Drzwi Rock and Roll Hall of Fame długo były zamknięte dla brytyjskiej legendy heavy metalu. Teraz jednak pojawiła się szansa, gdyż Judas Priest otrzymało nominację i jest o krok od dołączenia do zaszczytnego grona. W rozmowie z Eddiem Trunkiem, Rob Halford opowiedział o swoich uczuciach związanych z tą szansą.
Niezależnie od tego, co czujesz i myślisz o Rock and Roll Hall of Fame, to jest to świetna instytucja. To ten sam kaliber co jej odpowiednik w baseballu, koszykówce, NFL, Grammy, Oscarach itd. Niektórzy powiedzą, że to przesada. Ale tak nie jest. Dla muzyka to po prostu wyraz uznania. Szacunek za pracę, którą wykonywałeś przez wiele lat. Dla Priest było to 40 lat przelewania krwi, potu i łez. Wiecie, jak kochamy heavy metal.
Nawet teraz mieliśmy mnóstwo frajdy z pracy nad naszym 18. studyjnym albumem. Ta nominacja to wielki zastrzyk energii. Sprawia, że czujesz się dobrze w zespole, a także z fanami, którzy na całym świecie czekają na nasze koncerty. To wielka sprawa dla heavy metalu.
Rock and Roll Hall of Fame to coś więcej niż rock and roll. Ewoluowało to w kierunku czegoś więcej i moim zdaniem tak powinno być, bo to jedyne ciało, które reprezentuje muzykę na szerokim spektrum. To ważne, aby kolejny heavy metalowy zespół się tam znalazł.
Mamy nadzieję, że Rob będzie miał powód do świętowania i jego Judas Priest dołączy do największych sław rock and rolla.
