Zapraszamy do lektury kolejnej rozmowy wydanej w specjlanym numerze Metal Hammer i So What! z okazji 30. urodzin Metalliki. Ostatnio mogliście przeczytać wywiad z Davem Mustaine, tym razem pora na legendę metalowych wokalistów, frontmana Judas Priest – Roba Halforda. Również u nas przeczytacie z Jamesem, Larsem, Kirkiem i Robem na temat grudniowych imprez w Fillmore.

Steffan Chirazi: Na początku pomówmy o tym, że chłopaki podeszli do Ciebie jak do czegoś awangardowego, jak do kapłana heavy metalu. Jak do tego doszło?
Rob Halford: Tony DiCioccio (Q Prime) skontaktował się z Jimem Silvią, menadżerem naszej trasy i następnie Jim powiedział mi, że Lars jest ciekaw czy pojawię się w Fillmore. Oczywiście jak tylko się o tym dowiedziałem, powiedziałem, „Tak człowieku! Jeśli tylko kalendarz na to pozwoli.”. Na szczęście pozwolił.
„Rapid Fire” jest tym utworem, który został wybrany i myślę, że wielu fanów Judas Priest uważa ten utwór za totalny klasyk – lecz nie był to tak oczywisty wybór. Czy to dobrze twoim zdaniem, że Metallica wybrała utwór, który nie znajduje się na językach wielu ludzi?
Bardzo dobrze. Myślę, że to wiele mówi społecznym sumieniu Metalliki. Skoro mowa o awangardzie –ten utwór ze swoją otwierającą linią, „Pounding the world like a battering ram, forging the furnance for the final grand slam” jest dosłownie bardzo awangardowy wobec heavy metalu. Myślę, że język i kontekst liryczny zawarty w tym utworze, jest prawdopodobnie tym co odwołuje się do zespołu. Nagraliśmy ten utwór w 1980 roku, pod koniec rządów Żelaznej Damy, wówczas w psychice Brytyjczyków wciąż kryła się potężna ilość rewolucjonizmu i anarchii. Jestem pewien, że nie jest to główny powód, dla którego ten utwór został wybrany przez zespół – a może jednak tak – jest to jednak wspaniały metalowy utwór z wspaniałymi riffami, niezwykłym przesłaniem i na dodatek ma tą thrashową aurę. To stąd wyrosły korzenie Metalliki. Zapewne wiadomo Ci, że miałem okazję grać ten utwór z Metalliką w Miami, pod koniec dużej wspólnej trasy, którą zorganizowaliśmy w 1994 roku.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=yFonJWErOEA
Wiedziałem o tym. To był historyczny moment. Przy okazji, jesteś świadomy istnienia tej ciekawej lecz wciąż nierozerwalnej historii związków Metalliki z Birmingham? Nie tylko ich związku z tobą, lecz Lars będąc młodych chłopakiem, wylądował na kanapie u Seana Harrisa [były wokalista Diamond Head – red.]. Ich inżynier dźwięku z trasy koncertowej – Mick Hughes – jest z Birmingham. Mam na myśli to, że zawsze było kilku angoli w pobliżu Metalliki. Wyłoniło się to kiedyś w waszych rozmowach, lub może zawsze się z tego śmiałeś?
Tak, to czyni znajomość pomiędzy Judas Priest i Metalliką znacznie bardziej wyjątkową. Więc kiedy Lars usiadł na kanapie Seana Harrisa, było to wtedy kiedy opuścił Skandynawię?
Tak, to było w 1980 roku, pokazał się w wejściu do vana jakim Diamond Head podróżowało w trasie, gdy ta dobiegała już do końca. Powiedział, „Przyjechałem tu z Danii i jestem tu by za wami jeździć chłopaki, ponieważ was słucham i was kocham”. Odpowiedzieli mu, „Świetnie, dlaczego z nami nie usiądziesz?”. I tak Lars żył z nimi przez kilka tygodni. Sean Harris powiedział mi jakiś czas temu, że to co uderzyło chłopaków z Diamond Head najbardziej było to jak zaczęli żywić się jego entuzjazmem. Dostosujmy to do twojej znajomości z Metalliką. Możesz wyjawić ludziom twoje wrażenia nt. dynamiki zespołu a w szczególności nt. Larsa, z którym jak sądzę rozmawiałeś więcej niż z kimkolwiek innym z zespołu. Możesz powiedzieć coś o jego entuzjazmie nt. heavy metalu?
Cóż, nie można temu zaprzeczyć. Mam na myśli to, że za każdym razem jak tylko znajdujesz się w niego pobliżu, to jest to jazda na całego. Cokolwiek robi, zawsze daje z siebie sto tysięcy procent wszystkiego co ma. Jego wkład i obrona metalu, jako perkusisty, jako perkusisty Metalliki, w światową scenę metalu jest znany. Myślę, że to co zawsze odwoływało się we mnie do Larsa, to jest to, że ma on w sobie ten prawdziwy, silny, szczery element. Nieważne czy się z nim zgodzisz, czy też nie, on i tak powie Ci prawdę tak, jak ją postrzega. Należy podziwiać ten typ kręgosłupa moralnego. Nie jest to typ człowieka nijakiego. Zawsze darzyłem go sympatią, ponieważ jestem taki sam. Chcę zmierzać się z faktami, nie zmywać je. Po prostu nie. Powiedz mi jaka jest rzeczywistość, nawet pomimo tego, że nasza muzyka zawiera element fantazji. Wiesz, jesteśmy realistami. Wiem, że jest to słowo, którego Lars używa. Z tego powodu, uważam, żeistnieje pewnego rodzaju ujednolicenie emocji, które dzielimy.
Myślisz, że podobieństwo charakterów pomiędzy tobą i Larsem, przekłada się dokładnie na muzykę, którą każdy z was tworzył przez lata? Dlaczego tylu ludzi sympatyzowało z obydwoma zespołami z taką siłą?
Tak, taka już jest kolej rzeczy. Myślę, że metalowe brzmienie, jeżeli jest to prawdziwe metalowe brzemiennie, to można je wyczuć, jak wyskakuje w głośników, można je dostrzec na żywo podczas koncertu, czyta się o nim w wywiadach. Nie możesz opierdalać się z metalem. Musisz być szczery. Nie możesz kogoś oszukiwać. Musisz być otwarty na temat wszystkiego co robisz w tym metalowym duchu, ponieważ ludzie to widzą. Ludzie wyczują, jeżeli jest to coś fałszywego. Myślę, że to głośno przemawia za długowiecznością Metalliki. Pierwszy raz kiedy usłyszałem ich muzykę, instynktownie dostałem tą wiadomość i wiedziałem, że Ci goście mieli naprawdę na myśli to co robili. Spójrz na sposób w jaki grają, spójrz na ich nastawienie. To jest bardzo silne zobowiązanie wobec ich miłości do muzyki, którą tworzą. I to jest częścią tego, dlaczego wciąż tu są. Mam na myśli to, że jest w tym znacznie więcej niż to co wymieniłem, lecz myślę, że ta platforma, z której wystartowali w te wczesne dni, wraz z albumami takimi jak Master of Puppets czy Ride the Lightning była naprawdę genialna. Słuchałem Ride the Lightning wiele razy i muszę powiedzieć, że ten album jest absolutnie prawdziwy i jest wieki.
Sądzisz, że w swoich interakcjach przez lata z nimi – a ludzie oczywiście się zmieniają – zauważyłeś zmianę położenia ich rdzenia, czy może nadal leży on tam gdzie leżał, gdy po raz pierwszy ich spotkałeś?
Nasze ścieżki wciąż się krzyżują, czy to w powietrzu, czy to w trasie, czy gdziekolwiek indziej. Cała nasza muzyka ściska się ze sobą praktycznie przez cały czas. Mam na myśli to, że podczas jak my tu sobie rozmawiamy, to ktoś gdzieś na świecie słucha teraz Metalliki lub Judas Priest. Nasze utwory grane są przez stacje radiowe. Gdzieś oglądane są teledyski. Myślę, że to jest jedynie częścią tego wielkiego metalowego potwora. Korzenie tego wielkiego drzewa heavy metalu oplatają całą planetę. Lecz Metallica nie zmieniła się ani trochę. Ani trochę. I ponownie, uważam, że jest to bardzo ważne ponieważ… obaj jesteśmy w tym interesie już od dawna i dobrze wiemy kiedy ktoś próbuje nabić nas w butelkę. Jak na przykład ludzie bez wkładu, lub Ci, którzy po prostu chcą być sławni. Są zespoły, które mają jedną czy dwie dobre płyty i kilka wspaniałych tras, lecz jest im trudno pozostać na kursie. Ty to wiesz i ja to wiem. Jedynym sposobem aby to zrobić to tworzyć rewelacyjną muzykę i to właśnie robi Metallica. A co do mego związku z tymi gośćmi – Ok, wszyscy się postarzeliśmy, lecz duch i dusza tego za czym stoimy nie zmienił się ani trochę.
Dodam do tego trzeci element, którym jak sądzę, jest prawość. Oni to mają, ty z całą pewnością to masz i myślę, że nigdzie się bez tego nie ruszasz. Jest tak jak powiedziałeś, trzeba być szczerym i nie można oszukiwać prawdziwego fana, prędzej czy później on to zauważy. To prowadzi mnie do jednej z tych rzeczy, która najbardziej podoba mi się w tych koncertach, czyli przyglądania się jak bez wysiłku przeprowadzasz próbę nagłośnienia.
Kiedy zaczęliśmy nie miałem ani chwili aby się przygotować! Lars nie miał czasu, ciągle gdzieś biegał, wtedy pomyślałem sobie, „Mój Boże, wciąż nie potrafię pojąć ile materiałów i informacji oni byli w stanie zachować jako muzycy”. To było wprost fenomenalne show.

To jest bardzo interesująca uwaga. Mógłbyś przybliżyć jak trudne mogło by to być dla kogokolwiek, aby muzyk miał na uwadze tyle drobiazgów? Prawdopodobnie dobre 100 utworów a do tego dochodzą jeszcze covery, jak na przykład „Rapid Fire”, które oni musieli zapamiętać. Jak trudno jest to osiągnąć. Jak długo musiałbyś przygotowywać się na taki tydzień?
Nie potrafię nawet powiedzieć, jest to kwestia zdolności, jak przypuszczam. Zdolności i ilości czasu jakim się dysponuje. Wiem, że zespół poskładał to naprawdę szybko. Wiem, że każdy ma listę swoich ulubionych utworów, które zna. Lecz kiedy faktycznie dochodzi do interpretowania ich i grania na żywo, to naprawdę trzeba mieć jaja ze stali aby zrobić to tak jak Metallica tego dokonała. Na dodatek oni potraktowali wszystkie te utwory z potężnym szacunkiem i entuzjazmem jako fani ludzi, których zaprosili. Lars powiedział mi, że w pewnym momencie byli zafascynowani muzyką z lat 80-tych. Odpowiedziałem mu, „Jesteście kurwa pojebani”. Po pierwsze, oni nawet nie musieli tego robić z powodu tego kim są, czego dokonali i co reprezentują. Lecz wiesz co, to jest najwspanialszy prezent jaki mogli podarować swoim fanom na całym świecie. Mam na myśli to, że pomimo iż wszystko działo się w San Francisco, to że gdziekolwiek na świecie byś nie był na scenie to i tak widzi Cię cały świat.
Co masz na myśli?
Mam na myśli to, że wszyscy mają teraz te pierdolone telefony komórkowe, jestem więc pewien, że ktoś udostępniał koncert na żywo na uStream. To chcę powiedzieć, że dla mnie to był absolutny szczyt i esencja tego za czym stoi Metallica i co reprezentuje w heavy metalu. To był rdzeń samego serca heavy metalu przez te cztery noce w San Francisco. Byłem zdumiony, że im się to udało. Nie mówili, „Co my robimy?” lub też, „Co my tu robimy?”. Jestem pewien, że w pewnym stopniu przewinęło się to w ich umysłach. Lecz oni nie zrezygnowali.
Pozwól, że Cię zapytam o coś, jako, że jesteś osobą, która grała już tysiące koncertów na całym świecie w różnych miejscach: czy publika taka jak ta reaguje jakoś inaczej, ze względu na to, że byli to jedynie członkowie fan clubu, czy może był to po prostu dobry gig z naprawdę dobrymi fanami?
Nie sądzę, aby było coś złego w tym, że ma się taką fanatyczną widownię. To z czego byłem generalnie szczęśliwy, to fakt, że fani Metalliki absorbowali utwory pozostałych zespołów, których mogą nie lubić, a być może nawet nienawidzić. Metal jest jak sport. Nienawidzisz Judas Priest, lecz kochasz Metallikę. Kochasz Metallikę, lecz nienawidzisz Iron Maiden. Nienawidzisz Metallikę, lecz kochasz King Diamond.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=nM__lPTWThU
Doskonale rozumiem, co masz na myśli.
Chcę powiedzieć, że gdy stoisz na scenie, to pomimo wszystko zawsze patrzysz i przeszukujesz tłum. Byłem zachwycony ty jak ci wszyscy fani po prostu słuchali, przyjmowali, absorbowali, zażywali i reagowali na muzykę. Myślę, że było to coś specjalnego. To mówi wiele na temat fanów Metalliki: Ok jesteś fanem Metalliki, lecz rozumiesz, że w metalu jest coś więcej niż tylko Metallica. Znasz historię tego zespołu. Gdy stoisz tam, patrząc jak twój ulubiony zespół gra utwór Judas Priest wraz z wokalistą Judas Priest, wiesz co to oznacza pod względem tego, czym jest Metallica i rozwoju metalu. To wszystko ma sens. To wszystko się łączy. Dla mnie to było wprost wielkie. Fani byli fenomenalni.
Moje ostatnie pytanie odnosi się ponownie do wspólnego grania „Rapid Fire”. Jeśli się nie mylę, to będąc w San Francisco zagrałeś ten numer trzy razy.
Nie, raz zagraliśmy podczas próby dźwięku i następnie już na scenie.
To było coś niezwykłego. Wszyscy dopięliście swego. Możesz powiedzieć nam jaka jest różnica pomiędzy graniem tego utworu z Metalliką a twoim zespołem? Jakie były kluczowe różnice?
Myślę, że cel, zaangażowanie, dedykacja i wiara w ten utwór były w Metallice tak silne jak w Judas Priest. Jednym z powodów dla których zgodziłem się to zrobić, jest to, że znam dobrze wszystkie nasze utwory, które Metallica coverowała, znam także te innych artystów, oni grają je z taką czystością i szacunkiem. Grają je idealnie, nuta w nutę, bez nakładania swoich własnych interpretacji. Nie było żadnych niespodzianek. Musisz być ostrożny gdy zabierasz się za klasyki heavy metalu. Nie możesz pozwolić sobie na spapranie czegoś. Nie możesz pozwolić sobie na jakieś wariacje, wszystko musi być zrobione prawidłowo. Lecz Metallica nigdy nie nawala. Myślę więc, że różnica była taka, iż James grał dany riff podczas gdy zazwyczaj był to K.K. Downing. Zamiast Scotta Travisa na perkusji grał Lars, a Robert zastępował Iana Hilla. Metallica zagrała ten numer w sposób idealny. Jak swój własny numer.