Lider Iron Maiden oraz znany na całym świecie basista, czyli po prostu Steve Harris, udzielił wywiadu dla Seymour Duncan, w którym poruszył tematy używanego sprzętu i komponowania nowego materiału. Muzyk od wielu lat współpracuje z firmą, nie jest kolekcjonerem, a od początku działalności artystycznej wprowadza minimalne zmiany w używanym sprzęcie. Jego styl rozpozna chyba każdy fan muzyki metalowej, zespół swój charakter zawdzięcza w dużej części pracy gitary basowej. Co konkretnie zatem tworzy unikalne brzmienie Steve’a?
Nie mam pojęcia. To po prostu mój osobisty styl gry. Kiedy ktoś gra moje kawałki to nigdy nie brzmi to tak samo. Oczywiście liczy się to, jakich używasz przetworników, strun, wzmacniaczy i nagłośnienia, ale moim zdaniem możesz kazać 6 muzykom zagrać tę samą melodię a każde z ich wykonań będzie różniło się od pozostałych. Co ciekawe, czytałem ostatnio autobiografię Martina Turnera (Wishbone Ash) i stwierdził on w niej coś podobnego. Inni muzycy grali jego partie i nie przypominało to oryginału. Nie tylko ja mam więc jakieś unikalne podejście do melodii.
Zapytany o to, jak dba o swoje instrumenty:
Nie obijam ich tak, jak Janick swoje gitary. Traktuję swoje basy z nieco większym szacunkiem. Nie chcę go krytykować, ale ja nie zamierzam rzucać swoim sprzętem czy robić czegoś w tym stylu. Używam od lat tego samego basu. Miał różne zdobienia, różne kolory, ale to wciąż bas, na którym gram od lat 70.
O tym, czy lidera Iron Maiden kusi sięgnięcie po 5-strunowy bas:
Niee, to dla mnie o jedną strunę za dużo (śmiech). Moim zdaniem basista nie potrzebuje więcej niż 4 strun. Jest to jednak kwestia indywidualna. Jeżeli ktoś chce czuć się wyjątkowo przez większą ilość strun to nie mam nic przeciwko. Po prostu ja się w to nie bawię.
Krótko o swoim wkładzie w kompozycje zespołu:
Jeżeli widzisz utwór, na którym jestem wpisany jako jedyny kompozytor to znaczy, że napisałem absolutnie wszystko. Gitary rytmiczne, riffy, melodie wokalu, dosłownie każdy element. Jedyną rzeczą, której nie tworzę są solówki, ale nawet wtedy mogłem zasugerować jeden czy dwa pomysły.
Muzykowi zdecydowanie podoba się obecność trzech gitarzystów w zespole:
Kiedyś radziliśmy sobie, nakładając po prostu na siebie ścieżki wykonane wcześniej, co umożliwiało zrealizowanie wszystkich pomysłów na melodie, harmonie i część rytmiczną. Świadomość obecności 3 gitarzystów pomaga w czasie pisania nowych kompozycji, cały czas pamiętasz o możliwościach zespołu. Pomimo to jestem zdania, że nasz starszy materiał, który graliśmy na dwie gitary, nie brzmiał jak wybrakowany, choć trzeba przyznać, że teraz dodatkowa gitara sprawia, że brzmienie jest potężniejsze i po prostu lepsze.
Przypominamy, że Steve Harris pojawi się z zespołem na jedynym koncercie w Polsce, który odbędzie się 3 lipca tego roku.
