Historia Stone Temple Pilots mogłaby wyglądać nieco inaczej gdyby nie pewien rudy pan. Dave Mustaine zapraszając Amerykanów na wspólną trasę po wydaniu w 1992 roku albumu „Core” pomógł im zyskać większą rozpoznawalność. W rozmowie z Loudwire, Dean DeLeo wspomina świetne zachowanie lidera Megadeth podczas wspólnych występów.
Dave był dla nas prawdziwym dżentelmenem. Był bardzo, bardzo miły i pomocny. Może nie chciałby, abyśmy o tym mówili, ale naprawdę był dla nas wspaniałym kompanem i wsparciem. Na początku naszej kariery, gdy jeszcze nikt nas nie znał, musieliśmy otwierać koncerty przed Megadeth. W czasie naszych występów sala wypełniała się może w 10-20%. Widzieliśmy młodych chłopców ubranych w koszulki Iron Maiden i pokazujących nam środkowy palec. Było do dupy. (Śmiech)
Dave to wszystko obserwował i pewnego wieczoru wszedł na scenę, a fani zwariowali. Chwycił za mikrofon i powiedział „Słuchajcie, skurwysyny. Wybrałem ten zespół i są moimi przyjaciółmi. Lepiej okażcie im szacunek”, a potem po prostu zszedł. Od tego momentu na naszych występach mieliśmy niemal komplet, a większość śpiewała nasze utwory.
Jak widać, Mustaine ma także to drugie, lepsze oblicze.
