozwańczy guru, duchowi nauczyciele i inni „trędowaci mesjasze”, którzy zarabiają krocie pod religijną przykrywką, nierzadko wykorzystując poczucie winy swych odbiorców. Alternatywna, czy może równoległa, choć na pewno szersza interpretacja mówi, że przesłaniem utworu jest to, że religia nie daje wszystkiego, co obiecuje i zwykle kończy się na manipulacji i kontroli nad jej wyznawcami, co też wpisuje się w koncept całego albumu.
Nadmieniam jednak o tym kawałku, ponieważ na jednym z koncertów James sarkastycznie zadedykował go małżeństwu tzw. telewangelistów: Jimowi i Tammy Faye Bakker.

Są oni dobrą egzemplifikacją przesłania utworu, jakie by nie było. Show i całą sieć kablową, które prowadzili szlag trafił po efekcie domina, który nastąpił po tym jak wydało się, że ich organizacja zapłaciła $287,000 Jessice Hahn (aktoreczka i modelka m.in. Playboya swego czasu) za milczenie o romansie z Jimem. Potem media dobrały się do nich wyrzucając im arystokratyczny tryb życia (domek dla psa z klimatyzacją i złote wykończenia w łazience były najchętniej wymieniane). Oczywiście tłumaczyli się na różne sposoby (nie klimatyzacja, a grzejnik na zimę i nie złoto, a mosiądz), ale po sprzedaniu domu dziwnym trafem został on doszczętnie spalony nie pozostawiając dowodów. Na to doszły jednak dużo większe problemy natury prawnej związane z zawieraniem licznych umów bez poręczenia i obnażenie przez magazyn „Charlotte Observer” ich wątpliwych praktyk w zarządzaniu i finansach. Po serii skandali oddali swoją sieć w ręce innego teleewangelisty w nadzieji na odbudowanie pozycji, który.. szybko doprowadził do jej bankructwa. To wszystko miało miejsce ok. 1988r.

Teraz już rozumiecie sarkazm Hetfielda :]
Dodam jeszcze, że „pokarało ich” bardziej długoterminowo: Jim Bakker dostał 45 lat więzienia za defraudacje zebranych charytatywnie pieniędzy (odbył niecałą połowę kary), a ona – gdy siedział – najpierw wielokrotnie płakała przed kamerami rozmywając makijaż, a potem rozwiodła się z nim (1992r.) i – o ironio – związała z ich wspólnym „przyjacielem”, który to wszystko w zasadzie zaczął (ustawił łapówkę dla kochanki). Jej nowy partner jednak już w 1990r. narobił długów na 30 mln. dolarów (z czego połowę wisiał wcześniej upadłej kablówce Jima i Tammy), stąd też w 1996r. sąd zabrał mu wszystko, a życie zafundowało mu raka prostaty, którego już nie miał za co leczyć, bo nie stać go było na ubezpieczenie (tak przynajmniej twierdził). Ją z kolei w tym samym roku dopadł rak okrężnicy, ale szybko doprowadzono go do fazy remisji. Nie nacieszyła się jednak długo – rak płuc zdiagnozowany rok później zabił ją po 11 latach walki w 2007r. Jim natomiast żyje do dziś i choć ma nowe własne show, nową żonę i nową piątkę adoptowanych dzieci, ma jeszcze nadal długów na sześć milionów zielonych.

Ciekawostki:
– Dave Mustaine uważa się za twórcę głównego riffu, jednak jego nazwisko przy tytule nie widnieje. Kirk w wywiadzie dla Guitar World w 2006r. odniósł się do sprawy i wykazał fałszywość zarzutów Dave’a
– Dla wielu fanów utwór ten z uwagi na swój instrumentalny styl stanowi znak firmowy Cliffa
„One”
Znaczenie:
Wieść niesie, że utwór oparty jest na noweli pt. „Johnny Got His Gun” Daltona Trumbo z 1939r. (jak zwykle świetnie przetłumaczone przez naszych fachowców na „Johnny poszedł na wojnę”.. zdjęcie powyżej przedstawia pierwsze wydanie).

Książka doczekała się kilku adaptacji: rok po wydaniu jako audycja radiowa, a w 1982r. zadebiutowała w teatrze. Najważniejsza tu jest jednak ekranizacja z 1971r., której scenarzystą i reżyserem był sam autor opowieści, nagrodzona w 1971r. w Cannes główną nagrodą jury oraz równie niezwykle prestiżową nagrodą FIPRESCI (w dużym skrócie: ogolnoświatowego związku krytyków).

Historia opowiada o młodym żołnierzu, Joe Bonhamie, wysłanym na front pierwszej wojny światowej, który budząc się w wojskowym szpitalu zdaje sobie sprawę, że stało się z nim coś strasznego. Odkrywa że stracił wszystkie kończyny oraz narządy zmysłów i mowy (ogólnie twarz), a przy życiu utrzymuje go aparatura. Nachodzą go wspomnienia z dzieciństwa, rodziny, dziewczyny, która na niego czeka. Snuje refleksje zderzając wpojone mity o wojnie z brutalną rzeczywistością, a nawet rozmawia z Jezusem (w filmie granym przez Donalda Sutherlanda), świat fantazji miesza mu się z rzeczywistością, walczy, by nie zwariować, próbuje się zabić przestając oddychać, ale i to mu się nie udaje, ponieważ jest po tracheotomii i rurka decyduje za niego. Robi więc wszystko, by móc się z kimś porozumieć, a czuwają przy nim troskliwa pielęgniarka i ojciec. Udaje mu się to w końcu osiągnąć, wystukując głową o poduszkę alfabet Morse’a. Mówi m.in., iż chciałby być obwożony po kraju w szklanej klatce, aby unaocznić wszystkim horror wojny.

Można powiedzieć, że książka pośrednio opiera się na faktach, albowiem Dalton Trumbo do stworzenia postaci Johnnego zainspirował się czytając artykuł o walijskim księciu odwiedzającym kanadyjski szpital dla weteranów, gdzie rzeczywiście przebywał były żołnierz pozbawiony kończyn i narządów zmysłów. Mimo iż była to pacyfistyczna nowela wydana w czasie wojny, została świetnie oceniona i już w 1940r. otrzymała Nagrodę Amerykańskich Księgarzy.
Trumbo, chcąc dobrze, nieźle się naraził. Otóż w czasie wojny jego książka zaczęła być wykorzystywana przez komunistyczny dziennik „Daily Worker” (należący do ówcześnie fukncjonującej w USA partii komunistycznej), krytykujący zaangażowanie Stanów w wojnę. Drukowano ją w odcinkach. Postanowił więc wraz z wydawcą zawiesić dystrybucję książki do końca wojny. Zaczął wtedy otrzymywać listy z prośbami o jej kopie. Przekazał je FBI, które jednak okazało się przez to „bardziej interesować nie listami, lecz nim”. Żałował swej decyzji nazywając ją potem „naiwną”.

O ile książka ukazuje wszystko z pierwszej perspektywy i otaczający bohatera świat jest dla czytelnika równie tajemniczy, co dla niego samego, o tyle w filmie, co dość oczywiste, mamy dodatkowy ogląd sytuacji z zewnątrz.
Tytuł „Johnny Got His Gun” to parafraza sloganu „Johnny, get your gun!” („Kowalski, do broni!” 😉 używanego w USA pod koniec XIXw. i na początku XXw. do zachęcania młodych mężczyzn do wstępowania do armii i walki w I i II wojnie światowej. Tak więc oznacza on, że „Kowalski dostał [w końcu]swoją broń” (i nie wyszło mu to na dobre). Slogan ten z kolei wziął się z utworu George M. Cohan – “Over There” z 1917r:
httpv://www.youtube.com/watch?v=wbggEGUaE28
Teraz, gdy już wiecie z grubsza niemal wszystko o tej opowieści trzeba powiedzieć, że „One”.. NIE JEST NA NIEJ OPARTY. Przynajmniej nie co do zasady. W istocie pomysł powstał wyłącznie z inicjatywy chłopaków, a dopiero potem okazało się, że jest już książka i film, które opowiadają niemal identyczną historię. Najprawdopodobniej nowela jedynie dała wojenny kontekst ich pomysłowi, choć są pewne różnice, np. pocisk artyleryjski (książka / film), a nie mina przeciwpiechotna (utwór) jako źródło okaleczenia. Fragmenty filmu wykorzystano do produckcji wideo i tak stał się on cześcią historii Metalliki, która nie bawiła się w negocjacje i umowy odnośnie licencji i praw autorskich – oni po prostu je kupili i tym samym mogli zrobić z filmem, co tylko chcieli.
Lars opowiada w szczegółach o wszystkim w niniejszym wywiadzie „The Making of One” (z kasety „2 of One”):
httpv://www.youtube.com/watch?v=DJIQGvMcCJk
Przetłumaczę naistotniejszy kawałek z początku:
Kiedy pisaliśmy kawałki na Master of Puppets James wpadł na pomysł: jakby to było znaleźć się w sytuacji bycia czymś w rodzaju samej świadomości, samym kłębkiem nerwów, wiesz, nie mogąc się z nikim komunikować na zewnątrz, nie mieć rąk, nóg, nie móc w ogóle widzieć, mówić i tak dalej? To był tylko taki pomysł, który mieliśmy, ale z którym nie zrobiliśmy wtedy nic więcej. Gdy potem pisaliśmy utwory na Justice jesienią 87′ pomysł powrócił i gdy jakiś czas potem gadałem o całej koncepcji z naszym managerem, Cliffem Burnsteinem, powiedział mi, że jest taka książka „Johnny Got His Gun”, którą Dalton Trumbo napisał w – zdaje mi się – późnych latach 30-stych, o gościu w bardzo podobnej sytuacji, całość z pierwszą wojną światową w tle. Potem powiedział nam, o czym też nie wiedzieliśmy, że był też film o tym samym tytule oparty na książce, wyreżyserowany przez samego Daltona Trumbo (…)
Dalej Lars opowiada, że obejrzeli film (bardzo trudno było wtedy dostać kopię) i od razu wiedzieli, że warto coś z tym zrobić, „kupili do niego prawa itp.”, i pomyśleli o pierwszym promocyjnym wideo, które byłoby czymś zupełnie innym niż to, co robiły ówcześnie wszystkie kapele. Następnie dużo mówi o samym filmie i przy okazji wypowiada następujące słowa jeszcze odnośnie kawałka:
Timothy Bottoms gra główną postać.. Nie jestem w sumie pewien, czy to jest Johnny, hehe, nigdy nie było to dla mnie jasne [w filmie bohater nazywa się Joe, tytuł odnosi się do niego niebezpośrednio jako do Johnnego ze sloganu – przyp. tłum.], w kawałku nie ma on żadnego imienia, ale założyliśmy z góry, że chodzi o Johnnego (…)
Z powyższego można ostrożnie wnioskować, że pisząc tekst byli już po lekturze i seansie, skoro kawałek jest o Johnnym. A więc: historia Daltona Trumbo nadała ich koncepcji idealny kontekst. Oczywiście tak myśleć nie trzeba: mogli napisać tekst wcześniej, a potem tylko okazało się, że Johnny to przypadkowy bohater tekstu Jamesa. Tak czy inaczej odpowiedź na pytanie czy kura, czy jajko brzmi: na pewno to nie „Johnny Got His Gun” był pierwotnym źródłem inspiracji dla tekstu „One”. Mógł go co najwyżej nieco ukierunkować. Teraz, gdy to wiecie, możecie poprawiać wszechobecnie funkcjonujący mit, uskuteczniany na czele przez Wikipedię i inne strony o Metallice. Na szczęście poważne pisma jak „Guitar World” nie popełniają tego błędu. W jednym z wydań zawierających obszerną historię Metalliki jej autor pisze:
W teledysku [do „One”]mroczny tekst Hetfielda zderza się z niepokojącymi scenami z filmowej adaptacji antywojennej noweli Daltona Trumbo, „Johhny Got His Gun”.
Tekst Hetfielda – jasne? Jasne. Tak czy siak byłby jego, ale nic nie wspomina się o inspiracji nowelą, czego nie można powiedzieć o teledysku, którego bez filmu by w znanej nam postaci nie było.
A wracając do wywiadu z Larsem.. Zabawna sytuacja, dzwoni telefon („Takie rzeczy się zdarzają, gdy kręci się wideo w pokoju hotelowym”), ale nie każe tego wycinać. Potem już tylko długo nawija o różnych wersjach utworu i teledysku.
W innym wywiadze z 1991r. Lars wyjaśnia kwestię raz na zawsze:
Pewnego dnia we Włoszech było takich dwóch kolesi, którzy drążyli cały ten temat dot. „One” i pacyfizmu, i gadali o tym jaki to przekaz pokoju dla dzieciaków. „Wam to naprawdę zależy”. Powiedziałem o tym potem Jamesowi. Mieliśmy ubaw. „Dlaczego ludzie traktują to tak serio?” Potem James odwraca się i mówi: „To jest tylko pieprzony kawałek o gościu, który wszedł na minę!”. To niejako podsumowuje całą sprawę.
Cięcie!

Niniejszym zapraszam Państwa na seans!

Do wyboru:
– Przed seansem lektura w oryginale: http://www.scribd.com/doc/4017319/Johnny-Got-His-Gun – wydanie z 1959r. zawierające wstęp Daltona Trumbo mówiący m.in. o kulisach wspomnianej sprawy z FBI
– Adaptacja radiowa (NBC Radio) w popularnej audycji „Arch Oboler’s Plays” z 9 marca 1940r. Scenariusz i produkcja: Arch Oboler. W roli głównej: James Cagney (mp3):
http://www.mediafire.com/?3runrtwmmyh
– Film z 1971r. w Google Video (niestety bez polskich napisów, za to z jakimiś latynoskimi – alternatywa to torrenty, lub np. peb.pl):
Cz. 1:
Cz. 2:
– Jeśli nie macie czasu na całość, zerknijcie chociaż na oryginalny zwiastun:
httpv://www.youtube.com/watch?v=yz6dAxRIwBY
5 maja roku bieżącego (2009) ze oficjalnej strony Metalliki mogliśmy dowiedzieć się o wydaniu DVD z filmem (również wspominając o nim tylko jako o podstawie dla teledysku).
DVD trailer:
httpv://www.youtube.com/watch?v=K7AFmXc0wK0
Na płycie – poza filmem – znajdziemy godzinny film o Daltonie Trumbo („Rebel in Hollywood”), nowy wywiad z Timothym Bottomsem, zakulisowe sceny, oryginalny zwiastun kinowy, podlinkowaną wyżej adaptację radiową, teledyski „One” wraz materiałem z planu zdjęciowego, a w pudełku reprodukcję plakatu niegdyś promującego film.
Pragnę również poinformować wszystkich, iż (dopiero co) powstał remake! Teatralny, sfilmowany (ala „Dogville”). Podobno świetny.

W roli głównej: Ben McKenzie.
Trailer:
httpv://www.youtube.com/watch?v=KMun0sb93RU
Oficjalna strona:
htt://www.johnnygothisgunthemovie.com/
Ciekawostki:
– „One” to pierwszy teledysk w dorobku Metalliki („zdrada!” – jak zwykle krzyczeli najwierniejsi fani..) i od razu pierwsza nagroda Grammy za najlepszy kawałek. Poniżej wykonanie na żywo z tego właśnie eventu:
httpv://www.youtube.com/watch?v=Gq6wC2YwWCA
Metallica, Aerosmith i Def Leppard przegrały wtedy z Guns N’ Roses – „Sweet Child 'O Mine” w walce o tytuł najlepszego metalowego teledysku. Duff McKagan odbierając nagrodę powiedział:
Niezależnie od scenariusza ceremonii, oddamy ją [statuetkę] Metallice.
W tle inny członek GN’R krzyczy „Metallica!”
Oto cały fragment:
httpv://www.youtube.com/watch?v=N-1ESnphLKY
Metallica przegrała też – mimo bycia niekwestionowanym faworytem do samego końca – z Jethro Tull – „Crest of a Knave” o tytuł najlepszej płyty hardrockowej (ówcześnie nowoutworzona kategoria). Po wykonaniu „One” nawet czekali za sceną, by wyjść i odebrać nagrodę. Jakież więc musiało być ich zdziwienie, gdy jej nie otrzymali. Nie mniej zdziwione musiało być nieobecne Jethro Tull, którym manager odradził w ogóle przyjeżdzać na ceremonię, nie dając im żadnych szans, stawiając na zwycięstwo Metalliki. Fakt ten wywołał spore kontrowersje wśrod fanów i w prasie. Pomijając oczekiwania wszystkich, Jethro Tull w ogóle nie gra przecież hardrocka, lecz rock progresywny. Odpierając ataki, w jednym z brytyjskich muzycznych periodyków zwycięzcy stwierdzili poniekąd żartobliwie, że „flet jest przecież (ciężkim) metalowym instrumentem” [(heavy) metal instrument – gra słów, przyp. tłum.] . „Entertainment Weekly” w 2007r. opisał całą sprawę jako jedno z „10 Najbardziej Nieoczekiwanych Grammy” w historii.

Lars:
Oczywiście skłamałbym, gdybym powiedział, że nie byłem rozczarowany, ludzka natura jest taka, że wolisz wygrywać niż przegrywać, ale wybór Jethro Tull to profanacja intencji ceremonii.
James:
Nasza pierwsza przygoda z TV, a więc Grammy, poważnie zniechęciła nas do telewizji. Nie możesz robić tego, czego chcesz. Wszystko jest kurwa zaplanowane. W zasadzie powiedziano nam: „nie możecie robić tego, nie możecie robic tamtego”. Na próbie graliśmy nasz ładny począteczek do „One” i gdy wjechaliśmy z podwójną stopą „bra-ta-ta-ta-ta-TA” – strzały z karabinu – wszystkim im nagle odbiło, „Koniec! Stop! Nie ma mowy, żebyście zrobili to na wizji!
Lars:
To dla wielu ludzi był pierwszy raz, jak zobaczyli Heavy Metalową kapelę na tego typu imprezie i pokazaliśmy tym, którzy w głowie malowali sobie przekłamany obraz HM, że są w błędzie. Myślę, że wielu ludzi prawdopodobnie spodziewało się, że będziemy palić odwrócony krzyż i poświęcać rytualne ofiary! Ignorancka średnia klasa Ameryki ze swoimi pokręconymi poglądami zobaczyła coś przeciwnego.
– A to wykonanie z Woodstock 99′ (z Nowego Jorku). Poza tym, że jest fajne w 3:32 ktoś trafia Jasona plastikową butelką (taki wychwycony żarcik), hehe:
httpv://www.youtube.com/watch?v=QJ5V7mAU38w
– Film nie jest ani czarno-biały, ani kolorowy – używa obu gam dla rozróżnienia tego, co jest fantazją (kolor), a szpitalną rzeczywistością (b/w)
– Twarz Joego w szpitalu nigdy nie jest pokazana, a jego urwane kończyny są zakryte (czyt. brak efektów specjalnych i charakteryzacji)
– Są trzy wersje teledysku: normalna (zespół na przemian z fragmentami filmu), skrócona (jw., ale krótsza wersja utworu), „band version” – pokazuje tylko zespół grający w hangarze. Niestety nie udało mi się namierzyć jego adresu. Wiem tylko, że znajduje się gdzieś w Long Beach, California
– Michael Salomon, współreżyser teledysku:
Wydaje mi się, że zespołowi trochę nie spodobało się to, jak dużo filmu w to upchaliśmy. To bardzo skomplikowana historia i nie dałoby rady jej przekazać wrzucając tu i tam trochę dialogów. W zasadzie, kiedy tylko było jakieś gitarowe intro albo solo, czy coś w tym rodzaju, pokrywałem to całe [filmem]. Ale myślę, że uświadomili sobie, że w przypadku tego konkretnie klipu element opowieści był ważniejszy.
– James mówiąc o intro do utworu wspomina, że bębny imitujące karabin maszynowy powstały zanim kawałek otrzymał w ogóle wojenną otoczkę, a inspiracją dla całego początku „One” był kawałek Venom – „Burried Alive” („Pochowany Żywcem”):
httpv://www.youtube.com/watch?v=mc7xLNR97YM
– To ostatni (nie pierwszy! – bo spotkałem kilkukrotnie takie głosy) singiel z AJFA (wyd. w 89′, podczas gdy poprzednie trzy w 88′)

– Jeśli jeszcze nie znacie demo „One”, to włączcie sobie przed dalszą lekturą:
httpv://www.youtube.com/watch?v=2LpNf-KRKtM
– „One” bylo rowniez pierwszyk kawałkiem, którego demo zostalo oficjalnie wydane publicznie (na kolekcjonerskim singlu winylowym)
Okładka tego singla jest w 100% czarna, tak więc „Czarny Album” (i single go promujące) nie były pierwszymi czarnymi wydawnictwami Metalliki.