Były gitarzysta Guns n’ Roses, Slash wyznał Rocksverige.se, że Myles Kennedy powalił go swoim głosem, kiedy usłyszał go po raz pierwszy.
Nigdy wcześniej go nie spotkałem. Tylko coś o nim słyszałem. Nie miałem pojęcia jak śpiewa. Poprosiłem go, żeby wykonał utwór na mojej pierwszej solowej płycie z innymi wokalistami i okazało się, że jest cholernie dobry. Potem przyjechał do Los Angeles, spotkaliśmy się i nagraliśmy wersję studyjną 'Starlight’.
– opowiada gitarzysta, po czym dodaje:
Naprawdę go polubiłem, jest wyluzowany i w ogóle fajny. Wtedy spytałem go czy chce jechać ze mną w trasę i pomóc mi w albumie. Myślę, że to było dla mnie oczywiste, że będzie potrafił zaśpiewać większość materiału z mojej solowej płyty, ale także miałem przeczucie, że poradzi sobie z repertuarem Guns n’ Roses, Velvet Revolver czy Snakepit.