„Battery”

Znaczenie:
Powyższa fotka wyjaśnia wszystko: Battery St. w San Francisco. To w kultowych klubach na tej właśnie ulicy w Bay Area rozegrała się spora część wczesnej historii Metalliki. Utwór ma być niedosłownym hołdem dla nieistniejącego już „The Old Waldorf Club” (oraz fanów i tego, co się tam działo). To tam m.in. zadebiutowali z „Whiplash”, a 29 listopada 1982r. po supporcie Exodusu (Metallica była już z Cliffem, ale jeszcze nie z Kirkiem) nagrane zostało demo „Metal up Your Ass (Live)” (9 kawałków poza „Anasthesia…” + 3 covery: „Am I Evil?”, „Blitzkrieg” i ciekawostka: „The Prince”, które się nie nagrało, ponieważ skończyła się taśma).
W miejscu tego metalowego przylądka dla wielu sław (m.in. AC/DC grało tam w 78′, a U2 w 81′) niegdyś mieszczącego się pod numerem 444 w finansowym zagłębiu miasta, dziś znajduje się „Punchline Comedy Club”, w którym co wieczór występujący „na stojaka” komedianci bawią gości. Lokal niczego sobie, ale i tak smutno, że Stary (dobry) Waldorf nie dożył naszych czasów:

James powiedział kiedyś:
Istnieje dobra i zła strona baterii. My byliśmy bardzo dobrzy w [uskutecznianiu]tej złej.
Innymi słowy: oj, działo się…
Ciekawostki:
Jak wiemy, nazwa i okładka dema nagranego w Old Waldorfie miały być użyte na oficjalnym albumie, co nie spodobało się wytwórni, za co Metallica (a dokładniej Cliff) postanowiła, że ich „Kill’em All”.
Zdjęcia kasety, na które Metallica nagrywała ów koncert:


Powyższy egzemplarz znajduje się w tej prywatnej kolekcji. Został odkupiony od K.J Doughto, który pracował z Metalliką i napisał biografię „Metallica Unbound”. Ceny można się tylko domyślać. Dla przykładu – inny kolekcjoner za jeden z bodaj trzech egzemplarzy „No Life ’til Leather” (tych oryginalnych, własnoręcznie nagranych przez zespół, nie późniejszych wydań fanclubowych itp.), który nie-pamiętam-już-dlaczego dostał od Larsa, życzy sobie ok. 20.000$ (gdybyście chcieli kupić 😉
Okładka bootlega (czyli jak miał wyglądać Kill’Em All – osobiście wolę oficjalny rezultat zrządzenia losu):

– Zespół (relatywnie niedaleko) po drugiej stronie wielkiego, srebrnego mostu (3132 Carlson Boulevard) miał swój dom (formalnie należący wtedy do Marka Whittakera, ex-managera Exodusu, którego też przekabacili na swoją stronę), dziś znany jako „El Cerrito House”, w którym począwszy od 1983r. przez 3 lata mieszkali, pisali, jammowali.. i imprezowali razem.
Lars w wywiadzie „Married to Metal” z 1995r.:
[tam było]Wszystko, co tylko zechcesz”. Ja i James mieliśmy swoje sypialnie. Dave Mustaine spał na kanapie. Psy biegały dookoła. Mieliśmy stary garaż przerobiony na salkę prób ze ścianami wyklejonymi kartonami po jajkach. To była ostoja, sanktuarium dla każdego z sąsiedztwa. Ludzie przyłazili i sobie tam mieszkali, zatrzymywali się u nas. To była niezła frajda, gdy miało się po 19 lat.
James (fragment z „Metallica Unbound”):
Urządzaliśmy imprezy i wynosiliśmy wszystko na zewnątrz, żeby można było świrować i niczego nie rozwalić. Gdyby cokolwiek zostało w środku, poszłoby do diabła.
To tam miała miejsce pierwsza próba z Cliffem:

(Zagadka dla największych hardkorów: kim jest ten gość całkiem po lewej i czym się dzisiaj zajmuje? Dałbym jakąś nagrodę za odpowiedź, ale nie bardzo mam co..)
To stamtąd wywalono Dave’a…

..by następnie przygarnąć Kirka:


Do dziś na dawnych drzwiach garażowych (garażu już nie ma) pozostały czarne plamy od sprayu, którym zespół malował swoje skrzynki z ekwipunkiem (robili do właśnie na podjeździe).
Jeśli chcecie się rozejrzeć w okolicy, nic nie stoi na przeszkodzie dzięki Google Street View (niestety nie można jeszcze wchodzić do środka). Po prostu klik w „street view” w dymku:
Tam też zostały napisane, ograne i przygotowane do wydania kawałki z „Ride’a” i „Mastera”.

Cały ten okres obfituje w niuanse, ciekawostki i rozmaite historie, o których w szczegółach aż roi się w bogato ilustrowanych książkach, choćby wspomnianej wcześniej nieoficjalnej biografii, ukazującej bardzo dobrze wczesne lata zespołu. Zachęcam do wszelakiej lektury, gdyż to wszystko tutaj to ledwie namiastka. Polecam też przejrzeć zawartość tego albumu – ktoś nazbierał bardzo wiele fotek z tamtych lat, których mogliście jeszcze nie widzieć:
– Jak każdy utwór, również i „Battery” miało swoje demo, a nawet dwa, bez wokalu i z wokalem, oba kolejno do posłuchania poniżej:
httpv://www.youtube.com/watch?v=tg4Vlo4AiOw
httpv://www.youtube.com/watch?v=xjPFwOQDaoc


