„Welcome Home (Sanitarium)”
Znaczenie:
James:
Pomysł na ten utwór wziął się z filmu „Lot Nad Kukułczym Gniazdem”. „Fade To Black” wypaliło i chcieliśmy mieć kolejny wolny, grany czysto kawałek, tym razem z refrenem.
To już niemal wszystko jasne, ale niech James mówi dalej..
Miałem problem z jego śpiewaniem. Tonacja jest naprawdę wysoka i gdy byłem w studio robić wokal, pamiętam jak Flemming [Rassmussen] patrząc na mnie powiedział: „Żartujesz, prawda?”. Odpowiedziałem: „Cholera, nie wiem czy [kiedykolwiek]dam radę!”, więc w końcu zaśpiewałem niżej niż zamierzałem, ale wrzuciliśmy tam wyższą harmonię i wyszło całkiem nieźle. Riff do tego kawałka zerżnęliśmy od innej kapeli, która niechaj pozostanie anonimowa.
W kwestii ostatniego zdania, choć faktycznie nazwę James przemilczał, dociekliwi fani skojarzyli, że prawdopodobnie chodziło mu o utwór Bleak House – „Rainbow Warrior” z 1980r., którego niosąca partia jest łudząco podobna:
httpv://www.youtube.com/watch?v=zowid7KAmnM
Ciężko powiedzieć, dlaczego James nazwę kapeli przemilczał. Ja nadmienię jedynie, że reprezentowała ona bliską Metallice nową falę brytyjskiego heavy metalu i – co ciekawe – wydała tylko jeden singiel (a właściwie dwa, lecz oba z powyższym utworem, który ukazał się też na licznych składankach), by następnie się rozpaść. To prawdopodobnie (tak się mówi) Lars był pomysłodawcą „plagiatu”, który zawsze lubował się w niszowych kapelach NWOBHM i we wczesnych latach 80′ spędzał sporo wolnego czasu na namierzaniu takich wynalazków (oddając im cześć później jako współautor wydanej w 1990r. dwupłytowej składanki „79 Revisited: New Wave of British Heavy Metal” – dzięki pracującemu z nim nad nią dziennikarzowi muzycznemu Geoffowi Bartonowi pozostawał na bieżąco w temacie będąc w Stanach). Ostatecznie ciężko zarzucić plagiat komuś, kto – za przeproszeniem – z gówna lepi bat i do tego się z tym nie kryje – poza tym nie jest to kopia nuta w nutę, wygląda raczej na mocną inspirację, a to już powrzechna praktyka. W przypadku Metalliki wszak mówi się o riffach z „Kill’em All” podobnych do tych z albumu Diamond Head – „Lightning For The Nations” (którego 5/7 kawałków z resztą „scoverowali”), czy też riffie „Fade To Black” zaczerpniętego z „N.I.B.” Black Sabbathu:
httpv://www.youtube.com/watch?v=ZiShfBmb-oA
Genialna mini-solówka z początku „For Whom The Bell Tolls” wydaje się tylko trochę zmodyfikowaną wersją kończącej inny kawałek Black Sabbath – „Fairies Wear Boots”:
httpv://www.youtube.com/watch?v=q-uiGb-UwdM
Ja osobiście widzę też duże podobieństwo riffów „Suicide & Redemption” do „I’m Broken” Pantery, ale o nic ich nie podejrzewam. Podobieństw tego rodzaju, zamierzonych, lub kompletnie nieświadomych (wynikających z prostoty kompozycji) jest na pęczki w metalowym światku (z własnych obserwacji m.in.: Dimmu Borgir – „Puritania”, a Slayer – „Skeletons of Society” – wygląda mi na jawną adaptację, czy Dream Theater – „This Dying Soul” – fragment wokalny „Come with me my friend..” niemal identyczny, co zwrotka z „Blackened”, albo ostatnio w radio jakiś nowy polski „hit” jakiegoś tzw. artysty miał „solówkę” prawie nieróżniącą się od tej poprzedzającej refren w Deep Purple – „Sometimes I Feel Like Screaming”, ale polscy wykonawcy i ich rzekome autorskie nagrania to już w ogóle temat rzeka..).
Ponadto, w circa 4:05 „Welcome Home”, gdy wchodzą słowa „Fear of living on..”, riff w tle jest uderzająco podobny do tego z Rush – „Tom Sawyer”. Choć zespół również nigdy tego werbalnie nie potwierdził, w podziękowaniach na albumie wymienia m.in. właśnie członków Rush, możliwe więc, że to swego rodzaju zamierzony hołd. Miło, że interesowali się również prog-rockiem z najwyższej półki. Poniżej tenże utwór z jakimś niepowiązanym wideo w tle:
httpv://www.youtube.com/watch?v=dHIn5MxpPD0
„Sanitarium” niegdyś inspirowane przez jednych dziś samo jest dziadkiem i inspiruje drugich: posłuchajmy tylko Mastodon – „Megalodon” od 1:27:
httpv://www.youtube.com/watch?v=q6D-ys43DMo
Z kolei zespół Weezer przyznał dopiero co, że ich hit z 1994 pt. „Undone (The Sweater Song)” jest „totalnym zerżnięciem” Sanitarium, aczkolwiek niezamierzonym (pisząc swój pierwszy riff w 1991r. Rivers Cuomo – lider kapeli – chciał, by brzmiało to jak Velvet Underground, no więc zagrał coś, co wydawało mu się brzmieć „kompletnie klasycznie” – dopiero po latach zdał sobie sprawę, jak bardzo zwalił to z „Sanitarium” – mówi jednak, że „nie czuje się z tym źle” – że po prostu „próbował być fajny jak Velvet Underground, ale metalowe korzenie przebijały się przez niego nieświadomie”):
httpv://www.youtube.com/watch?v=wqgN0T6f1kg
I tak koło się zamyka i kręci się dalej.
Wróćmy więc do „Lotu..” – tym, którzy tego obsypywanego sto tysięcy razy najbardziej prestiżowymi nagrodami, kultowego filmu z 1975r. z Jackiem Nicholsonem w roli głównej (jeszcze) nie widzieli (nie wymagam czytania powieści, na której się opiera), należą się trzy zdania o fabule:

Gwałciciel i ogólnie niezłe ziółko Randle Patrick McMurphy w ramach złagodzenia kary zostaje przeniesiony do sanatorium dla umysłowo chorych (które – w tym wypadku tylko w teorii – zwykli pacjenci mogą na własne życzenie opuścić – ośrodek ma im tylko pomóc odnaleźć się w społeczeństwie), mimo iż nie wykazuje objawów żadnej choroby, jest po prostu socjopatą. Na miejscu przychodzi mu zmierzyć się z rzeczywistością kontrolowaną przez siostrę Mildred Retched – sadystyczną i zimną zdzirę, która zamiast pomagać wyjść pacjentom na prostą i przygotować do życia na zewnątrz, biernie znęca się nad nimi stosując zdecydowanie uwsteczniające metody (to była pierwsza postać tego typu, późniejszy stereotyp stosowany w innych filmach). Nic jej w uskutecznianiu tego nie przeszkadza, jako że jest jednocześnie dyrektorem szpitala. Nasz więzień oczywiście nie poddaje się jej regułom, co więcej, aktywnie daje przykład innym, jak tego nie robić, wnosząc sporo uśmiechu i po drodze zawiązując oryginalne przyjaźnie.

Jego kumple, których losy również poznajemy to: młody jąkała Billy, dwumetrowy, głucho-niemy Indianin „Chief”, Charles – facet borykający się z dziecinnymi napadami agresji, Martini (Danny DeVito) – ma problem z odróżnieniem rzeczywistości od własnej wyobraźni i Dale – inteligentny i świetnie wykształcony, ale wysoce nerwowy. Mimo swych kompetencji i przysparzanych problemów, Ratchel jednak nie decyduje się przenieść Patricka: z każdym jego wybrykiem obrywa mu się od niej coraz poważniej i z czasem sytuacja staję się coraz mniej zabawna. Końcówki nie zdradzę, jest mocna – kto widział, ten wie i niech pozwoli ją innym poznać.
Niektórzy upatrują w tekście „Welcome Home” paraleli do społeczeństwa w skali makro.
Ciekawostki:
– Teledysk wielbionego przez Larsa Oasis (czy oni się właśnie nie rozpadli?) do utworu „Sunday Morning Call” w paru scenach imituje film:
httpv://www.youtube.com/watch?v=NvrGcwXXaFY
Zabawna dygresja: Lars gra i śpiewa „Wonderwall” Oasis (z „Until The Studioshit Load”) 🙂 :
httpv://www.youtube.com/watch?v=qrV-JiE_CKU
– Koncertowy mix „Sanitarium” z „Master of Puppets” nosi nazwę „Mastertarium” (co ciekawe – grane tylko w latach 1999-2000):
Typowe wykonanie, Summer Sanitarium, Boltimore 2000:
httpv://www.youtube.com/watch?v=-t993HxC900
Dwaj członkowie S.O.A.D. zastępują Jamesa na wokalu (w Sanitatium, bo Mastera śpiewa Jason) i gitarze rytmicznej:
Cz. 1:
httpv://www.youtube.com/watch?v=Meex47-jd7s
Cz. 2:
httpv://www.youtube.com/watch?v=LeJakOEIGtA
– Utwór ma jeszcze jedno powiązanie z filmem, lecz tym razem odwrotne: jako pierwszy w historii zespołu został wykorzystany w ścieżce dźwiękowej (10 lat później w 1996r.) – wygląda na to, że samotnie stanowi cały do niego soundtrack. Chodzi o produkcję HBO pt. „Paradise Lost: The Murder At Robin Hood Hills” (znany również jako: „America Undercover: Paradise Lost – The Child Murders at Robin Hood Woods” – polskiego wydania brak, dosłowne tłumaczenie tytułów to: „Ameryka Pod Przykrywką: Raj Utracony – Morderstwo Dzieci Na Wzgórzach / W Lasach Robin Hooda”). Reżyserem byli Joe Berlinger i Bruce Sinofsky – późniejsi twórcy „Some Kind of Monster”.

Ten wielokrotnie nominowany (np. na festiwalu w Sundance) i nagrodzony m.in. nagrodą Emmy dokument (to nie film fabularny) dotyczy wysoce kontrowersyjnej sprawy okaleczenia i zabójstwa na tle seksualnym trzech chłopców w 1993r. w dzielnicy Robin Hood Hills w zachodnim Memphis, Arkansas, w której skazani zostali trzej „buntowniczy” nastolatkowie (1x kara śmierci, 1x dożywocie + 40 lat i 1x dożywocie), słuchający metalu, itd., a którym przypisywano satanistyczne praktyki. Cały problem leży w tym, iż zrobiono to przy wysoce wątpliwych i nielicznych dowodach. Przy okazji film ukazuje prawną i religijną mentalność małomiastezkowej części Ameryki. W 2000r. doczekał się kontynuacji pt. „Paradise Lost 2: Revelations” („Raj Utracony 2: [Dalsze] Odkrycia”), ukazującej jeszcze więcej implikacji.

W wywiadzie dla Mother Jones Joe Berlinger zdradza nieco interesujących szczegółów:
Mother Jones:
– Damien Echols [jeden z oskarżonych]mówi, że „Welcome Home (Sanitarium)” Metalliki to jego ulubiony kawałek. Czy to zrodziło Twoją relację z zespołem, która w konsekwencji doprowadziła do nagrania SKOM?
Joe Berlinger:
Jedną z największych ironii w mojej karierze jest to, że ludzie wyobrażają mnie sobie jako hardcorowego metalowca, ponieważ zrobiłem film o Metallice. Ale powodem mojego spotkania z Metalliką były słowa utworu przedstawione podczas procesu. [jako dowód, czy przypadkowy cytat np. oskarżonego? – nie wiadomo]. To doprowadziło do relacji, która doprowadziła do filmu.
Bez wnikania w zawiłości toku sprawy na przestrzeni lat (odsyłam do nich tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/West_Memphis_3) rzec należy, że toczy się ona po dziś dzień (oskarżeni nadal za kratkami) i póki co czeka na rozpatrzenie przez stanowy Sąd Najwyższy. Obserwatorzy ze świata prawniczego spodziewają się, że ten w końcu położy kres niesłusznemu losowi skazanych i na mocy jego postanowienia dojdzie do unieważnienia wyroków sprzed lat. W zw. z tym niebawem (jeszcze w tym roku) światło dziennie ma ujrzeć „Paradise Lost 3”. Nim stało się to pewne, John powiedział o tym kilka słów:

Mother Jones:
– Pracujesz nad kolejną częścią „Paradise Lost”?
Joe Berlinger:
Teoretycznie. Nie mieliśmy za dużo do filmowania, ponieważ nie mieliśmy wstępu na salę rozpraw – dostaliśmy zakaz wstępu dawno temu. Ale zobligowaliśmy się opowiedzieć historię do końca. „Raj Utracony” zainspirował 'pospolite ruszenie’ i wiele sław od Eddiego Veddera po Johnnego Deppa zaangażowało się w sprawę. Myślę, że dzięki temu wsparciu stan Arkansas nigdy nie odważy się na krok wykonania egzekucji Damiena.
Mother Jones:
– Masz jakąś teorię kto jest prawdziwym zabójcą?
Joe Berlinger:
Wolalbym nie wnikać w moje teorie. Moim osobistym przekonaniem jest to, że te dzieciaki są definitywnie niewinne. Istnieje zbyt wiele racjonalnych wątpliwości.
Część pierwsza do obejżenia poniżej:
httpv://www.youtube.com/watch?v=1J4xk4dFbv0
(film podzielony jest na niemal 30 części, dlatego zamiast wklejać je wszystkie tutaj, zainteresowanym polecam klikać w kolejną, gdy wyświetlą się powiązane linki pod koniec)
Podobnie j.w., ale „Paradise Lost 2”:
httpv://www.youtube.com/watch?v=N5witm15yck
Poza wymienionymi profesjonalnymi produkcjami powstał w tym temacie (skupiając się bardziej na krytyce mediów prezentujących sprawę) również krótki amatorski film pt. „West Memphis 3: Time For Truth” („Trójka z West Memphis [takim mianem media wcześniej ochrzciły skazanych]: Czas Na Prawdę”) autorstwa studentów College of Southern Nevada, która to produkcja wykorzystuje m.in. „For Whom The Bell Tolls”:
http://video.google.com/videoplay?docid=5691231538633753373&hl=en
W akcie solidarności ze skazanymi powstała również kompilacja coverów pt. „Free the West Memphis 3” („Uwolnijcie Trójkę z West Mephis”) zawierającą m.in. „Highway To Hell” w wykonaniu Nashville Pussy, Killing Joke – „Our Last Goodbye”, czy Kelley Deal – „Fucking Hostile”. Metalliki, co ciekawe, nikt na niej nie adaptował.

– Wersja demo „Welcome Home” nosiła tytuł „One Thing” („Jedyna Rzecz”) i zawierała wczesną wersję solówki „Oriona”, który dopiero potem stał się samodzielnym utworem:
httpv://www.youtube.com/watch?v=BPkhkr8xb7I
Jacyś chętni do wyłapania pierwotnego tekstu? 🙂