Scott Weiland kilka godzin temu opublikował oświadczenie na swoim profilu na facebooku nt Stone Temple Pilots i ich kolaboracji z Chesterem Benningtonem z Linkin Park,(którą przy okazji niedawno pochwalił Slash). Przeczytacie je poniżej. Z kolei wg doniesień jego dawny zespół pozwał go do sądu za rzekome sabotowanie ich trasy na okazję 20-lecia grupy, chronicznie się spóźniając na koncerty i występy promocyjne. Podobno również unikał z nimi komunikacji. Zespół miał z tego powodu przechodzić przez liczne kłótnie i stracić po drodze wiele możliwości.
List do fanów,
Tak jak wszyscy inni, czytałem o moim zespole, Stone Temple Pilots, i ich ostatnim występie w weekend z nowym wokalistą. Powiem szczerze, że mnie to zaskoczyło. I zabolało.
Jednak zespół, który wtedy zagrał to nie Stone Temple Pilots i to nie było w porządku, że tak się przedstawili.
Przede wszystkim nie mają prawa nazywać siebie STP, ponieważ ja nadal jestem członekiem zespołu. I co ważniejsze, nie mają etycznego prawa do nazywania siebie Stone Temple Pilots, ponieważ jest to nieuczciwe i mylące dla milionów fanów, którzy byli z nami tyle lat.
Gdy ja wyjeżdżam w trasę, to nigdy nie nazywam siebie STP. Tylko Scott Weiland. Fani mają prawo wiedzieć, za co płacą.
Jak każdy zespół, który zmierzył się z próbą czasu i tworzył muzykę od ponad dwóch dekad, STP miał szczególną alchemię – cała czwórką była większa niż każdy z nas osobno. Więc jeśli moi dawni koledzy z zespołu chcą pojechać w trasę z nowym wokalistą, to to jest ich prawo.
I nie obchodzi mnie, co mówią o sobie, ale nie jest to Stone Temple Pilots.
A więc mówię wam, nasi fani, zobaczymy się na trasie tego lata, w której występuję jako”Scott Weiland” z moim zespołem The Wildabouts. Ale nie rezygnuj z STP. Ja nie zrezygnowałem.~Scott
