Robb Flynn frontman grupy Machine Head opowiedział brytyjskiemu magazynowi Metal Hammer o postępach nad pracą przy ósmym studyjnym albumem zespołu, który ukaże się pod barwami wytwórni Nuclear Blast.
Na pewno jest sporo pośpiechu i niepokoju na tej płycie
-mówi Flynn z zachwytem.
To naprawdę ciężkie nagrania, panuje na nich mroczna, ciemna atmosfera, jednak czuję w nich także sporo rockowego klimatu. Zostały trochę okrojone w czasie i to mi się podoba. Wydaje mi się, że poczucie pilności nagrania tej płyty przeniosło się na demo, które nagraliśmy bardzo szybko i spontanicznie. Chcemy utrzymać tę spontaniczną atmosferę także na albumie.
– kontynuuje muzyk, po czym dodaje:
W pewnym momencie zaczęliśmy naprawdę dokładnie analizować nagrania i marnować na to mnóstwo czasu po czym słuchaliśmy wszystkiego znowu i każdy twierdził „Wiesz co? To nie ma klimatu jakie miały nasze dema.”. One zawsze były cholernie szalone, więc zmieniliśmy trochę nasz sposób myślenia i teraz jest trochę luźniej. Niektóre z gitar są w zasadzie nagrywane na żywo. Często 40 czy 50% utworu pochodzi ze spontanicznych występów live i to zabija! Dodaje energii muzyce i sprawia, że utwory żyją.