Rob udzielił dwóch wywiadów, które ukazały się jeden po drugim, potrakutjemy je więc łącznie. Pytania skupiają się oczywiście w dużej mierze wokół Wielkiej Czwórki i występu w Indio, ale zdradza on też nieco nowych szczegółów odnośnie kolejnej płyty (życzeniowy wybór producenta – umówmy się, nie ma zaskoczenia) i planach odwiedzenia po raz pierwszy kolejnego kraju w 2011r.

dla witryny Inland Empire Weekly:
O Big 4 w Indio:
To miejsce jak gdyby wybrało nas. Skontaktowali się z nami promotorzy w sprawie tej lokalizacji, która była wolna w tydzień po [festiwalu]Coachella. To zgrało się perfekcyjnie z planami wszystkich zespołów. Czas wydawał się odpowiedni, by w końcu zrobić to w Stanach i zobaczyć, jak wyjdzie ten występ. Dla nas chodziło w tym o zapotrzebowanie; sprawdziliśmy, jak to jest w Europie i [tam]poszło dobrze.”
O graniu razem z innymi zespołami:
Jest takie coś w oglądaniu tych czterech zespołów na jednej scenie, co jest po prostu magiczne. Po występach, które daliśmy zeszłego lata zauważyłem, że wszyscy stają na wysokości zadania i spisują się na szóstkę; ze strony muzyków, jest po prostu coś w tym, że wszystkie zespoły spotykają się razem, kiedy po prostu to czujesz … to duch heavy metalu. Chcemy pokazać, że potrafimy dostarczyć, czego trzeba i dać tą heavy-metalową energię.
O zacieśnieniu więzów w ubiegłym roku:
Mieliśmy ten wielki obiad przed występem i każdego wieczora zwyczajnie spędzaliśmy razem czas jak za starych, szkolnych czasów; i dla niektórych było to pojednanie. Ale wszyscy byli bardzo wyluzowani, wszyscy byliśmy jak rodzina, mieliśmy poczucie ducha tego koncertu i muzyki. To zdecydowanie był jeden z świetlanych punktów mojej kariery.
O graniu Master of Puppets w całości na żywo w 2006r. [obejrzyj tutaj]:
To była 20. rocznica tego albumu i był to dla mnie zaszczyt móc być częścią tych magicznych koncertów. Utwór 'Orion’ to jeden z majstersztyków Cliffa Burtona. Dla mnie samo granie tego kawałka było błogosławieństwem. Czułem, że mam wielkie szczęście uczestniczyć w tej wyjątkowej trasie.

O poświęceniu fanów mimo trudnych czasów (drogie bilety):
W przypadku Big 4 te cztery kapele nie dzieliły jeszcze sceny w jednym line-upie, więc to jakby historyczny koncert dla fanów w południowej Kaliforni. Ale mamy też fanów przyjeżdżających z całego świata na ten koncert.
O marzeniu o Metallice i Slayerze na jednej scenie przed wstąpieniem do zespołu:
Pamiętam jak grałem z Metalliką, gdy byłem w Suicidal [Tendencies] – to było we wczesnych latach ’90 – i pomyślałem sobie wtedy, że największym metalowym koncertem byłby Slayer z Metalliką.
O potencjalnie kolejnych występach Big 4 [w USA]:
Tłumy w Europie były niesamowite, promotorzy byli strasznie podekscytowani i pokazali nam, że jest zapotrzebowanie na Wielką Czwórkę. Możliwe, że będzie więcej w przyszłości, ale nic nie jest jeszcze potwierdzone. Ale fakt, że możemy pójść i zrobić taki występ i podtrzymać momentum grania na żywo bez nowej płyty jest wspaniały i dzięki Bogu, że nadal jesteśmy w stanie grać!
O globalnej popularności metalu:
Kochamy naszą muzykę i dzielenie się nią na scenie jest wspaniałe dla każdego z nas i na każdym występie. W minionych kilku latach odwiedziliśmy Amerykę Południową, Japonię, Koreę Południową i być może nawet jesteśmy pierwszym metalowym zespołem, który grał na Kostaryce i w Gwatemali.
O ulicznych walkach fanów z policją w Gwatemali:
Zrobiło się trochę strasznie w Gwatemali. Policja musiała wyjść ze sprzętem na ewentualność buntu; nie oczekiwali, że heavy-metalowa kapela przyciągnie tak wielu fanów. Bali się tej energii – wiesz jak jest na koncercie metalowym. Ostatecznie było to cudowne doświadczenie. Kochamy podróżować i uświadczać innych kultur. Grać dla 80,000 fanów Brazylii jest po prostu niewyobrażalne.
Jest wiele pasji dla heavy metalu w Ameryce Łacińskiej.
O planach koncertowych na 2011r. poza Europą:
Zagramy również w Indiach w październiku. To powinno być interesujące, grać w miejscu, o którym nie pomyślałbym w naśmielszych snach, że je odwiedzimy, by zagrać. To zaszczyt dla nas wszystkich, że dane nam jest być częścią całej tej sceny muzycznej jako zespół metalowy, dzielący się swoją muzyką z fanami w Indiach na tym niesamowitym koncercie!
[w końcu się doczekali – do niedawna był to tylko jeden z metallikowych prima-aprilis – red.]
O zachowaniu środków ostrożności w drodze do i na miejscu w Indio:
Wiem, że ludzie będą zjeżdżali się zewsząd, więc planujcie wprzód i dajcie sobie dość czasu, by tam dojechać. Wiem, że multum ludzi namiotuje w pobliżu miejsca koncertu, lub wynajmuje pokoje w hotelach, albo nawet jedzie w tę i z powrotem przez cały stan, ale tak czy inaczej bieżcie na poprawkę [wzmożony] ruch. Ponadto, przygotujcie się na temperaturę, ponieważ gdy myślę Indio, myślę jak nieprzewidywalna potrafi być tam pogoda. Jeśli jest ciepło, musicie też pić i nawadniać się. Weźcie coś ciepłego do ubrania na wieczór, bo może zrobić się chłodno.
O oczekiwaniach względem występu:
To będzie cały dzień i noc pełen metalu, więc musicie się kontrolować swoje tempo. Nakręćcie się i przygotujcie na akcję. Nie będziecie zawiedzeni, mówię wam. To będzie tego warte! Będzie magicznie. Ludzie z całęgo świata będą tam dla wszystkich zespołów, a mamy fanów z największą pasją. Mamy nadzieję zobaczyć was tam wszystkich. To będzie koncert życia!
dla radia 93.7 KCLB Rocks!
httpvh://www.youtube.com/watch?v=6VQvL-t7QqA
Trochę masło maślane, więc skrótami za wyjątkiem kwestii nowej płyty:
– pogoda jest tam zmienna, ale akurat tego dnia jest idealna
– ponieważ grają u siebie, całe rodziny są tam z nimi, co jest fajne, ale też chcesz, żeby zostawili cię w spokoju, żebyś mógł robić swoje
– przygotowania de facto zaczynają się kilka tygodni wcześniej, zwłaszcza po przerwie; ćwiczenia fizyczne, by dojść do formy; podziwia AC/DC, Iron Maiden i Lemmiego, że jeszcze dają radę (zwłaszcza Dickinson, którego wszędzie pełno)
Na pytanie o producenta kolejnej płyty, czy to będzie Rick Rubin, Rob odpowiada:
Tak. Kocham pracę z Rickiem. Rick, dla mnie, jest jakby duchowym guru Zen, którego Metallica teraz potrzebuje. Nie mówię, że w tej chwili, bo radzimy sobie niesamowicie dobrze, wszyscy jesteśmy naprawdę podekscytowani pisaniem nowej muzyki. Nie ma aktualnie deficytu riffowania w świecie Metalliki. I myślę, że będzie tylko lepiej.
Pierwszy album z Rickiem był również pierwszym albumem dla mnie, więc na wiele sposobów był jakby wchodzeniem na nowy grunt. Teraz, gdy czujemy się komfotowo z Rickiem i jego niesamowitym inżynierem, Gregiem Fidelmanem, który w sumie pracował ze Slayerem na ich ostatniej płycie – to mój bohater – to wspaniała drużyna. I będzie tylko lepiej; naprawdę w to wierzę. Więc jestem strasznie podekscytowany.
Wiem, że nosimy w sobie jeszcze parę [płyt]. I myślę, że jest takie zapotrzebowanie. Wygląda na to, że mamy nieco nowych fanów i oni czekają [na nową muzykę Metalliki].
– granie na arenie totalnie różni się od outdooru; Rob uwielbia jak jest jedno i drugie
– fajnie jest być w Metallice i móc robić, na co ma się ochotę z gwarancją, że zawsze ktoś się zjawi – powinni mieć wolne, być w studio, itd., a tu proszę – grają w Indio
– więcej Big 4 w Stanach? – patrz poprzedni wywiad.. póki co „gadają”, ale w Europie pokazali, że jeśli jest zapotrzebowanie, to stawiają się