Shannon Larkin (Godsmack): “Nigdy nie próbowaliśmy unowocześniać koła”

0

Shannon Larkin, perkusista Godsmack, udzielił niedawno wywiadu dla PureGrainAudio.com. Muzyk mówił o nowym albumie i związanej z nim presji, 20-letniej karierze zespołu i oddaniu muzyce. Najciekawsze wypowiedzi Shannona tłumaczymy poniżej.

Czy teraz, gdy ukazał się już nowy album Godsmack, ,,1000hp”, jesteś usatysfakcjonowany z rezultatu, który osiągnęliście?

Tak, człowieku, mówimy to chyba za każdym razem, bo wszystkie nasze płyty są naszymi dziećmi, ale uważam, że to aktualnie nasze najlepsze wydawnictwo. Brzmi najlepiej spośród wszystkich naszych albumów. Ten krążek daleko przekroczył nasze wyobrażenia o tym, jak nowa płyta Godsmack mogłaby brzmieć. Proces pisania był pod sam koniec trochę inny. Jest też tam kilka utworów, na które wpadliśmy i które napisaliśmy w naszej nowej kwaterze, co dało nam świeży powiew energii i dodało nowe elementy do naszego brzmienia. Coś w stylu brudnego rocka, punk rockowej atmosfery.

Czy przy tak dużym sukcesie waszej wcześniejszej płyty, ,,The Oracle”, pojawiła się jakaś presja?

Nie sądzę, że miała tu miejsce jakaś presja, spowodowana przez ,,The Oracle”. Jedyna presją związaną z tym krążkiem było to, czy pokochają go fani, wytwórnia i management. Wszystkie te rzeczy, w takiej właśnie kolejności, są najważniejsze. My jesteśmy ostatni na tej liście. Wiele zespołów nie zwraca na to uwagi i pisze muzykę tylko dla siebie. My się tym jednak przejmujemy, bo bez tych rzeczy nie moglibyśmy spełnić tego marzenia.

Jesteście w tym biznesie od prawie 20 lat i przeżyliście już wielu waszych rówieśników. Jak myślisz, co jest tego powodem?

Wiesz, jako zespół, nigdy nie próbowaliśmy unowocześniać koła. To dzięki fanom – rozumiemy to, czego chcą i oczekują, a my nie próbujemy nagle nagrywać innego albumu i zmieniać brzmienia. Dobrze wiemy, jakie są nasze silne strony i się ich trzymamy. Sami się napędzamy. Nie jesteśmy dzieciakami, to znajduje się w naszym DNA.
Myślę, że będziemy to kontynuować cały czas, tak długo, aż będziemy za starzy, żeby być czadowi. Dużo o tym myślimy, ponieważ wszyscy mamy już grubo po 40-stce, ale tak długo, jak będziemy w stanie nagrywać dobre płyty i nie wyglądać przy tym jak kretyni, będziemy to kontynuować.

Czy wyobrażałeś sobie kiedykolwiek, że po 20-stu latach wciąż będziesz to robił?

Tak, zawsze tak myślałem. Jestem wyjątkowy pod tym względem, że nigdy w swoim życiu nie miałem prawdziwej pracy. Zagrałem swój pierwszy koncert w klubie, gdy miałem 13 lat. Gram na perkusji od zawsze. Byłem głodującym artystą od 20 lat, dopóki nie dołączyłem do Godsmack.

Wciąż nie przestawałem grać na perkusji, miałem jakieś dorywcze prace i w pewnym momencie zacząłem myśleć, że mógłbym robić coś innego. Moja mama jest fryzjerką, więc pomyślałem, że mógłbym robić coś takiego. Patrząc na nią przez całe życie i widząc, jak czyni ludzi szczęśliwymi – to wydawało się dla mnie dobrą opcją. Na szczęście nigdy tego nie zrobiłem. Odpowiadając więc na twoje pytanie, widzę siebie, grającego muzykę do samego końca. To może już nie być Godsmack, ale gdy będę miał 60 czy 70 lat, powrócę do wspaniałej amerykańskiej muzyki, która to wszystko zapoczątkowała, czyli do bluesa.

Cały wywiad przeczytacie tutaj.

Shannon Larkin (Godsmack): "Nigdy nie próbowaliśmy unowocześniać koła"

Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

Headbang motherfucker.